avatar_4341 andrzej08


2019-12-12 20:41:22
Leżałem w kwitnącym sadzie A może tylko śniłem A może śniłem, że leżę w kwitnącym sadzie Ułamek, okruch dawnych marzeń Przebiegł. Zniknął. Chmurę zapachu, na chwilę, na moment Przeciął Jej zapach Taka nuta Brzmiąca w głębokiej pamięci. Takie obrazki drażnią wyobraźnię. Przepraszam za swawolę myśli. Zdjęcie w ciemni to i na swawolę myśli jest miejsce. Z przyjemności polecam do kontry


2019-12-12 08:33:08
Wielu "rozmazanych ludzików" wędruje przez świat. Wielu rozmazanych ludzików wędruje przez portale. I dobrze. Ten świat byłby nudniejszy i smutniejszy, gdybyśmy widzieli wszystko z odpowiednią ostrością, podane na tacy. A najlepiej z komentarzem "co Autor miał na myśli". Osobiście bliżsi są mi rozmazani ludzie, ludziki, niż zdjęcia od pierwszej komunii wykonane Druhem. Nic do nich nie mam - wolność publikacji. Ale też nie pozwalam sobie na docinki typu: "kolejny rozmazany ludzik". Trochę szacunku dla pracy Mistrzowie. "Idę ja sobie przez świat nikomu wadzące chłopie Tu uszczknę ziółko tam zerwę kwiat Lecz muszkom krzywdy nie zrobię" Jak śpiewał Bohdan Smoleń. Nie będę pisał na temat zdjęcia - obroni się samo. Domyślam się intencji Autora w sprawie tytułu. Ta "analiza" mam nadzieje jest jego przedłużeniem. Apel: Mistrzowie fotografii konkretnej, jeżeli nie chcecie zrozumieć (bo nie podejrzewam, że nie potraficie) potrzeby pokazywania "rozmazanych ludzików" - olejcie te zdjęcia, pomińcie je w ocenie, głosujcie przeciw publikacji, ale nie wypisujcie głupot. Przepraszam Autora za lokalizację tego apelu.


2019-11-04 14:37:41
Autorko, Autorko, i jak pozostawić ten obraz bez słowa. "Vita" bardziej wyczerpał dyskusję niż ją otworzył, ale trochę własnych emocji zostawię. Gdy czekam na coś, co wiem, że się wydarzy. Gdy czekam na kogoś i wiem kto przyjdzie. Nie muszę chować się w sobie, nie muszę studzić niepokoju. Spokój jest we mnie. Spokój jest wokół mnie. Zwykle używane przez Autorkę naturalne rekwizyty (drzwi, okno, stół) zniknęły. Nie są potrzebne. Opowieść pisze spojrzenie, poza, uchylone usta. O krzyżujących się liniach pisać do tak szacownego grona Użytkowników nie wypada. To samo dotyczy innych walorów, np.światła.


2019-11-04 08:27:41
Szanowny @bakuloku, Jestem jedną z osób, które napisanej przez Ciebie analizy nie poleciły. I już spieszę wyjaśnić z jakich powodów: 1) nie wnikam w motywy jej napisania, bo stwierdzenie: "pozostanie na FF jako przykład jak nie należy robić zdjęć z kategorii krajobrazu" jest z gatunku tych poniżej pasa. Chciałeś dokuczyć Autorowi? Chciałeś rozpocząć wątek edukacyjny? Poprowadź warsztaty w odwrotnej kategorii: jak należy to robić. 2) wątek z komentarza: "Z ciekawości zapytam też autora co nam chciał pokazać bo jakiś zamiar miał wystawiając tą pracę. Proszę nie odbierać tego jako jakąś złośliwość, jestem rządny wiedzy i dlatego to jest tylko ciekawość." Tutaj dochodzimy do sedna "problemu" - co poeta miał na myśli. Po kilku latach przerwy wróciłem do lektury Amosa Oza. W "Opowieści o miłości i mroku napisał, m.in.: "Kiepski czytelnik przychodzi i domaga się, bym napisaną przez siebie książkę obdarł mu ze skórki. Przychodzi do mnie z żądaniem, bym dla niego swoje winne grona własnoręcznie wyrzucił do śmieci, a jemu podał same pestki. ... Dokąd dotarł? Z powrotem do starego, wytartego i banalnego schematu, do steku drętwych komunałów, które on, kiepski czytelnik, jak wszyscy, od dawna już zna i dlatego wśród nich, i tylko wśród nich, jest mu wygodnie; przecież, jak się okazuje, postaci występujące w książce to na pewno sam autor albo jego sąsiedzi, nie są oni znowu tacy święci, w gruncie rzeczy unurzani są w brudzie jak wszyscy. Po odarciu ze skóry aż po gołe kości zawsze okazuje się, że "wszyscy są tacy sami". I właśnie tego kiepski czytelnik szuka zachłannie (i znajduje to) w każdej książce". Co prawda powyższe cytaty dotyczą literatury, ale uważam, że można odnosić je szerzej. Jak głosowałem na to zdjęcie - nie wiem. Nie ma to znaczenia. Tak jak jak nie ma znaczenia "co poeta miał na myśli". Istotna jest relacja pomiędzy dziełem a odbiorcą. To tam mogą powstawać emocje. I tylko tam.


