Tyrmanda czytałam w liceum, trochę wody w rzekach już upłynęło ;)
A z afektacją wielokropków wciskanych gdzie popadnie bez ładu i składu, w złudnej nadziei, ze dodadzą głębi, polotu i wyrazu, poigrać sobie lubię ;)))
Pozdrawiam Autora tyż. I jego Drugą Kroplę Wody ;)
Dobrze ułożone z ciekawą regresją głębi odsłoniętej scenografii. Absorbujące spojrzenie buduje swoistą więź emocjonalną odbiorcy z modelką. Publikuj.
Przedmiotowy zwrot, o ile wolno wtrącić swoją refleksję, wywodzący się z subkultur lat 70-tych, jest dla mnie zdecydowanie bardziej akceptowalny niż współcześnie generowana czcza "nowomowa" przez wirtualnie spójną i medialnie wszechobecną nijakość, toczącą chorobliwie nadużywane i zwyrodniałe inflacją powszechnej dostępności, formy kontaktów.
Panie Tomaszu... Pan wymrze, ja wymrę, inni wymrą... a nowe pokolenie z naszej tzw nowomowy wygeneruje coś dla siebie... tak było zawsze, i z mojego pkt widzenia jest to całkowicie zdrowe ;)
@akua to muszę odwyknąć... bo ja ciągle te koszmarne wielokropki robię...zamiast znaków interpunkcyjnych...to wielokropki jadą mi z automatu już... To już tak wiele lat! Co dziwne...tylko w sieci!
Się człek rozwija w tych internetach ;] Do Ciebie mam przybyć, czy jak? ;]]]
http://zapytaj.onet.pl/Category/015,009/2,10895370,Co_to_znaczy_Kumbaya_.html
A na wiejską fotograficzną potańcówkę zapraszam do mnie zamiast spamować Autorowi wątek jego gitesowej foty ;]
Panthomas, jak sobie teraz czytam, słow "git" występuje już w Lalce "Prusa", było też używane w slangu ulicy warszawskiej dwudziestolecia międzywojennego. Ja, jako rzekłam, pamiętam je z Tyrmanda, z tego, co pisał w latach 50.
Hm, można się czasem czegoś dowiedzieć z Waszych dyskusji. Bardzo lubię Lalkę, ale nie wpadłbym, że git już tam się pojawiał, raczej konotacje więzienne z gitami miałem. Jak zapanujesz nad wycieczkami osobistymi, to dyskusja nie przeszkadza, choć bardziej fotograficzna by być mogła.
O ile faktycznie geneza słowa "git" sięga jeszcze głębiej w historię (z "Lalką" niestety nie kojarzę), to czuję się lepiej ze swoją dla niego akceptacją. :)
Chyba kwestia ujęcia i nastroju, tu chwila refleksji przyłapana bez pozowania. Mam wrażenie, że mnie nawet nie widziała mimo zwroku skierowanego na obiektyw.
A błędów w tytułach czepiać się wypada, skoro mają z fotografią stanowić całość.
Jak sądzę ;)
A z afektacją wielokropków wciskanych gdzie popadnie bez ładu i składu, w złudnej nadziei, ze dodadzą głębi, polotu i wyrazu, poigrać sobie lubię ;)))
Pozdrawiam Autora tyż. I jego Drugą Kroplę Wody ;)
Przedmiotowy zwrot, o ile wolno wtrącić swoją refleksję, wywodzący się z subkultur lat 70-tych, jest dla mnie zdecydowanie bardziej akceptowalny niż współcześnie generowana czcza "nowomowa" przez wirtualnie spójną i medialnie wszechobecną nijakość, toczącą chorobliwie nadużywane i zwyrodniałe inflacją powszechnej dostępności, formy kontaktów.
???
http://zapytaj.onet.pl/Category/015,009/2,10895370,Co_to_znaczy_Kumbaya_.html
A na wiejską fotograficzną potańcówkę zapraszam do mnie zamiast spamować Autorowi wątek jego gitesowej foty ;]
Panthomas, jak sobie teraz czytam, słow "git" występuje już w Lalce "Prusa", było też używane w slangu ulicy warszawskiej dwudziestolecia międzywojennego. Ja, jako rzekłam, pamiętam je z Tyrmanda, z tego, co pisał w latach 50.
A foto jest dobre.
Dla M.
https://www.youtube.com/watch?v=vDfm4q4liTk