avatar_4341 andrzej08


2017-04-09 19:08:28
Patrząc na ten obrazek przypomniał mi się film "Samotność długodystansowca". Ten film przed nami powinien nosić tytuł " Obojętność bramkarza". Perspektywa drzwi komórek (może "do wynajęcia") dyskretnie prowadzi w głąb obrazu. I tylko jedne uchylone. Tak na zachętę dla fotografów. Ładnie krzyżują się linie: linia drzwi komórek i linia prowadzona w lewo od uchylonych drzwi, poprzez tablicę do bramki. Ta druga, podkreślona kierunkiem biegu "napastnika" dodaje dynamiki ujęciu. Nie przeszkadza mi przewaga lewej części obrazu (ilość elementów) nad prawą. W końcu napastnik musi się gdzieś rozpędzić. Takie poszukiwanie chwili radości w szarym tle, podłożu, otoczeniu. Oby przyszłość tych chłopców odnalazła tę radość. Głosowałem za publikacją.


2017-04-02 22:05:12
Nie będę dziwił się lokalizacji tego zdjęcia - wola suwerena. Ale wola suwerena nie pozbawia mnie możliwości wyrażenia swojego zdania. Obraz, mimo czerni i bieli, niezwykłej delikatności. Delikatności cichej i ulotnej jak zawirowania powietrza wywołane trzepotem skrzydeł. I wyczuwalny jest ten ruch powietrza. Za chwilę poruszą się zwoje slimakowe czekające na swoją kolej. O kompozycji nie ma potrzeby wspominać. W moim odczuciu wszystko jest na swoim miejscu, a przynajmniej w miejscu budującym to co określono w kategorii - nastrój. Obraz i spokojny i dynamiczny w swojej prostocie. Z przyjemnościa rekomenduję do Kontry.


2017-03-20 19:28:33
Jako jeden z kolorowych murzynków postanowiłem podjąć wyzwanie dedykowania złotych gwiazdek temu obrazowi. Nikt nie wzywał mnie do tablicy, ale wezwanie na forum padło. Odczekałem bezpiecznie 24 godziny czekając w kolejce na opinie wielkich tego świata ? ponieważ jeszcze pustka wieje ? moje spojrzenie na dzieło. Okazuje się, że zdecydowanie łatwiej wskazać powody dlaczego obraz jest kiepski, a nie dobry. Przed nami obraz siedzącej dziewczyny z warkoczem; bez wyszukanej stylizacji, bez wyszukanego makijażu, bez wyszukanego ułożenia włosów; dziewczyna z sąsiedztwa. Widoczne duże zaufanie do fotografa, a i sama Modelka nie przejawia niechęci do obiektywu. Tak na marginesie bardzo lubię warkocze, a raczej polubiłem. Złamana ręka żony skłoniła mnie w stronę sztuki fryzjerskiej z codziennym zaplataniem warkoczyka włącznie, ale nie tak okazałego jak na obrazku. Bardzo naturalna poza Modelki z odrobinę przewrotnym ułożeniem dłoni. Prawa dłoń schowana, wskazująca tajemnicę pod stołem, poza obrazem. I lewa, ułożona równie swobodnie, nie zaciśnięta na warkoczu, chociaż przed chwilą ten warkocz poprawiała. Linia ramion z zamykającą wierzchołek trójkąta głową tworzy wyrazistą kompozycję postaci. Twarz ozdobiona rembrandtowskim trójkątem w miękkim świetle wnosi dużo spokoju do całości obrazu. Wzrok kusi oglądającego, a delikatny uśmiech okraszony dołeczkami tę delikatną tajemnicę podkreśla. Przemyślane poprowadzenie linii. Boczna ściana, stół stanowiące ramy obrazu lub uchylonego okna, nie zamykające jednocześnie kompozycji pozostawiając pustą przestrzeń poza wzrokiem Modelki. Wspomniane wyżej linie ramion, głowa. Odrobinę szersze ułożenie łokci spowodowałoby równoległość linii ramion i przekątnych. Łuk linii warkocza, tuż po spotkaniu ze wzrokiem Modelki rzuca nam się w oczy. Kolor. Bardzo podoba mi się operowanie szarościami i łagodność tonacji cery. Tonacja stołu zamyka obraz od dołu. Jedyny jasny element. Nie kontrastujący. Podkreślający całość. Tło jednolite, bez własnej charakterystyki, nie wprowadzające zbędnego zamieszania. W warstwie emocjonalnej podkreślony spokój, ale poza Modelki bezpiecznie opartej daje do zrozumienia, że w każdej chwili może zerwać się do lotu. W każdej chwili to piękne spojrzenie może nabrać ostrości. Dziewczyna z sąsiedztwa z charakterem. Co stanowi o powodzeniu tego obrazu? Wszystkie elementy. I każdy z osobna. Gratuluję


