Dzisiaj kończyłem przycinać lipy przed domem. Zawsze wkładam w to wiele uczucia - mój ojciec je sadził w latach 80-tych, a pod jedną z nich spoczął mieszaniec owczarka niemieckiego i zwykłego kundla, który był moim rasowym przyjacielem i żyrantem mojego udanego dzieciństwa :).
Nie wiem co to za drzewo na powyższej pracy, jakiego gatunku jest przedstawicielem, kto je posadził na tej kamiennej pustyni, ilu miało przyjaciół, i czy jedynym fryzjerem jakiego doczekało pozostała nieubłagana choć czasem zyczliwa :matka natura".
Powyższa fotografia to swoistego rodzaju hołd dla tego "ostańca" - świadka przewspaniałych wschodów i zachodów Słońca jakie miały miejsce tutaj na tej "spękalinie"- jedynego świadka, który niczego nie pominął i zna to miejsce najlepiej...
Nie wiem ilu miało przyjaciół lecz jednego ostatnimi czasy pozyskało. Często tam lubię zasiąść w porach poza "turystycno -spacerowych", wyciszyć się i wsłuchać w "bajanie" starego drzewca, a mają o czym...
Co do drzewca to mocno podejrzewam że to Hawthorn Tree, będący jakąś odmianą Głogu.
Twoja analiza ucieszyła mnie bardziej niż niejedna promocja do GW ;)
Dziękuję bardzo i pozdrawiam.
Nie wiem co to za drzewo na powyższej pracy, jakiego gatunku jest przedstawicielem, kto je posadził na tej kamiennej pustyni, ilu miało przyjaciół, i czy jedynym fryzjerem jakiego doczekało pozostała nieubłagana choć czasem zyczliwa :matka natura".
Powyższa fotografia to swoistego rodzaju hołd dla tego "ostańca" - świadka przewspaniałych wschodów i zachodów Słońca jakie miały miejsce tutaj na tej "spękalinie"- jedynego świadka, który niczego nie pominął i zna to miejsce najlepiej...
Zabieram do ulubionych...