avatar_19304 wildwhisper


2019-05-03 12:59:08
Za to muszę ogólnie pochwalić i pogratulować :))) Kompozycja "do dupy" jak i te nieostrości... ale na własnej skórze wiem jakie to emocje podczas cudu narodzin biorągórę, bez względu na punk widzenia czy siedzenia ;). Powyższa sytuacja bardzo intymna i zrozumiałym oczywiście jest to, że takie "przepiękne" w życiu chwile jednak "rodzący" zachowują dla siebie. Cieszę się jednak niezmiernie z tego, że niektórzy mimo wszystko godzą się czasem wetknąć nos w ich intymne sprawy- to uczłowiecza! uwrażliwia! odrzuca! przyciąga! ale i nakłania do łez tych prawdziwych. Kiedy Moja Julia rodziła... miałem Jej pot, krzyki, bezsilne już oddechy, prośby i narzekania na sobie... też robiłem zdjęcia "bezmyślnie" wtym sensie konsekwencji komentarza osób trzecich, później były na zimno decyzje o publikacjach... Fotograf z krwi i kości niestety ale musi zbierać cięgi za swoje decyzje i to też jest normalne. To kształtuje i hartuje. Ale trzeba uważać, czasem uczłowiecza czasem wręcz odwrotnie... trzeba jak najczęsciej z takich tematów wskakiwać w absurd by pozostać człowiekiem, by nie stać się tzw hieną :) Gratulacje GW


2019-04-11 14:34:08
Jestem kolejny już raz, nie tyle zmuszony, co wręcz zobowiązany wobec siebie samego do napisania analizy pod własną pracą. Proszę jej nie traktować dosłownie jako instrukcję do czytania tej pracy i obu kadrów, ale raczej w ogóle w odnioesieniu do całej dziedziny jaką się tutaj wszyscy zajmujemy. Powyższa praca jest ku temu wystarczająco dobra, by zrobić rozprawkę np o fotografii dokumentalnej, tzn takiej, która w większej mierze opowiada o stanie faktycznym zakotwiczonym w rzeczywistości wtedy albo teraz ;) Jak pewnie każdy tutaj, sam jestem często zaczepiany o to, czy fotografując dokumentuję czy manipuluję? W wielu przypadkach bez pytań jestem od razu posądzany o manipulację i nadużywanie Photoshopa- i słusznie :))) Dokument czy Manipulacja? To w duże jmierze zależy od autora. I naprawdę nie potrzeba photoshopa ani jakiejkolwiek edycji by udokumentować jakieś wydarzenie, bądź pokazać ułamek rzeczywistości, oświadczając wszem i wobec, że mają do czynienia ze stanem faktycznym, cojednocześnie możę być jużmanipulacją.Tak jest w relacjach z frontów wojen, z frontów politycznych przepychanek, ze strajków, z placów zabaw, domów rodzinnych i innych... Moim zdaniem fotografia to manipulacja za każdym razem. Oczywiście od twórcy zależy w jakiej mierze... Ta manipulacja może kończyć się na wyborze kadru i momencie pstryku (wyrwaniem emocji, zajść, perspektywy i innych z kontekstu) i opisana "obiektywnym słowem" z konkretnej perspektywy człowieka "pstrykającego". To samo wydarzenie może być przedstawione innym wyrwanym z kontekstu "pstrykiem, i słowem "pstrykającego" mającego inną perspektywę, który wybrał inne kadry z całego wydarzenia i opisał innym słowem... później mógł edycją podkreślić wklimat przedstawianej pracy. Wszystko zależy od intencji autora. Takjak media przestały być mediatorami pomiędzy polityką a obywatelem, tak fotograf dokumentalista często tworząc dokument może zapomnieć, albo z premedytacją od tego uciekać...i pokazywać taką rzeczywistość jaką rzekomo zastał. Wracając do powyższej pracy. Dlaczego manipulacja? Ponieważ jednoznacznie u widza wrażenie jest jedno. Dziecko tutaj lubi, albo przynajmniej nie ma nic przeciwko obcinaniu paznokci u stóp. Nicc bardziej mylnego!!! Ojciec fotograf, który bardzo dużo czasu spędza z własnym dzieckiem wie, że i syrop raz na sto razy zasmakuje, że od święta samo utuli się do snu, kiedy zazwyczaj potrzebuje się wtulić w ramiona. Że wyciąganie baboków z nosa, przebieranie i przewijanie, karmienie i inne dyrdymały to są miej przyjemne od PSOT i ZABAWY, aczęstonawet nieprzyjemne. I u Mojej Córeczki jest podobnie. NIe lubi. Tutaj jednak Ją wyczekałem :)))). To samo robią media politykom, ludziom publicznym...bo to jest albo milsze, albo ciekawsze dla oka... Ojciec Fotograf postanowił wybrać z całego wydarzenia obciunania paznokci u stóp kadry przyjemne. Dlaczego ot ym wszystkim piszę? Otóż tym całym wywodem w analizie, chciałbym kolejny razpodkreślić jak ważnym elementem w takzwanym dokumentowaniu jest mnogość kadrów ( przynajmniej 5-8 kadrów) oraz opis. Oczywiście to w dalszej mierze moim osobistym zdaniem bez przeszkód może być manipulacja, mająca na celu wywołanie u widza konkretnych reakcji, z całą pewnością jednak dla otwartego umysłu da to szersze spektrum nad którym podobną jak ta rozprawkę można stoczyć już tylko w własnej głowie. Z dedyjkacją dla wszystkich FOTORODZICÓW ;)))