2019-10-27 13:55:47
Przymknięte oczy widzą myśli spadające z brzegu stołu. Lecą wolno, do podłogi. I bez trzasku, bez hałasu, rozpływają się jak kręgi na powierzchni wody. Stół pod oknem, w kuchni, zniósł wiele łokci w niego wbitych, podtrzymujących zmęczoną od wypatrywania oknem głowę. Pięknie zbudowałaś tę zadumę (bo nie smutek przecież). Refleksy na stole, łuk postaci wysyłających nas do okna. I nawet ten drobny fragmencik szuflady takie mi ciepełko sprawił. Gratuluję.


2019-10-18 20:54:54
Początkowa, zwykła pyskówka (wbrew pozorom) stała się ciekawą i inspirującą rozmową. Do czego mnie ona zainspirowała: Zakładam (mniej lub bardziej) teoretycznie, że jesteśmy twórcami. Twórcami z większymi lub mniejszymi możliwościami warsztatowymi. Zakładam, że wykonanie "dzieła" jest aktem twórczym. Ale to tylko lub aż akt. Żeby do tego aktu doszło nie jest istotne ile jego popełnienie trwa. Czy to będzie minuta czy dwie godziny. I nie czas jego wykonania świadczy o inspiracjach, emocjach. Nie czas jego wykonywania świadczy o wartości. Ten rzeczywisty czas przygotowania, który jest pracą początkową, to czas lektury literatury pięknej, czas słuchania muzyki, czas poświęcony literaturze fachowej z zakresu sztuki, czas poświęcony na naukę narzędzia tworzenia. Wracając na chwilę do kwestii wartości: znane jest powszechnie określenie, że tyle jest coś warte ile ktoś ma ochotę za to coś zapłacić. Taka brutalna, rynkowa prawda. Szczęście ma ten "twórca", którego akt znajdzie uznanie, rynkowe, wirtualne. Dowolne. Wykonujemy dzieło albo dla siebie (i w zaciszu domowym upaja nas ono swoją wartością, wartością tylko dla nas), ale głównie dla innych. I tak szukamy akceptacji dla własnej wrażliwości. Wątek można rozwijać i rozwijać. Ale nie w tym rzecz. Jest takie piękne słowo "szacunek". Szanujmy się.


2019-10-16 16:39:13
Bardzo ciekawa formuła. Ożywienie martwej natury lub jeszcze inaczej: co mogą powiedzieć nam, o nas, sprzęty używane codziennie, obok których przechodzimy beznamiętnie. Które stanowią tło dla naszego dnia. Takie nasze podstawowe wyposażenie, którego trzymamy się kurczowo, bo nie możemy się z nimi rozstać, bo są pomocne. Lewe zdjęcie obrazuje wyłącznie przedmiot narracji. Martwa natura z krzesłem. Ale w prawym przedmiot narracji staje się podmiotem. Pan Wojtek Wojda stanowi (w moim rozumieniu) bardziej tło dla opowiadającego historie krzesła niż jest narratorem. Brawo Autorze za taką opowieść.


