Im dłużej na portalach jestem tym mniej wiem. Im więcej czytam podobnych komentarzy, tym bardziej zazdroszczę Koleżankom i Kolegom jasności spojrzenia, łatwości oceny dobre/złe. Ja mam z tym coraz większy problem. I nie jest to deklaracja w kategoriach żartu.
"To co Fotografia powiela w nieskończoność, nastąpiło tylko jeden raz; powtarza więc mechanicznie to, co już nigdy nie będzie się mogło egzystencjalnie powtórzyć. Na fotografii zdarzenie nigdy nie wykracza poza siebie ku innej rzeczy; zawsze sprowadza ona zbiór, którego potrzebuję, do rzeczy, którą postrzegam. Fotografia jest Istnieniem Poszczególnym w sposób absolutny, najwyższą Przyległością i Przypadkowością, niewyróżniającą się i jakby głupią."
Taki fragmencik przypomniał mi się z "Światło obrazu. Uwagi o fotografii" Rolanda Barthesa.
Tyle Teoretyk. Zachęcam do lektury tej niewielkiej książeczki.
Poznaję powoli twórczość Autorki. I nasuwa mi się taki wniosek, że wie co robi.
Czy zdjęcie jest dobre czy też złe - nie podejmę się dyskusji. Za "cienki w uszach" jestem.
Oceniamy pojedyńcze zdjęcia. Oceniamy zdjęcia w stanie anonimowości. Czasami jesteśmy w stanie rozpoznać autora po jego szczególnej kreacji, czasami nie. Jedno wiem: pojedyńcze zdjęcie, wyrwane z kontekstu całości lub większej części twórczości autora bywa banalne, ociera się o beznadziejność. Tak bywa.
Proponuje Koleżankom i Kolegom zastanowić się nad tym obrazkiem; mimo zdecydowanych ocen Kolegów.
Nie jest to typowa analiza. Nie jest to również kontranaliza. Raczej przelane na "papier" przemyślenia po uważnym przyjrzeniu się powyższej pracy i przeczytaniu tego, co napisał kolega Andrzej.
W wielu kulturach istnieje przekonanie, ze robienie zdjęć zabiera fotografowanym dusze. Czy to znaczy, ze nie należy fotografować innych kultur? Oczywiście, ze nie. Ale wkraczamy w obszar, gdzie przestaje obowiązywać zero-jedynkowe spojrzenie na takie zdjęcia. W niektórych kulturach podejście do fotografii jest bardzo purytańskie. Konserwatywna społeczność Amiszów nie akceptuje nowoczesnej techniki, w tym fotografii i zupełnie odrzuca zdjęcia nie wklejając ich nawet do paszportów.
Czy powyższe zdjęcie jest złe? Nie podjąłem się oceny i nie zagłosowałem. Jestem (cytując przedmowce) jeszcze "cieńszy w uszach". Ale moim zdaniem zabrakło ze strony Autorki mocniejszego akcentu (może tytuł, może opis), który nadalby bardziej namacalny kontekst. W tym przypadku zdjęcie może być postrzegane jako zrobione za zgoda bohatera, ale również bez niej. Autorka zrzuciła niejako ciężar tego rozstrzygnięcia na odbiorcę, co w moim przekonaniu jest dość ryzykowne.
Łamanie kodów kulturowych lub balansowanie na ich krawędzi wymaga pewnej zręczności. Nie twierdze, ze jej tu zabrakło. Ale jednak było cos co zadecydowało o tym, ze proste wydawałoby sie zdjęcie spotkało sie ze zdecydowanymi ocenami.
Zakończyć chciałbym cytatem, który kołacze mi w głowie za każdym razem kiedy wkraczam z aparatem w świat miejsc i ludzi różny od mojego kręgu kulturowego.
"Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów"
Fotografia, moim zdaniem, nie przestawia żadnej wartości, należy wiedzieć też, że ortodoksyjni Żydzi irytują się i zasłaniają twarze przy próbie fotografowania ich.
Ulica to nie skansen, a żywy autochton nie jest lalą z cepelii. Jeśli chłopak nie chce być na zdjęciu, co wymownie demonstruje, to powinno być to wystarczającym sygnałem dla fotografa, żeby sobie darował. W kontekście powyższej sytuacji doszukiwanie się w tym hyclowskim ujęciu jakiegokolwiek przesłania nie ma sensu.
Niech to będzie lekcja dla autora.
Droga. Trudno uzasadnić chęć, która powoduje, że ruszam zawsze gdy tylko mam okazję i możliwość. Ciekawość nie tylko nowych krajobrazów,kultur, ale przede wszystkim żyjących w ich granicach mieszkańców.
Szukanie odpowiedzi na egzystencjonalne pytania, które często trudno sformułować, bo tylko majaczą w duszy.
Wreszcie spotkanie z drugim człowiekiem. Czy zaakceptuje moją obecność? Czy otworzy swoją duszę, podzieli się szczęściem, lękiem i najważniejsze- czy zgadzi się abym zabrała świadectwo tego spotkania - fotografię - w dalszą drogę?
Ten przydługi wstęp, autorze tylko dlatego, że próbuję zrozumieć... Także mnie zdarzało się widzieć ludzi odwracających głowy, twarze ukryte w dłoniach jako odpowiedź na mój zachecajacy gest, uśmiech czy słowo.
I wreszcie sedno - cienka linia, granica, którą według mnie powinni przekraczać tylko Ci, którzy obdarzeni niezwykłym instynktem i wyczuciem, potrafią dodatkowo uzasadnić dlaczego ją przekraczają.
Stąd pytanie : dlaczego powyższe zdjęcie trafiło pod publiczną ocenę?