2019-02-17 15:03:12
Fotomontaż vs Fotomontaż. Jakie są główne powody sięgania do tej techniki fotograficznej? Czemu ta technika ma służyć w fotografii i kiedy można mówić o dobrym fotomontażu? Tylko wtedy możemy mówić o dobrym fotomontażu, gdy nie widać, że został wykonany, by oszukać wiadza? Czy również wtedy, kiedy dzięki niemu w jednym świecie przedstawionym mogą obcować ze sobą różne symbole? Byty w różnych skalach, kóre nigdy nie mogłyby się ze sobą spotkać w realistycznym świecie, i dzięki czemu tworzą fantastyczne opowiadanie, które postanowił przedstawić twórca? To najważniejsze pytania jakie mogą nasuwać się na myśl, kiedy patrzymy na prace fotograficzne wykonane przy pomocy tej techniki. Osobiście ponad wszelkimi technikami ja dzielę obraz w dwóch konkretnych kategoriach: Realistycznej i Surrealistycznej. A więc dla mnie osobiście praca może być bardzo realistyczna mieszcząca się w kategoriach dokumentalnych i ta zupełnie odjechana, gdzie mogę sobie wyobrazić poza kadrem 5 Słońc, 3 Księżyce, ludzi haczących swoimi głowami o chmury, i umysł tonący w kropli rosy. Drzewa rzucające Ciebnie bez źródeł światła i cienie powstałę bez źródeł światła :) Napatrzyłem się tutaj na kiepskie i również na te naprawdę niezłe wklejki nieba, gór, ludzi, pojazdów..., tylko po to by ciekawe miejsce w nieciekawej aurze pokazać w ciekawej ostatecznie pracy - dla mnie nuda, ale po technikę fotomontażu niektórzy tutaj sięgali i pewnie nadal sięgają. Widziałem tutaj wiele fotomontaży symulujących fotografie streetowe, dokumentalne i inne tylko dla urozmaicenia kompozycji. Fotomontażem zawsze jest odejmowanie od pojedynczej fotografii różnych elementów oraz dodawanie elementów z innych fotografii, powstałych w innym czasie albo miejscu. Usuwane słupki, znaki, śmieci...Dodawane krowy, ludzie, pojazdy... Wszystko to ma swój większy bądź mniejszy cel. Cel,który wyznaczył autor. Cel oszukania widza, a czasem oszukania własnych umiejętności, własnej cierpliwości...w oparciu o różne kategorie fotograficzne. Ja do fotomontażu podchodzę zupełnie inaczej. Tworzę obrazy bez kokieterii z prawdą i fałszem. Zazwyczaj swoje postaci lokują w absurdalnych przestrzeniach, często w absurdalnych kreacjach i nie trzeba siędomyślać, czy dana scena mogła zaistnieć naprawdę. Ona zaistniaław mojej głowie i to jest moja prawda :). Myślę, że aby uczciwie móc podejść do oceny danej pracy poprzez pryzmat tej techniki fotograficznej należy postawić sobie pytanie... autor chce mnie oszukać, chce coś zakamuflować, to ma być świetna symulacja, czy może fotomontaż w tym konkretnym przykładzie został użyty by opowiedzieć mi bajkę, bujdę, chce opowiedzieć mi o suchej wodzie, mokrym ogniu, gorącym lodzie...?