2019-09-24 14:38:58
Co potrafi się dziać za zamkniętymi drzwiami: złudzenia, ulotności i wszystko to o czym można opowiedzieć tylko kuszącemu wężowi. Smacznie zbudowana scenka intymności i tajemniczości. Każdy z wykorzystanych elementów (drzwi, kształt stołu, nawet drobny fragment fotela) ma swój sens. Światło miękkie, zastane, bez ostrego kontrastu, bez edycyjnych udziwnień znakomicie łagodzi napięcie; tak jak i kolor ścian. Linie: tam gdzie ma być łagodnie - jest łagodnie. Tam gdzie mają odcinać obraz od rzeczywistości - tam odcinają. Wszystko mi pasuje w tym obrazie. A opowiedzianą sobie historię pozostawiam w pamięci. Proponuję obraz do Kontry. Pozdrawiam Autora :)


2019-09-17 19:38:46
Byłem na tak, jestem na tak i będę na tak. W odczuciu starszego pana to nie postać jest istotna, jej doświetlenie lub jego brak. Jak Autor był uprzejmy podkreślić tytułem to "kałach" jest ważny, bo są miejsca i czasy gdzie "kałach" jest najważniejszy. Poprzednik "kałacha" wmaszerował sobie swobodnie 80 lat temu. "Kałach" wszedł we wrześniu gdy mali chłopcy biegali jeszcze w krótkich spodenkach. Do dzisiaj, w wielu miejscach na świecie, chłopcy w krótkich spodenkach marzą o "kałachu". Koszmary. Gratuluję Autorze i pozdrawiam


2019-09-14 09:12:42
Ponieważ dyskusja już znacznie odbiega od podstawowego tematu, którym powinno być zdjęcie, pozwolę sobie na kilka wspomnień: 1. Jeszcze jakiś czas temu "Kontra" była miejscem dla Wielu ulubionym. I trudno było się temu dziwić. Bardzo ważną przesłanką skierowania tamże zdjęcia była dyskusja. I treść tych dyskusji stanowiła wartość samą w sobie. Teraz obserwuję zjawisko: była/byłem na tak - kontra. Chyba nie takie było przesłanie tworzenia tej galerii. Spróbujmy wrócić do źródeł. 2. Funkcja edukacyjna Fotoferii praktycznie wypaliła się. Warsztaty, mimo ostatniego zrywu, umarły naturalną śmiercią. Na portal przychodzą (jeżeli przychodzą) wyłącznie wytrawni artyści, którzy nauk nie potrzebują. Spróbujmy wrócić do źródeł. 3. Ciemnia. Tak jak spadały wartościowe zdjęcia tak spadają. Tylko szybciej i w większym odsetku. O zasadach głosowania nie mam zamiaru rozprawiać. Powiedziano na ten temat chyba wszystko. Nie zmieni to jednak podejścia tej części Użytkowników, która zawsze jest na nie. A ich udział, przy spadku liczby Użytkowników, znacznie wzrósł. I nic tu nie pomoże, ani jawność głosowania. Nie wracajmy do źródeł. 4. Wystarczą palce dwóch rąk aby policzyć aktywnych, którzy tych palców używają do klawiatury. 5. Smutno tak jakoś.


2019-08-10 18:11:39
"wieczorne niedomówienia" pokazały codzienne niedomówienia portalu. Dziwne losy tej serii: dwa zdjęcia w GN (w tym jedno nagrodzone ZD), dwa w ciemni. Łaska Użytkowników na pstrych kobyłach jeździ. Moja sympatia do twórczości Autorki nie ma w tym przypadku znaczenia. Znaczenia natomiast ma sam obraz. Delikatna konwersja do B&W podkreśliła nastrój zdjęcia, podkreśliła jego treść. Skoro ma być niedomówienie to i jest niedokontrastowanie. I całe szczęście, że Autorka tak oszczędnie gospodarowała kontrastem. Otwartość lewej strony pięknie koresponduje z tym niedookreślonym kierunkiem spojrzenia, zamyślenia bardziej. A spojrzenie wytrawnie pokazane. Coś spadło, coś utonęło. I ślad na wodzie tylko pozostał. A za chwilę i on zniknie. Ładnie zbudowana poza Modelki, oparta na kilku trójkątach. Pochyła, jaśniejsza przestrzeń w górze obrazu dodaje oddechu. Nie zamyka obrazu i wyobrażeń. Przemyślany, nastrojowy obraz. Z przyjemnością proponuję kontrę.


