2019-05-03 12:59:08 przez wildwhisper
Za to muszę ogólnie pochwalić i pogratulować :))) Kompozycja "do dupy" jak i te nieostrości... ale na własnej skórze wiem jakie to emocje podczas cudu narodzin biorągórę, bez względu na punk widzenia czy siedzenia ;). Powyższa sytuacja bardzo intymna i zrozumiałym oczywiście jest to, że takie "przepiękne" w życiu chwile jednak "rodzący" zachowują dla siebie. Cieszę się jednak niezmiernie z tego, że niektórzy mimo wszystko godzą się czasem wetknąć nos w ich intymne sprawy- to uczłowiecza! uwrażliwia! odrzuca! przyciąga! ale i nakłania do łez tych prawdziwych. Kiedy Moja Julia rodziła... miałem Jej pot, krzyki, bezsilne już oddechy, prośby i narzekania na sobie... też robiłem zdjęcia "bezmyślnie" wtym sensie konsekwencji komentarza osób trzecich, później były na zimno decyzje o publikacjach... Fotograf z krwi i kości niestety ale musi zbierać cięgi za swoje decyzje i to też jest normalne. To kształtuje i hartuje. Ale trzeba uważać, czasem uczłowiecza czasem wręcz odwrotnie... trzeba jak najczęsciej z takich tematów wskakiwać w absurd by pozostać człowiekiem, by nie stać się tzw hieną :) Gratulacje GW


2019-04-28 21:13:59 przez brownsville
Praca robi na mnie duże wrażenie. Jeśli chodzi o tematykę, to chyba tylko film "Paciorki jednego różańca" dal mi tyle do myślenia i wywołał gorzka refleksje. Jest to w gruncie rzeczy smutne fotograficzne epitafium dla przemysłu, który kiedyś był chluba nie tylko tego regionu, a dzisiaj chyba nieuchronnie zmierza (w dużej części przynajmniej) w stronę niebytu. Ale to nie tylko przemysł, ale i związany z nim okolozyciowy społeczny rys charakterystyczny dla tradycji i ogólnie pojętej śląskości. Gorzki jest tez tez tytuł, bo witraże to przecież również ozdoby podkreślające wzniosłość czy piękno budowli lub świątyni, a tu trochę symbolicznie obrazują upadek przemysłowej nomen omen świątyni. Myślę, ze nie jeden Ślązak patrząc na ten obrazek mógłby powiedzieć słowami starego Habryki z przywołanego filmu "rozlatuje się mój świat". Praca z posmakiem piołunu, ale takie sa najlepsze zeby wywolac refleksje. Gratulacje GW. W pelni zasluzona.


2019-03-23 12:24:53 przez brownsville
Ta analiza będzie trochę nietypowa, bo posłużę się bardziej obrazem niż słowem. Ktoś może zapytać co tu analizować? Zdjęcie jest zabawne, dobrze skomponowane i już. Oglądając dużo prac z gatunku "street", lubię je oceniać z różnych perspektyw. Tym razem postanowiłem przyjrzeć się pod katem wizualnej atrakcyjności i przestrzennego rozmieszczenia elementów w kadrze. 1.Główny bohater jest w mocnym punkcie, a prowadza do niego linie z każdej strony. Jest to świetny przykład na to, ze mocny punkt nie musi być tylko wolnym elektronem, ale może być spójnie połączony z innymi elementami kadru. https://www.fotoferia.pl/portfolio/brownsville/photo/240986&status=priv 2.Zastosowany obiektyw i perspektywa ujęcia ciekawie pokazują przebieg pionowych linii. Stanowią one ciekawe tło, które nie dominuje, ale dobrze uzupełnia się z pierwszym planem. https://www.fotoferia.pl/portfolio/brownsville/photo/240989&status=priv 3.W kadrze można odnaleźć wiele ciekawych trójkątnych elementów - świetny przykład geometrycznej atrakcyjności ulicznych kadrów: https://www.fotoferia.pl/portfolio/brownsville/photo/240988&p=1&status=priv 4.Do głównego bohatera zbiegają się linie, ale jednocześnie wyróżnia się on na tle reszty elementów i jest przez to niezwykle wyrazisty. Pozwala to niemal całkowicie na skupienie uwagi na nim i wsłuchaniu się w to co ma do powiedzenia :) https://www.fotoferia.pl/portfolio/brownsville/photo/240987&p=1&status=priv Bardzo ciekawe zdjęcie i zdecydowanie ma ta uliczna charakterność, której w tym gatunku szukam i która cenie. Mimo, ze to pewnie nie ta rasa, to zatytułowałbym ta prace: "Od ratlera do bohatera" Gratuluje ZD. PS. Zamieszczone linki są do mojej galerii prywatnej, ale nie wiem czy takie wykorzystanie czyjegoś zdjęcia jest zgodne z regulaminem (mam nadzieje, ze Autor sie nie pogniewa)