2019-01-16 21:30:28
Kolejny raz mam problem ze zrozumieniem rzeczywistości w jakiej żyjemy albo conajmniej ludzi. Kolejny raz mam problem ze zrozumieniem ludzkich zachowań i reakcji na te zachowania. Problem mam również ze swoją powyższą pracą. Chyba niezbyt czytelnie w obrazie. Mrocznie czy zabawnie? Na poważnie czy na żarty ? Bez jakiejś analizy się nie obejdzie... myślę, że powinienem zaryzykować, ale zbyt mocno to we mnie siedzi i to nie tylko przez ostatnie wydarzenia!!! Tak łatwo o to by trudno siebie zrozumieć, więc... Powyższa praca jest: O krystalizacji politycznych szlamów wlewanych w ludzkie głowy O Krystalizacji medialnych wojen "Obu Światów" O braku zrozumienia ludzkiej potrzeby wiary i niewiary O braku rozumu w głowach ludzkich baranów "Obu Światów" O nienawiści i braku tolerancji wśród baranów z "Obu Światów" O faszyzujących Lewakach I Prawakach O życzeniu śmierci prezydentom miast i państw O śmiechu zbudowanym na ludzkim nieszczęściu O ogniach olimpijskich niesionych na ludzkiej kośći i skórze O śmiechu ze śmierci przypadkowej i zaplanowanej O pochopnych sądach i samosądach O pomnikach i miłości bliźniego tuż po, o pięściach i wyzwiskach dla bliźniego tuż przed... O miłości podczas wojny i nienawiści w czasie pokoju O braku możliwości cofnięcia czasu O braku refleksji, kiedy jeszcze na to czas. I wielu innych...


2018-12-26 12:26:39
Istnieje ogromna rzesza fotografów-widzów, którzy jakkolwiek podane zdjęcie portretowe z brakiem ostrości na oczach z marszu traktują jako pracę nieudaną. Bez znaczenia dla tych są również motywy i zamysł autora, który tę nieostrość na oczach zaplanował. Ja zaliczam się do grupy autorów-widzów, którzy uważają, że w obrazowaniu można dosłownie wszystko. Można łączyć stare z nowym, kokietować z zasadami odkrywać i wyznaczać nowe drogi prezentując obrazy, które ciężko szybko ocenić, cięzko znaleźć idealny punkt odniesienia. Takie obrazy traktuje jako bardziej wartościowe nizeli kolejne idealnie podpatrzone w temacie od innych. Łatwo przecierać kurze na starych meblach... Ok ale co w tym konkretnym przypadku? Praca ta mnie zatrzymała, zaintrygowały autorskie decyzje. To dobrze i źle ;). Czy zawsze rybie wychodzi na dobre, kiedy płynie pod prąd? Może to zła woda? Może tym razem jeszcze oczy warto było zostawić na pierwszym planie, może to ułożenie dłoni, choć dość symboliczne to niedość wyraziste w wymowie? Wiele razy sam podejmowałem decyzje o akcentowaniu w portrecie dłoni, uszu i innych...zrzucając oczy do roli drugoplanowej. Oczy wtedy tylko uzupełniały spracowane ręce, spierzchłe usta, sińce pod oczami, rany i troski wyrysowane w ogólnym wyrazie portretu itd. Moim zdaniem w takim rozdysponowaniu ostrości, autor winien uważniej skupić się na ułożeniu dłoni, na powstałym światłocieniu w okolicach ich spoczynku. Dłonie tutaj wyodrębnione w GO i skąpane niefortunnym cieniem serwują spory dysonans. To oczywiście nieco pasuje do wycofanej pozy bohatera i ogólnie do tematu. Wyszło jednak mało plastycznie przy jednoczesnej decyzji o tym by to właśnie dłonie grały pierwsze skrzypce. Osobiście nie jestem za publikacją. Aczkolwiek wcale nie oznacza to, że moim zdaniem nie było warto tej pracy tutaj zobaczyć. Wręcz przeciwnie Pozdrawiam


2018-07-27 01:10:42
Dziecięcy świat to cała plejada migocących światełek. Dziecięcy Świat pędzi z prędkością światła, wiele spraw umyka nam dorosłym... Dziecięcy Świat to karuzele i smoczki na nich pogubione, to wtykanie palcy i stópek tam gdzie nie trzeba. Prawdopodobnie unosząc się dumą idącą pół kroku za oddanym głosem z automatu komentarz ten zostanie przez wielu z Was odrzucony (wyniki głosowania), mimo to zaryzykuję "jakotakim" dłuższym wywodem... ne będącym jeszcze analizą. Po pierwsze kompozycja i dynamika... Czy naprawdę można mieć tutaj zastrzeżenia? Po amatorsku wytknąć palcem dolne cięcie i stopę Jezusa? Przymykając oko na super dynamikę, radość dziecka w pędzie, i przede wszystkim dobrze złapany moment można być na nie. A ja jestem na TAK. Dobra dziecięca fotografia.