2019-04-27 14:57:24
Czekałem na zdjęcie do ostatniej analizy. I doczekałem się. Ona jest "Szczęściara" i ja jestem szczęściarz. Ona znalazła swoją czterolistną koniczynę. I ja też. Jej szczęście jest widoczne. Moje takie ciche, spokojne. Pozwalałem sobie na wynurzenia emocjonalne wywołane oglądanymi obrazami, ale liczba tych wynurzeń dochodzi do wynaturzenia. Co za dużo, to niezdrowo. Czas oddać "pióro" innym. Jest tylu utalentowanych Użytkowników. Tylko słów tak mało. Nie bójcie się opisywać swoich wrażeń. Otwórzcie głowy, a słowa przyjdą same. Ale do obrazka. Piękna, szczera Modelinka. Bez sztucznej pozy, bez poszukiwania w dziecku tego czego nie ma. Światło: oczywiście można utyskiwać, że mogło by być przygaszone. Tylko po co? Kadr: zręcznie poprowadzone linie (nie ważne czy kadr świadomy, czy tak wyszło). Linia wzroku prowadzi tam gdzie należy. Brawo za pomysł na kwadrat. Jest wszystko to co być powinno. Szersze tło zbędne w moim odczuciu. Taki obrazek do którego myśli i oczy uśmiechają się same. Dużo powodzenia, a znając trochę życie Kontrę wciskam na wszelki wypadek. Zachęcam do pisania. Jest wiele zdjęć, które zasługują na więcej słów niż zwykłe "publikuj", a wszystkim, którzy zbyt dobrze się czują, gwoli przypomnienia: "strzeż się jednak dumy niepotrzebnej oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych" Z Przesłania Pana Cogito Zbigniewa Herberta.


2019-04-19 15:51:01
Wydawać się może, że jestem szczególnym entuzjastą twórczości Autora - choćby przez ilość analiz popełnionych pod Jego pracami. Owszem, jestem entuzjastą fotografii o czymś, fotografii refleksyjnej. Do tego "służą" głównie kategorie street i reportaż. Ponieważ reportażu jak na lekarstwo stąd zainteresowanie tą kategorią, którą kiedyś (bez powodzenia) próbowałem. Cały też czas żyję z nadzieją, że tych kilka zdań, które piszę pod niektórymi obrazami pozwolą innym Użytkownikom zatrzymać się na moment, spojrzeć inaczej na obrazek, który wyrzucono jako nieistotny, spojrzeć inaczej na fotografię w ogóle. Nadzieja, podobno, umiera ostatnia. Cóż my tutaj mamy? Można powiedzieć - nic. Ot, kilka postaci mniej lub bardziej dynamicznie pokazanych, kilka postaci mniej lub bardziej okrojonych kadrem. Zgadzać się można. Można też poszukać. I znajdujemy: zwariowany światek smartfonów, gdzie na trzy smartfony widoczne można (z dużą dozą pewności) uznać, że pozostałe dwie postaci także "uprawiają" życie społecznościowe. Taka rzeczywistość. Doprowadzająca do absurdów sygnalizowania przejścia przez jezdnię zapatrzonym w dół zoombi. Ale cały smaczek to nadziewanie rekina na pal. Pierwsze skojarzenie to dolegliwości Azji Tuhajbejowicza po spotkaniu z młodym Nowowiejskim. Absurd goni absurd. Żeby z tych pogoni za "wiedzą" czy za Azją jeszcze cokolwiek wynikało. Ten ból rekina do Kontry zapodaję.


2019-04-12 08:31:43
A nawet bardzo dobre. Gdzie są dzisiejsi "Dżentelmeni"? Wyginęli jak dinozaury. Zostały po nich uniformy na manekinach i zdjęcia świetlanej przeszłości. Jaki przekaz na dzisiaj (pomijając tytuł kanalizujący w wąską przestrzeń postrzegania)? W pierwszym szeregu stoją zamaskowani, bez twarzy. To oni nadają ton, oni piszą anonimową narrację wszystkiego. W drugim szeregu wyidealizowani, ale tylko we wspomnieniach. A gdzie te szeregi rzeczywistości? Bardzo dobry obraz. Nie silę się na obiektywizm, który nie istnieje, ale na własny odbiór. Kadr centralny. Bez wdawania się w wyszukaną kompozycję. Tu przekaz jest istotny - zamknięty górnymi liniami - taki sufit nie do przebicia. Jak rozumiem głosy na "nie" spowodowane są kategorią. Innego uzasadnienia trudno znaleźć. Byłem na tak.


2019-04-11 11:59:54
Przy naszych różnych różnistych zjawiskach kulturowych, od muzyki poczynając, definiowanie czegokolwiek kiczem jest bardzo odważną tezą. A im jestem starszy tym określanie obrazu w kategoriach dobre/złe przychodzi mi coraz trudniej. I nie jest to kwestia relatywizowania. Raczej coraz większej zgodności z tym, że rozbieżności we wrażliwości są większe niż jeszcze rok temu mi się wydawało. Czy musimy robić wyłącznie poważne rzeczy? Nie. Im więcej w nas uśmiechu i życzliwości tym dziura ozonowa mniejsza. Czy twórczość może być zabawą? Jak najbardziej. Bo do takiej zabawy należy mieć warsztat, który sprawia, że zabawa ta przynosi nam przyjemność. Jeżeli nie odbiorcy to przynajmniej Autorowi. Radzę traktować obraz w kategoriach groteski i od razu będzie przyjemniej. Patrzę na to jak na chęć umyślnego popełnienia przestępstwa zeżarcia (za pomocą psujących się kłów) kamienia. Powodzenia pantero :) Kontrę proponuję :)


2019-04-09 22:37:39
Ponieważ wcześniejsze uwagi były rzucaniem grochem o ścianę, piszę ostatnią analizę w sprawie kadrowania. Kontynuowanie tej ścieżki edukacyjnej mija się z celem. Nie ma kontekstu? To po co pokazywać zdjęcie. Każde ma kontekst gdy popełnia je świadomy Autor, Autor który chce coś powiedzieć, opowiedzieć, podzielić się wrażeniem, uzewnętrznić swoją wrażliwość, wywalić z siebie to co go męczy - i inne podobne motywy tego naszego ekshibicjonizmu. Moment zaciekawienia światem? Tak. I on jest. Tylko pokazać go można tak, że sam będzie rzucał się w oczy. Zobacz tę propozycję: https://www.fotoferia.pl/photo/242055. Co mamy? Mamy zbudowany mocny trójkąt, mamy otwartą na wyobraźnię prawą stronę obrazu. Mamy to zaciekawienie światem, o którym piszesz. I nie mamy tej zbędnej masy krzaczorów, które kompletnie nic nie wnoszą. Życzę powodzenia. Ja już uwag i podpowiedzi wnosił nie będę.


2019-04-06 17:09:14
Agnieszko, ponieważ z uporem wartym lepszej sprawy używasz tego samego rozmiaru/proporcji w kadrowaniu, poświęciłem odrobinę czasu żeby pokazać, że kadrowanie tego samego zdjęcia w innych proporcjach boków może mniej lub bardziej delikatnie wpływać tak na kompozycję jak i na narrację. Nie robiłem przy zdjęciach innych zabiegów (poza kwadratem - musiałem usunąć kawałek pojemnika na płyn). Kwestie edycyjne bez zmian. Pozostawiłem, jako podstawę, związek twarzy i bańki mydlanej. Do rzeczy: 1. Kwadrat: https://www.fotoferia.pl/portfolio/andrzej08/photo/241818&status=priv. W moim odczuciu najtrudniej w tym kadrowaniu zmieścić wszystkie istotne elementy. Podstawowi aktorzy najbardziej wyeksponowani. 2. 8 x 10: https://www.fotoferia.pl/portfolio/andrzej08/photo/241817&status=priv. Format najbliższy kwadratowi, ale już relacje inne. Mocny trójkąt dłoni i twarzy dynamizuje kompozycję, a bańka to taki enigmatyczny skutek tej dynamiki. 3. 5 x 7: https://www.fotoferia.pl/portfolio/andrzej08/photo/241816&status=priv. Postać dostaje trochę więcej "dołu", dynamika odrobinę mniejsza, ale za to pokazujemy podstawę wyjściową postaci. 4. 4 x 6: https://www.fotoferia.pl/portfolio/andrzej08/photo/241815&status=priv. Kadr najbardziej zbliżony do autorskiego. I teraz w zależności co i jak chcielibyśmy pokazać możemy dokonać wyboru. Osobiście wybrałbym warianty 5 x 7 lub 8 x 10. Powodzenia w dalszej drodze. Czasami warto dać sobie wybór :)


2019-04-05 18:11:46
Pierwsze czy kolejne podejście do kwiatków - przecież to nie ma znaczenia w przypadku tak wytrawnej Autorki. Takie moje spostrzeżenia (nie będę się zarzekał, ale chyba głosowałem na tak): 1) Kompozycja - pierwsze skojarzenie - taka niedokończona spirala Fibonacciego. Bardzo dokładnie przemyślana koncepcja "spojrzenia kwiatków". Główny aktor taki nie do końca zdecydowany w swoim rozwijaniu, a koledzy/koleżanki poszli w swoją stronę. Na wschód - bo tam podobno jest jakaś cywilizacja 2) Walor - podoba mi się rozkład światła w jasnej ekspozycji. Natomiast cienie na liściach utonęły - nadmiernie w moim odczuciu. 3) Rekwizyt - bardzo oszczędny, jak na martwą naturę prezentowana na portalu. Ale też nie widzę powodu żeby miało być na bogato. Jest tyle ile trzeba. To co mi się podoba to narracja. Od czasu konkursu na martwą naturę nie często zdarza się zdjęcie, które porusza moją wyobraźnię - ale ta może być przecież ułomna. Czy w czymkolwiek pomogłem? Pewnie nie. Ale też nie popsułem przyszłej zabawy, mam nadzieję. Moim zdaniem dobry kierunek. Pozdrowienia


2019-03-21 07:30:23
Przedstawienie jak u Kantora z innym przestrzennym akcentem; takie umarłe podwórko z systemem trzepaków. Zakładam, że aktywność Autora ograniczyła się do "wypatrzenia" tematu, ale zrobił to skutecznie. Jest zbudowane napięcie narracyjne, a wszystko osiągnięte tak zwyczajnie kompozycją. Ciekawy, niebanalny obraz. Do kontry proponuję


2019-03-17 10:15:05
Dyskusja (pomijając wszystkie elementy emocjonalne) skłoniła mnie do napisania słów kilku. Zdania są wybitnie podzielone: Autorka uważa, że kompozycja jest, uczestnicy dyskusji, że jej nie ma. Ciekawe, szczególnie pod względem umiejętności uczestników. Zamiast zastanawiać się jak Autorka zbudowała obraz (posługując się narzędziem jakim jest kompozycja), zastanawiamy się nad kwestią, która nie powinna być dyskutowana - czy obraz mieści się w kanonach kompozycji. Podejmując się analizy obrazu zaczynam od bardzo prostego instrumentarium: z zapożyczonej metody Witolda Dederki opisywanej w "O kompozycji w fotografii". Otóż - naszkicujmy na obrazie linie złotego podziału i zobaczmy co otrzymamy: Kółko dmuchane w mocnym punkcie. Wobec takiej pobieżnej analizy zastanowić się można: i co dalej analizować? Jakie znaczenie ma rozkład walorów? Jakie znaczenie ma rozkład planów? Elementy nie wiążą się kompozycyjnie, narracyjnie. Jedynie atmosfera błogiego lenistwa jest spójna. Mam nadzieję, że mój wpis jest kulturalny. W formie przynajmniej

1  2  3  4  5  6  7    >