2017-03-02 15:02:27
Bez względu na to gdzie trafi to zdjęcie, prawda jest jedna: dawno nic tak mną nie poruszyło jak ten obraz. Przypomina mi się zabawa w zapamiętywanie obrazów: intensywnie patrzymy na obraz, który chcemy zapamiętać; zamykamy oczy przywołując ten obraz; otwieramy oczy i patrzymy jeszcze raz. To działa. Osoba w podeszłym wieku patrzy na nas, ale patrzy na nas przez wspomnienia, przez tęsknoty. Czas słonecznego wypoczynku, który minął, który nie ma szans powrócić. Na którego powtórzenie brak środków. I dlatego te wspomnienia są tak ważne. Dla kompletności tej analizy powinienem kilka zdań poświęcić stronie technicznej. Z pewnością będą osoby (i to zrozumiałe), którym wiele rzeczy przeszkadzać może. Mnie nic nie przeszkadza. Jestem z tą osobą i wspominam. Gratuluję Autorze.


2017-02-20 20:30:27
Ciepłem policzka na dłoni Ciepłem dłoni w dłoni Zostajesz w pamięci dotyku Gładzeniem i uciskiem miękkim Aksamitnie doskonałym Przechodzisz, cicho, obok Zapachem, za uchem, na szyi Wtulasz myśli niespokojne Zostajesz w pamięci zapachu


2017-02-01 22:16:38
Pachnie nieznane Oczy zmrużone Znalazły ostrość Gdzieś hen, za myślą. Życie nieznane Uszy zgubiły Szmer, szelest Tuż przed dotykiem. Twarze nieznane Znalazły usta Smak dobrze znany W rosie truskawek. Kształty nieznane Ręce szukają Swych wyobrażeń Dotyku marzeń. To tak tytułem wstępu. Ciepły, prosty obraz. O uczuciu. Nie o ostach, nie o przestrzeniach zamglonych. To spojrzenie i zapach szalika wystarczą.


2017-01-28 15:30:51
Ideał to to nie jest i Autor z pewnością zdaje sobie z tego doskonale sprawę. Posypało się niebo, a lewą stronę (nic nie wnoszącą) można by trochę zmniejszyć równoważąc całość kompozycyjnie. Ale co tam. To nie GW. Zdjęcie przyciąga nastrojem. Bohaterka na rozstaju: do domu czy w las? Drapieżną wartę stanowią słupy i słupki salutując swoja postawą codzienną odprawę. Pamiętam takie obrazy z Mazur lat siedemdziesiątych. Jesienna pustka okraszona wszędobylską ciszą. Ginące i pojawiające się drogi. I za każdym pagórkiem małe gospodarstwo. Wydawać by się mogło - sielanka. Kontra byłaby bardzo dobrym miejscem dla tego obrazka. O co niniejszym wnoszę.


2017-01-22 21:53:46
Na chwilę przed łzami Chwilę po rozstaniu Drży zaciskająca się dłoń Świeże kwiaty z wczoraj Gdy istniała przyszłość I klucz szuflady już zbędny Puste półki. Bez zdjęć A drzwi zamykają się same Ostatecznie


2017-01-11 16:00:58
Samotność do potęgi drugiej. Ta pierwsza, z racji wieku, choroby. I ta druga, przysłonięta dłońmi, stanowiąca ucieczkę przed teraźniejszością. Ciepło pieca, ciepło pożywienia i chłód tego co za plecami. Tego co za nami. To co było, czasami niewarte jest pamięci. Nawet nie próbuję zakładać, że ten gest to ucieczka przed obiektywem. Zbyt dobrze znam takie miejsca, wygląd postaci. I tę szklaną barierę odcinającą kontakt.


2017-01-06 12:27:29
Pierwszy, nieostry plan to bebechy tego obrazu. Tutaj kumulują się emocje, tutaj odnajdujemy to niewidoczne, to co zakrywa zewnętrzna powłoka obrazu. Wyraźny drugi plan (ta iluzoryczna powłoka) to tylko to co chcemy zobaczyć, co nam się wydaje, ścieżka po której prowadzi nas Autor poprzez kompozycję. Marzenie bycia kimś innym niż jesteśmy, marzenie pokazywania światu tego oblicza, które pokazać chcemy, oblicza zamkniętego w ramach. Ale to w pierwszym planie jest tajemnica, jest niepewność. Ale i zmysłowość, której pokazać nie można światu. Bo nie jest na to przygotowany i źle może nas odebrać.


2017-01-03 21:18:15
Atrybutem każdej Babci są troska, zamyślenie i wspomnienia. Otaczanie się pamiątkami po czasach, które minęły zbyt szybko. I teraźniejszość obszywania niesfornych wnuków, pamiętania o urodzinach i imieninach najbliższych. Tych, którzy jeszcze są blisko. I tych ze wspomnień. Nożyczki, nici, kalendarze, karteczki z pamięcią podręczną, kalkulator z tabliczką dzielenia tego czego podzielić nie można. Niezwykle ciepły obraz ciepłej osoby, wywołujący uczucie sympatycznej tkliwości. I ta burza ogrodowych blików podkreślona białą krechą światła. Tam, gdzie zawsze można uciec. Byłem na tak.


2016-12-27 12:46:07
Mimo sprowokowania przez @akua nie podejmę się rozwikłania intencji Autora. Nie dlatego, że obawiam się nietrafienia w owe intencje. Jestem odbiorcą. Istotne dla mnie są moje wrażenia i moje przemyślenia z tym związane. Wspomnianą "analizę techniczną: pozostawiam zwolennikom aptekarstwa. Zastosowane technikalia, znając umiejętności Autora, pomijam. Doskonale wie co robi. Ważny jest efekt. I ten efekt z głębin swojego spojrzenia chciałem opisać. Dół obrazu. Jestem w trakcie lektury "Doktora Faustusa". Jeden z fragmentów opisujących studia teologiczne bohatera, poświęcony został biblijnemu grzechowi pierworodnemu i konsekwencjom seksualności jako z tego grzechu wywodzącym się. I ten dolny fragment obrazu znakomicie obrazuje to podejście. Symbol seksualności, symbol grzesznego pożądania, ?smolistość? piekielna, itd. Ale tak poważniej. Ułożenie lewej dłoni, i kierującej wzrok, i sugerującej otwarcie. Wrażenie blizny cesarskiego cięcia. Przeżycia, emocje, wspomnienia. I niedopałki tych wrażeń w popielniczce. Pionowa konstrukcja bieli, dzięki strzałce (LG), ułożenie prawej ręki, unosi nas. I całe to historyczno histeryczne parcie, niechciane, ulatuje dymem. Złe schowano do szafy.


2016-12-20 20:58:33
Oglądanie zdjęć na portalu foto obarczone jest co najmniej jedną ważną wadą: szybkością. I ta nieszczęsna szybkość jest często powodem błędów w ocenie. Ze smutkiem muszę się do takiego błędu przyznać. Zagłosowałem przeciwko publikacji. W pierwszym odruchu wydało mi się, że te widoczne krzywizny na tyle deprecjonują przesłanie, że uprawnia mnie to do takiego głosowania. Mój błąd. Przepraszam Autora. Przez cały dzień chodzą za mną dwa słowa: metafora i parabola. Tak bardziej w wersji literackiej. Ale czymże taka fotografia w swojej treści różni się od krótkiej formy literackiej jaką jest parabola? Niczym. W tej samej mierze przedstawiona historia wypełnia swoimi elementami określenie metafory. Piękna historia życia zatrzymana w ściennych obrazkach. Proza teraźniejszości w butelkach leków i telefonem, blisko, pod ręką. Warto było cofnąć się tych kilka kroków o patrzeć na ten obraz tak jak na to zasługuje. Wesołych Świąt życzę.


2016-12-12 20:32:04
"Sztuką jest opowiedzieć o człowieku, bez człowieka." Nic dodać. Nic ująć. Sama prawda tego zdania zawarta w obrazie. Smutno, połamanie. Jak nasze życie, to niewidoczne w mediach kolorowych i wyobrażeniach większości. Gaz, deska, miska, wózek. I cóż więcej potrzeba. Tak prawdziwie. Żeby żyć. Godnie; przynajmniej we własnym odczuciu. I mimo tego powszechnego zamieszania - promień optymizmu . O czystość można dbać w każdych warunkach, a już z pewnością o wietrzenie dobytku. Niniejszym wnioskuję o przeniesienie zdjęcia do Galerii Niskiej. Wykoślawiona rzeczywistość nie musi tkwić w ciemnościach.


2016-12-10 14:25:10
Kategoria obrazu jest czytelna i nie pozostawia wątpliwości. Ale we mnie kilka elementów budzi szczególny nastrój. Naturalną koleją rzeczy koncentrujemy wzrok na twarzy modelki; i kadr i rozkład ostrości zmuszają nas do takiej reakcji. Ale ileż ciekawych rzeczy dzieje się poza tym głównym kierunkiem. Wzrok modelki lekko ucieka od patrzenia na oglądającego, lecz nie wzrok z odbicia. Ten piękny duszek patrzy na nas z zaciekawieniem i sprawdza naszą reakcję z oglądania głównego motywu. Przewijanie obrazu od dołu (w kierunku poszukiwania ostrości) dodaje także dodatkowych wrażeń. Temat faktycznie statyczny, a nieostrości i poruszenia sympatycznie i ciepło obraz dynamizują. Bardzo miły w odbiorze. Z przyjemnością głosowałem za publikacją.


2016-12-07 10:22:50
A niech sobie leci w dowolną stronę Autorze. Czasami boli, czasami mniej, ale wpływu na to nie mamy. Kościelno - zamkowy obraz pełen ponurości, tajemniczości. Chrzcielnica; miejsce/symbol zmiany, zamiany, nadziei, późniejszych kolejnych zmian, rozczarowań, powrotów, oburzeń, ucieczek. Szczątkowa postać w mocnym punkcie, szczątkowa, ale kierująca wzrok w krużganki. I jej mroczne alter ego w prawej części obrazu. Dąży do zmiany lub od niej ucieka. Tak jak ucieka bohater opowieści. Technikalia dobrane do nastroju. Przyciągają.


2016-07-02 09:45:20
Chcielibyśmy podążać w ustalonym przez siebie kierunku, ale ile w tym naszej decyzji, a ile konformizmu i presji otoczenia? Wszystko wydaje się jednolite, zrozumiałe u podstaw, ale gdzieś u góry, gdzieś na górze wszystko się rozkracza, rozwielokrotnia. To my jesteśmy tego sprawcami, a może los? Bardzo przemyślany, wielowątkowy i znakomicie zrealizowany obraz. Szczególnie ujęły mnie linie rąk w harmonii z cieniami. A analizę napisałem wbrew możliwej intencji Autorki. Niech zostanie. Chociażby jako wyrzut sumienia. Bo nie w ciemni jego miejsce.


2016-06-22 14:00:42
A tak poważniej: 1. Modelka i Autor nie przywiązali szczególnej wagi do tego ujęcia. Co prawda mina Modelki harmonizuje z obojętnymi dłońmi, ale wygląda to raczej na przypadek niż zamierzony efekt. 2. Góra zdjęcia ciężka z wieloma poziomymi elementami. Dół zdjęcia ozdobiony wyłącznie nogami. Bez równowagi. Aż prosi się o podzielenie tego zdjęcia na dwa; i przy zmianie kadrowania stanowiłyby odrębną jakość. 3. Łańcuchy wyciągają wzrok do góry ? a tam nic już nie ma. Chwycenie ich przez Modelkę napisałoby nowa opowieść. 4. Dwie dodatkowe przeszkadzajki w odbiorze: jasne plamy drewna pod poziomymi balami. 5. Nie głosowałem. Brakuje mi tajemnicy i zaangażowania.


2016-05-02 21:33:29
Słowo się rzekło. Wszystko ma swój początek i wszystko ma swój koniec. Nie będę Państwa męczył maziajami. Może kiedyś zafascynuje mnie inny sposób pokazywania otaczającego świata, może będzie to na tyle interesujące żeby odważyć się umieścić to w Inferii. Nie rozstaję się z Fotoferią. Zbyt dużo włożyłem tutaj serca i czasu. Mam wrażenie, że będzie mi łatwiej oceniać, sam nie będąc ocenianym. Mam też nadzieje, że się nie mylę w tym co robię. Dziękując Wszystkim chciałbym pozostawić apel: pamiętajmy o odpowiedzialności za słowo. Pamiętajmy, że słowa też mogą ranić. Szczególnie tych mniej odpornych na krytykę.


2015-12-07 20:49:04
1. Życie w drodze. Pochmurny dzień. Dowolny fragment dowolnego kraju. Służby drogowe przygotowane do nawiewania śniegu na drogę. 2. Bliżej nieznane mi zabiegi spowodowały dziwne sciemnienia wokół górnej części postaci na rowerze, a ciemny odcień chmur nadto zaszumiony. 3. Prawa strona, moim zdaniem, do ewentualnej korekty; do drugiego słupka licząc od prawej. Pozwoli to (m.in.) na ulokowanie strugi kondensacyjnej w prawym, górnym narożniku. Co prawda odciąga ona wzrok od głównego tematu, ale można jej także przypisać pewne znaczenie (w kontekście kapliczki). 4. Dlaczego właśnie to zdjęcie wybrałem do opisu? Nastrój. Taki, który znam. Taki, który pamiętam. Z czasów gdy podstawowym środkiem transportu był rower. Autobus przejeżdżał dwa razy dziennie, a soboty i niedziele były odcięte od świata. Miejsca, gdzie do kościoła jest na tyle daleko, że niektóre święta ozdabiają takie kapliczki i gromadzą ludzi przy drodze. 5. Mimo mankamentów głosuje za publikacja. Dziękuję Autorowi za ten przypływ wspomnień.

<  1  2  3  4  5  6  7  8    >