2018-06-08 10:19:59
A ja zaproponowałbym Obu Panom pawuloniku... :)))) Cóż to za pojedynek na plaskacze ? Będą straszyć odejściami ;) Nie dajcie się ponieść perfekcjonizmowi w tworzeniu i odbiorze!!! Ja osobiście jak Robert lubię dyskutować, wiele razy spinałem się o podobne rzeczy ale mi przeszło. Przeszły mi z lekka te spiny o to co autor zrobił... Mankamenty takie jednak wciąż zauważam i w oparciu o nie oceniam bo wciąż oceniam to jak wyszło ostatecznie. Powyższą pracę oceniam pozytywnie, mimo tego, że też widzę te nieścisłości w otoczkach, oczach i innych.. jak bałaganik za ramieniem we włosach. Kiedyś za to obwiniałbym autora. Dzisiaj obwinię po prostu konkretną pracę, konkretny obraz... Przyzwoity portret dziecięcy - rzeczywiście troszkę w kat. dziecko-glamour. Tutaj już ocieramy się jednak o gusta. Salonowe Lalki Barbie, vs Szmacianki Z Podwórka... Obraz zawsze wtórował o pięknie i brzydocie, o pięknie w brzydocie i brzydocie w pięknie... o pięknie traktuje tutaj aurtor ktoś inny piękno upatruje w zapajęczonych konikach na biegunach. Jestem za publikacją gdyż nie gust mój wpływa na ostateczną ocenę. Odejmę jedynie w ocenie odrobinę za technikalia. Pozdrawiam


2018-05-25 14:16:03
Zabieram do ulubionych i Kontra również ode mnie. O ! :) Swój wywód pod tą pracą pozostawię jako analizę, bo dzieje się rzecz niesłychana jeżeli chodzi o głosowanie. Może skłoni ona kogoś do refleksji nad tym czego trzeba/można/ a nie wolno wymagać od autora/twórcy. Problem będzie się przewijał tak długo jak długo będą ludzie bawić się w ocenianie na portalach fotograficznych, tak długo będzie to wałkowane jak długo będą ścierać się dwa światy... Twórcy i Widza. Stary Beksiński miał serdecznie gdzieś krytykę i rady - jak sam twierdził strasznie to go blokowało. Nie interesowało Go więc to co widz sądzi o jego twórczości. Ja z kolei lubię konstruktywną krytykę i na tej zbudowałem spory kawałek własnego doświadczenia. Warto jednak kulać tę "syzyfową kulkę" i powalczyć o jednostkę, powalczyć o świadomego widza, powalczyć o siebie. Bez widza nie ma obrazu. Obraz w sztuce bez widza jest tylko bujdą i snem autora. Ja osobiście lubię dostawać korespondencję zwrotną na każdy list ciśnięty w butelce we wzburzone fale oceanu krytyki. Niestety nie każdemu się chce... Autor mógł pod swoją pracą tutaj przeczytać, np. " znów wystawa sklepowa"? albo : "chodzilo mi o to by Autor jak juz idzie na ulice nie ograniczal sie tylko do jednego tematu, bo moze wypatrujac kolejnej wystawy mija rzeczy ciekawsze do sfotografowania, ... Mnie osobiście jako autorowi ciśnie się piana na zęby kiedy ktoś mi np wytyka, że wiele z moich prac jest bardzo smutnych i mrocznych. Uwiera mnie mocno również, kiedy entuzjaści moich mrocznych prac oczekują więcej i więcej ponurych a wymiotują moimi sielankowymi opowiastkami. Halo!!! To ja jestem autor i bedę tworzył jak chcę. Ocenianie również w sposób upodobań jest mocno krzywdzące dla autora, utrudnia mu penetrowanie zakamarków własnych łaknień, wymusza na nim tworzenie tak jak chce widz. Gwoli ścisłości jednak zjawisko to nie jest do końca złe. Ma to również swoje plusy, gdyż twórca gimnastykuje własne Ego i jego charakter pada pod naciskiem tego co chce widz i tworzy dla niego albo dalej uparcie robi swoje. Mówią, że kropla drąży skałę... ja również wyznaję tę zasadę. Jednak im twardszy i uparty jest autor... tym dłużej będzie zalegać w myśli widza, a jego prace będą najszczerzej opowiadać o nim samym.


2018-04-28 14:35:11
Dwie przeciwstawne siły oddziałujące na siebie wykrzesały ten dynamiczny-statyczny portret. Siła ciążenia skumulowana być może wysiłkiem dnia powszedniego oraz siła charakteru wytaczająca się poprzez pory cierpliwości. Spojrzenie naszego bohatera mówi samo za siebie. Przyszedł tutaj zrobić notaki, zjeść nalesnika, przeczytać prasę, ktoś jednak zakłócił jego "komfort dnia codziennego"-lepiej nie podchodzić!!! Kompozycyjny majstersztyk... Wszystko w kadrze jest zrównoważone. Oczywiście nie piszę tutaj o zagospodarowaniu w trójpodziale i złotych punktach. Dynamiczne ułożenie głowy i ręki budują jeden poważny mocny punkt... "Grymas Bohatera" i to wystarczy. Białka oczu nieco zbyt jasne, pod względem technicznym jednak cała reszta współgra, tworząc mocny, charakterny męski portret w tematyce znużenia ;)))


2017-10-27 17:21:47
- Ja zganię tylko za nadmiar lewej strony w tym układzie do spięć na pozostałych "rantach". Z lewej jest nudno i w odróżnieniu do pozostałych obszarów kadru, nic tam się nie dzieje. Poza tym podoba mi się bardzo. Dół oczywiście mocno pretensjonalny w kadrowaniu, w dodatku z jakimś badylem na wykręconym kolanie, co razem kontestyje lekkość zalotnych ust, ogień bujnej czupryny i kuszącą pierś. Moim zdaniem ten dysonans własnie jest warty szczególnej uwagi i mnie osobiście zatrzymał na dłużej... Może to macka samego Lucyfera opuszcza grzeszne ciało kobiety, może to ogon spełzającego z Niej gada, pozostawiającego grzeszną myśł o rozkoszy i wstydzie. Mnie przekonjue ta praca na złoto z małym minusem oczywiście :)


2017-04-16 14:31:46
- Uwaga Analiza!!! Uwaga Analiza!! Uwaga Analiza!!! https://www.youtube.com/watch?v=4nkz6LB4mPQ To druga taka analiza z mojej strony. Zapraszam do odsłuchania i podzielenia się refleksjami. Również na forum w Temacie Analiza Audio & Video W nagraniu pojawia się sugestia z mojej strony i propozycja kadru pionowego... Oto on: [frame=138,0,950,946]Ta dam [/frame]


2017-04-14 16:13:27
Uwaga Analiza !!! Uwaga Analiza !!! Uwaga Analiza !!! https://youtu.be/Vv8HCywl6ng Wiem, wiem... to jakaś nowość jeżeli chodzi o formę analizy prac na FF, ale czy nie daje ona większych możliwości ? Dziękuję za wysłuchanie ;-) Pozdrawiam


2017-04-04 14:16:51
Do napisania tej analizy tym razem nakłonił mnie tytuł oraz zawarte w nim pretensje autora, będzie jednak oczywiście również sporo o samym obrazie. W tytułowym "Do Ciemni" Autor krzyczy do mnie jako widza : "los tej pracy jest przesądzdony", "dobij leżącego" albo "kliknij na nie - oszczędź cierpienia",... I co to zmienia??? Gdzie praca trafi, jak szybko tam trafi? W pierwszym momencie pomyślałem sobie, że Autor powyższej pracy wstawił niewłaściwy plik i prosi o usunięcie by wstawić obraz właściwy. Okazuje się jednak, że tytuł to manifest, oburzenie wynikiem dotychczasowego głosowania... CZemu autor psuje "zabawę" zdradzając zakończenie filmu w trakcie jego trwania...? A MNIE SIĘ CHOLERNIE PODOBA TA PRACA I KLIKAM NA PUBLIKUJ - a masz !!! NIe jesteś autorze ciekawy wyniku ostatecznego bez sterowania głosem widza? Okej przejdźmy zatem do Analizy... Podoba mi się kompozycja i ogólny klimat tej pracy. Spacerująca para intrygująco kontestuje z bielą pod nogami, a wyraziste drzewo z ginącymi w rozmyciach detalami butynku Są jednak dwa detale, które osobiście bym wystemplował: [tag=68,578,0,0]tutaj [/tag] moim zdaniem poprawiłoby to odbiór. Relacjonując świat przedstawiony w literaturze czy filmie, często zaczynamy od określenia czasu, miejsca i akcji...tutaj wszystko jest symboliczne, ponadczasowe, i uniwersalne. Bez jasno zarysowanej pory dnia, bez adresu, bez imion i emocji na twarzach... tylko ten niemalże zupełnie czytelny numer rejestracyjny pojazdu... Czy ten ciąg liczb jest przypadkowy czy jednak coś więcej znaczy. Dlaczego nie został pozbawiony szczegółu jak cała reszta? Czy to klucz, czy tylko zwykłe edycyjne przeoczenie. Czy ostateczny efekt to skrupulatnie przeprowadzona postprodukcja i "kropka nad i" czy zwykłe efekciarstwo...? CZy deklaracje autorskie to wystarczający powód by..., czy wynik głosowania to również wystarczający powód by..., czy awans do GN albo spadek do ciemni to wystarczający powód by... ... by się obrażać, by się cieszyć, by rezygnować, by mieć pretensje? Moim zdaniem wystarczy dać szansę sobie, innym... Szasem jeden widz i jedna refleksja neutralizuje kwaśny odczyn, czasem wręcz odwrotnie...zakwasza go srogo. Z pozdrowieniami dla Autora i klikających