Mój odbiór? Zdjęcie woła : Nie chcę! Odejdź!
Tytuł: " Chłopiec z zasłoniętą buzią" nie pomaga, budzi jeszcze większy dylemat.
Może w innej kategorii, z opisem, jako część reportażu? Może... ale tego zabrakło, więc w powyższej formie
moim zdaniem powinno pozostać w szufladzie autora, jako ważny element formowania się foto- świadomości, jako przyczynek do refleksji i rozmyślań.
Zapraszam autora do dialogu. Chciałabym zmienić swoje zdanie.
Dziękuję za obszerny komentarz :)
Nie chciałabym teraz wychodzić z pozycji osoby tłumaczącej się ze zdjęcia. W każdym razie fotografia jest jedną z kilkunastu, które zrobiłam w dzielnicy Mea Shearim w Jerozolimie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że Żydzi zamieszkujący tam nie lubią, jak robi im się zdjęcia, jednak nie spotkałam się z protestem. Raczej z obojętnością i brakiem zainteresowania moją osobą.
Chłopiec natomiast był bardziej otwarty. Trzymał się parę kroków za mną. Zapytał, skąd jestem. Nawiązał jakiś kontakt. Ostatecznie przy robieniu przeze mnie zdjęcia zasłonił twarz. Z mojej strony ta fotografia nie jest wyrazem braku szacunku dla tego młodego człowieka, jest częścią całości, której tutaj nie pokazałam. Tytuł faktycznie kiepski, jak sobie teraz myślę. W każdym razie dla mnie to zdjęcie jest cenne.
Oj : ), nie była to z mojej strony próba wyciągania Cię do tablicy , chciałam po prostu troszkę więcej się dowiedzieć.
Nie cząsto tu bywam ostatnio, ale gdy zaglądam, nawet bez logowania, to poczytuję sobie analizy. Bardzo cenię wpisy Andrzeja i szczerze mówiąc, raczej sie przychylam do jego słów. Tym razem było inaczej, stąd mój koment i chęć podrążenia tematu.
Na portalu , mz sporo jest zdjęć, które choć ich bohaterowie mają buzie odsłonięte, nic z nich wyczytać nie można prócz : "no, rób już to zdjęcie i daj mi spokój" a mimo to awansują z inferii. Tutaj przynajmniej wszystko jest jasne.
Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam. Zaglądnęłam do Twojej galerii. Fajnie się rozwija. Powodzenia. Anka
"To co Fotografia powiela w nieskończoność, nastąpiło tylko jeden raz; powtarza więc mechanicznie to, co już nigdy nie będzie się mogło egzystencjalnie powtórzyć. Na fotografii zdarzenie nigdy nie wykracza poza siebie ku innej rzeczy; zawsze sprowadza ona zbiór, którego potrzebuję, do rzeczy, którą postrzegam. Fotografia jest Istnieniem Poszczególnym w sposób absolutny, najwyższą Przyległością i Przypadkowością, niewyróżniającą się i jakby głupią."
Taki fragmencik przypomniał mi się z "Światło obrazu. Uwagi o fotografii" Rolanda Barthesa.
Tyle Teoretyk. Zachęcam do lektury tej niewielkiej książeczki.
Poznaję powoli twórczość Autorki. I nasuwa mi się taki wniosek, że wie co robi.
Czy zdjęcie jest dobre czy też złe - nie podejmę się dyskusji. Za "cienki w uszach" jestem.
Oceniamy pojedyńcze zdjęcia. Oceniamy zdjęcia w stanie anonimowości. Czasami jesteśmy w stanie rozpoznać autora po jego szczególnej kreacji, czasami nie. Jedno wiem: pojedyńcze zdjęcie, wyrwane z kontekstu całości lub większej części twórczości autora bywa banalne, ociera się o beznadziejność. Tak bywa.
Proponuje Koleżankom i Kolegom zastanowić się nad tym obrazkiem; mimo zdecydowanych ocen Kolegów.
Proponuję Kontrę
W wielu kulturach istnieje przekonanie, ze robienie zdjęć zabiera fotografowanym dusze. Czy to znaczy, ze nie należy fotografować innych kultur? Oczywiście, ze nie. Ale wkraczamy w obszar, gdzie przestaje obowiązywać zero-jedynkowe spojrzenie na takie zdjęcia. W niektórych kulturach podejście do fotografii jest bardzo purytańskie. Konserwatywna społeczność Amiszów nie akceptuje nowoczesnej techniki, w tym fotografii i zupełnie odrzuca zdjęcia nie wklejając ich nawet do paszportów.
Czy powyższe zdjęcie jest złe? Nie podjąłem się oceny i nie zagłosowałem. Jestem (cytując przedmowce) jeszcze "cieńszy w uszach". Ale moim zdaniem zabrakło ze strony Autorki mocniejszego akcentu (może tytuł, może opis), który nadalby bardziej namacalny kontekst. W tym przypadku zdjęcie może być postrzegane jako zrobione za zgoda bohatera, ale również bez niej. Autorka zrzuciła niejako ciężar tego rozstrzygnięcia na odbiorcę, co w moim przekonaniu jest dość ryzykowne.
Łamanie kodów kulturowych lub balansowanie na ich krawędzi wymaga pewnej zręczności. Nie twierdze, ze jej tu zabrakło. Ale jednak było cos co zadecydowało o tym, ze proste wydawałoby sie zdjęcie spotkało sie ze zdecydowanymi ocenami.
Zakończyć chciałbym cytatem, który kołacze mi w głowie za każdym razem kiedy wkraczam z aparatem w świat miejsc i ludzi różny od mojego kręgu kulturowego.
"Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów"