I chyba o to chodziło: Autora inspiruje "konkurent", Autor angażuje Rodzinę do przedsięwzięcia. Serce rośnie.
Gruszki górą chciałoby się rzec.
Rodzina na wzburzonym morzu (groźny, deszczowy sztorm prawie) garnie się do siebie pod parasolem. Tak Titanikiem zapachniało; jedna łódź ratunkowa i to krucha, a rozbitkowie okazali. I z dzieckiem. Ale w cieniu już pokazują cie przebłyski słońca (mam nadzieję, że właściwie definiuję te cienie w tle).
Ale to wszystko to nic. Dopiero obraz na ścianie, wspomnienie pisze inną historię. Poróżnieni w przeszłości, nadgryzieni (upływem czasu?) potrafią się zbliżyć. Czego to nie potrafi w życiu uczynić dobrego jak dziecko i wspólna troska.
Publikuj
Żeście wymyślili teraz ...konkurs na martwą naturę ...jeszcze w BW, jak ja na niemoc martwoty cierpię od jakiegoś czasu :/ Mam awersję do martwej natury, tak silną, że nie zdołam nawet aparatu unieść do niej :(
Tak czasami bywa Izis. Nic na sile. Niemoc tworcza trzeba przeczekac. Za jakis czas wroci ze zdwojona energia.
Pamietam jeszcze niedawno fajnie Twoje kadry z rybami ;)
Gruszki górą chciałoby się rzec.
Rodzina na wzburzonym morzu (groźny, deszczowy sztorm prawie) garnie się do siebie pod parasolem. Tak Titanikiem zapachniało; jedna łódź ratunkowa i to krucha, a rozbitkowie okazali. I z dzieckiem. Ale w cieniu już pokazują cie przebłyski słońca (mam nadzieję, że właściwie definiuję te cienie w tle).
Ale to wszystko to nic. Dopiero obraz na ścianie, wspomnienie pisze inną historię. Poróżnieni w przeszłości, nadgryzieni (upływem czasu?) potrafią się zbliżyć. Czego to nie potrafi w życiu uczynić dobrego jak dziecko i wspólna troska.
Publikuj