2017-03-29 17:36:26
Pozwolę sobie zupełnie się nie zgodzić z powyższą analizą i wystosować kontranalizę... Jest oczywiście coś w tym, co napisał Bakulok odnośnie tego, że "na dzieci jesteśmy w większości bardziej uczuleni, większość chyba by chciała aby zawsze były szcześliwe". Wszystkie gatunki zwierząt mają zakodowane w swoim instynkcie to by dbać o potomstwo, o młode pokolenie, bo to pozwoli na przetrwanie gatunku etc. I człowieka to również wcale nie omija. Jednak określenie takie w stosunku do tej fotografii nabiera znaczenia pejoratywnego, i daje znać o tym, że tytuł taki, że odbiór taki... bo ten nasz instynkt i owe uczulenie i brak obiektywizmu ;) Ja powyższą fotografię odbieram dosłownie tak jak brzmi tytuł... Kontekst nadmuchanych balonów, które zawsze towarzyszą wesołym imprezom, odpustom, urodzinom, itd... jest zupełnie czytelny, więc tytuł : "trochę radości" , choć groteskowo to jednak trafnie wpisuje się w zastaną scenę. Wyobraźcie sobie teraz dzieci z Aleppo, umorusane i zapłakane z tymi balonami... Albo te same dzieci bez balonów ale roześmiane w obozie dla uchodźców gdzięś poza Syrią... Trochę radości, to nie tylko uśmiech na twarzy. Taka fotografia była by oczywiście miła dla oka, ale w okrasie dosłownego tytułu... mogłaby się okazać zwykłą "zasmażką". Ps... dla pełni radości, ten kubek z napojem powinien zawierać w swoim design wielką literkę "M" ... Czyli znów happy meal pomimo braku butów, lekarstw, wody zdatnej do picia, ale są balony i tzw "trochę radości" :/


2017-03-25 10:18:16
Pomyślałem sobie właśnie, że fajnie byłoby napisać analizę pod fotografią, którą śmiało FotoFeria mogłaby się chwalić na pierwszej stronie choć przez jakiś czas. Zatem zabieram się do pisania... Światło, kolor, kompozycja, moment, treść, a także jakość - pomimo aksamitnych szumnów - są tutaj na tyle smaczne, że praca taka, jak najbardziej nadaje się na wizytówkę Portalu, jaką zdecydowanie jest Strona Główna. Kompozycja i edycja tutaj mocno przypominają mi te z fotografii Magdaleny Berny i choć to porównanie być może niesprawiedliwe i mógłbym to sobie odpuścić, to jednak nie mogłem się powstrzymać... Ale to dobrze. Potrzeba tutaj tak schludnych prac w kontraście do wielu ponurych tematów, które sam często zasilam swoimi publikacjami. Kompozycja... spirale, podziały, cuda na patyku w mocnych punktach to jedno... Istnieje w kompozycji jednak również spore miejsce na kolor i tonacje... I to co mi się tutaj najbardziej w kompozycji podoba, to powtórzenie jednej barwy, silnie widocznej w tęczówkach oczu chłopca, na skrzydełkach jego małego przyjaciela oraz w tle... barwa ta jednak przenika każdy piksel, chłodzac tym samym cały obraz, co jest całkiem niezłym kontrastem dla rozebranej sylwetki głównego bohatera. Gdzieś pod inna pracą całkiem niedawno pisałem o mocy jaka tkwi w zbliżeniach na twarz w portretowaniu. Nie ma moim zdaniem nic piękniejszego w portrecie, jak zajrzeć komuś głeboko w oczy... być pierwszą osobą jako fotograf w tym konkretnym moemencie i perspektywie. Dalsze plany pokazują mowę ciała i ogólną mimikę... w oczach wszystkiego jest jednak x2, dlatego mam osobistą słabość do takich kadrów. Co do kompozycji, bardzo podoba mi się również powtórzenie linii, tj. konturów twarzy i konturów ramion oraz mostka, schodzą się one do środka w dół... Co do treści... Nasz główny bohater, to z całą pewnością młodzieniec o bystrym, silnym spojrzeniu...młody romantyk. Odważny o niewinnym i niespłoszonym spojrzeniu, śmiało patrzy przed siebie. O jego wrażliwości nie muszą tutaj opowiadać rozmaite rekwizyty. Wystarczy ten mały lotnik, ta mała duszyczka na jego ramieniu... On Mu ufa, więc i ja ufam w to, że mamy tutaj do czynienia z Chłopcem, z którego wyrośnie, silny i odważny człowiek, z szacunkiem do natury i samego siebie. W którego cieniu zawsze słabszy zbnajdzie schronienie i zainteresowanie. I w sumie, mógłbym jeszcze troszkę się rozpisać, bo czuję, że się nie wygadałem do końca. Ale czas na mnie... Serdecznie pozdrawiam :)


2016-12-30 19:14:09
Za Akuą w kwestii braku lewej strony, jednak spięcie na krawędzi kadru to nie wszystko! Chodzi tutaj również o brak równowagi pomiędzy ważnymi elementami w kompozycji tego obrazu. Jeżeli jest gdzieś spina, to tę spinę powinno coś równoważyć, możę na opozycyjnej krawędzi kadru, może jeszcze w innej postaci... Upakowanie najważniejszego mocnego punktu (wymiany spojrzeń Kobiety i zwierzęcia) w centrum kadru taką kontrą jednak nie jest. W cxentrum spokój, na krawędzi spina... Dlatego popieram sugestię Akuy - tak brakuje lewej strony. MOżna jednak próbować przenieść środek ciężkości i robi się nieco wygodniej dla oczu widza. Np : [frame=0,0,815,643]TAK [/frame]


2016-11-30 20:20:56
Moim zdaniem tło niepotrzebnie "ostrzone", A gdyby tak tło pozostało po prostu tłem? Okej, jak na poczatek analizy, dość surowo. Obiecuję jednak, że teraz będzie już tylko z górki, bo moim zdaniem ta praca to PRZEPETARDA. Pierwsza mysl jaka mi się nasuwa, po krótkiej analizie tej pracy, to duma i sens... Oto stoi przed nami człowiek dumny z tego co robi w swoim życiu i jest przekonany, że to ma sens. Te dwa duma i sens, promieniście wylewają się z powyższej pracy... Powyższa praca to swoistego rodzaju podsumowanie życia na wypale. Jednak absolutnie nie chciałbym aby to zamkneło temat. Przepiękna kompozycja nieco centralna, ale kierunek, w którym patrzy nasz bohater oraz jego postawa -pewne siebie. Całokształt przepetarda!!!, że się powtórzę. Dla mnie to ZD i ZT,ZM ...z całą pewnością GW. Zabieram do ulubionych.


2016-11-24 18:09:18
:))) To ja o zdjęciu troszkę. Nie ma co mówić o treści, bo zakładam, że wiemy tylko to skąd pochodzą i jaki jest ich entuzjazm podczas pozowania do zdjęć :)))) Interpolując entuzjazm, symbole narodowościowe etc... to można założyć, że to tacy "kodziarze" a może "pisiarze" - nie ma co dalej wnikać, aby podczas tego intelektualnego fikołka nie zatrzymać się telemarkiem w jakimś łajnie ;). Zatrzymajmy się przy konkretach. Fajnie, że dali się namówić do zdjęć, sami pewnie obcykali fotograficznie już cały świat, a może to jeszcze ta generacja właśnie, starych dobrych poczciwych Chińczyków, rozważnych i mądrych. Spieszących się żyć powoli ;) O technikaliach: Podoba mi się konwersja do B&W ale z małym wyjątkiem... ta ciemna plama na płaszczu, czerń na jednej klapie kołnierza i nieco czerni w tle, "wychodzacych przed szereg" ... Kadr? Oczywiście wolałbym z całym kapeluszem i dłonią Madame... Ale niech będzie. Choć i za to będzie minus. Niech Żyją Wolne Chiny ;))))


2016-11-19 10:47:12
Bardzo ciekawy uliczny portret, Widać kontakt modela z fotografem. Model aż przełknął ślinę równo z Tobą wciskającym spust migawki ;). Dla kompozycji super, że pojawił się na drugim planie przechodzeń. Zatem miło dla oka wędrujemy po obrazie od twarzy głównego bohatera, poprzez ramię zgięte w łokciu skierowane w kierunku drugiego planu i Pana z reklamówką z zakupami, licząctym być może wydaną resztę ze sklepu ;), później wzrok ściąga jasny, choć troszkę zagadkowy znak nad głowami, wracamy poprzez GITARĘ do naszego pierwszoplanowego Jegomościa-Muzyka. Dobrze czasem dla wyrazu pracy, że główne rekwizyty-symbole określające postać, są nieco schowane( czasem poza kadrem-który warto brać pod uwagę) mimo wszystko nadal istotne. Szkoda troszę braku tej drugiej dłoni, ale w tym wypadku, tak skierowana w dół zaburzyłaby nam ten "trójkąt", który pięknie wodzi wzrok widza po całej pracy. Mówię czesto albo dwie dłonie albo wcale. Tutaj jest jeden z wielu wyjątek, o których również przy okazji wspominam. Na samym końcu spoglądamy na plan trzeci i obraz się dopełnia. Widzimy cały deptak i ludzi nim sspacerujących, z pracy, do pracy, do sklepu... wszędzie mrówki zagonione. Ale jest tam również Twój Muzyk i Ty... Piękny Portret ! Brudny w jakości, ale nie wpływający negatywnie na odbiór. Troszkę niedoceniona jeszcze ta praca... dokładam zatem swoją ocenę i kilka słów z mojego odbioru.


2016-11-16 17:10:16
Do napisania tej analizy zdeterminował mnie przede wszystkim temat, ale również ten wszechogólny zachwyt nijakością wyrazu w odbiorze wśród wielu widzów, a tutaj jest okazja potknąć się o naprawdę niezłą pracę, tak w sferze technicznej jak i merytorycznej. Po prostu wszystko się tutaj zgadza, praca wygląda jak garnitur dla widza uszyty na miarę, nie pije, nie uwiera, oddycha, bez dyskomfortu zatrzymuje w sobie na dłużej. Ale okej ... praca wcale o przyjemnościach, więc wracamy na ziemię... Oczywiście odnosząc się do całokształtu, sercem tej pracy jest treść, ale zanim przejdę do przedstawienia własnej interpretacji, z którą być może większość się zgodzi, a może nie..., chciałbym nieco zwrócić uwagę na aspekty techniczne, pięknie budujące klimat wokół tematu. Kompozycja/perspektywa... Nieprzypadkowo zestawiłem te dwie. One się tutaj mocno przenikają. Mocne punkty, o których za chwilę to jedno. Mnogość lini skońnych dynamizujących scenę, w końcu przecinających się gdzieś blisko środka kadru oraz pkt ciężkości w postaci wyrastających z dołu masywnych słupów oraz światło wyznaczające widzowi kierunek ( w tym kierunku podąża nasz Coghito), w tym kierunku czytamy tę pracę. Trzy najważniejsze pkt tej pracy, to platforma z głównym bohaterem z lewej strony ( tytułowy Ja, Ty, Autor, widz?, wejśćie/wyjście po drugiej stronie, przez które przeciska się silna wiązka światła, wejśćie do źródła/ wyjście z systemu oraz "oko-kamera-nadajnik?" rejestrujący tych, którzy poruszają się w tym systemie... Zastosowana symbolika jest dość jasna, a więć Bohater X jako marionetka to być może każdy zwykły człowiek, świetlisty otwór to przepustka do lepszego upragnionego miejsca oraz oko Wielkiego Brata, śledzącego każdy nasz ruch w przestrzeni wyznaczonej dla naszego "wyścigu szczurów". Symboliczna jest również drabina, przepaść i dystans pomiędzy wszystkimi, ale nie trzeba chyba dalej wyjaśniać jak wszystkie wzajemnie na siebie oddziałują, zależność jest bardzo czytelna i tak dobrze nam znana z wielu dzieł literatury i produkcji filmowych, dotykających tematu "Walki Jednostki z Systemem". Dążenie do celu, determinacja w wyścigu, rezygnacja tuż przed, zaślepienie w rządzy, siła i słabość, sterowalność marionetek, niepokorni przebudzeni z Matrixa... Zastanawiam się czy nie jest to ostatni dążący do obiawienia, wszakże dalej nie widać już żadnej platforny, żadnego bohartera, żadnego "źródła"... Czy wszyscy dążymy do tego samego miejsca, czy wszystkich czeka ten sam finał ? Czy takich drzwi ze światłem jest więcej? O tym ta praca nam nie mówi, ale pozostawia miejsce na domysły... Co zrobić zatem, aby przedostać się na drugą stronę? Rzucić się w przepaść? A jeżeli z miejsca upadku wystrzeli kolejny masywny słup...? Scenariuszy cała masa, sam mam jeszcze kilka, ale myślę, że każdy z tej pracy może wynieść własne wnioski, sam dopowiedzieć sobie resztę... Piękna, mądra, praca...

1  2    >