2018-07-22 01:01:44 przez brownsville
Wracam do tej pracy, bo jest mocna. Jej siłą nie jest technika wykonania, ani warsztat (choć na pewno się przydały). Siła jest w przemyślanej wizji autorskiej, która scaliła wszystko w przejmujący i poruszający kadr. Taki, który jest jak rylec w miękkiej tkance. Boli, musi bolec i będzie bolał jeszcze długo. Żyjemy w czasach, gdzie historia własnego kraju schodzi na dalszy plan. W szkołach, w życiu publicznym, nawet w dyplomacji, która tak skwapliwie ją wykorzystuje. Prace jak ta powyżej pozwalają zadumać się nad trudna historia i poznawać ja bardziej, mimo ze boli. Piłsudski powiedział, ze "Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem - staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium." Pamiętajmy.


2018-06-22 11:48:28 przez andrzej08
To nie będzie analiza. Apeluję do Autorek i Autorów: spróbujcie tej formy wypowiedzi jaką jest analiza. Komentarze, w zdecydowanej swojej większości przemijają i gdzieś w tłumie tych "publikuj", "nie publikuj", itp. giną bezpowrotnie. Analiza zostaje. Zostaje nasz emocjonalny stosunek do omawianego zdjęcia. Warto przed sobą samym postawić zadanie napisania takiego tekściku. I niech nikt nie opowiada już tych pierdół, że ma obojętny stosunek do własnego zdjęcia, że pokazuje je, a resztę ma w dupie. Nasza praca, nasze słowa mają dla nas samych znaczenie. Jeżeli jest inaczej - to ja jestem dewiantem - bo tak uważam. Napisałem 118 analiz i "analiz". Dużo? Pewnie za dużo. Ponad 900 razy kliknięto polecenia tych treści za co serdecznie czytającym i klikającym DZIĘKUJĘ :) Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem zaprzestania tej aktywności. I klamka zapadła. Piszcie, czytajcie, klikajcie. Niech ta forma wypowiedzi będzie żywa. Pozdrowienia


2018-06-21 22:53:46 przez
To jedno nie polecam, to moje. Klimat, czy nastroj - nie wiem dlaczego nie mozna po prostu uzywac ich zamiennie - tworza stylizacja+poruszenie+kontrast+swiatlo. Sa to cztery srodki wyrazu Panie Andrzeju, nie jeden i w zupelnosci wystarcza do zbudowania spojnego nastroju. Duze zdjecie w pionie ani nie sprawia mi trudnosci w spojrzeniu na calosc obrazu, ani nie uciekaja mi elementy kompozycji, ani ich wzajemne odzialywanie. Kompozycja zbudowana jest na rytmie, nie na mocnych punktach - rytm 1-2-3. Prosty rytm ulatwia w spojrzeniu na calosc, wiaze ze soba elementy i wzmacnia wzajemne odzialywanie wiec zupelnie odwrotnie, niz Pan napisal. Pisanie, ze szuka sie na takim zdjeciu kompozycji i ze jej elementy uciekaja jest kuriozalnym nieporozumieniem. Uciecie zdjecia na wysokosci guzika nic nie wnosi. Burzy kompo, ucinajac rytm. Na tym rytmie zbudowana jest narracja wlasnie, w mojej ocenie bardzo poprawnie. Co wnosi do tej narracji wysoko uniesiona meska glowa? Ta glowa wnosi wlasnie poprawna kompozycje, bez niej rytm i cale kompo ginie, glowa jest trzecim elementem rytmu. Jeszcze chcialbym kilka slow o poruszeniu i celowosci. Jesli autor napisal, ze celowo poruszyl zdjecie, czy tez zdawal sobie sprawe, ze wyjdzie poruszone ze wzgledu na trudne warunki, to czemu mam mu nie wierzyc? A nawet jesli nie bylo to celowe, tylko efekt koncowy wpisal sie w calosc, to czemu zdjecie jest z bledem, czy obarczone jakas wada skoro jest spojne? Oceniamy zawsze efekt koncowy, to co widzimy. Eksperymentowanie, szukanie, wychodzenie z szablonu, zawsze beda na plus dla kazdego fotografa, sa wyrazem swiadomego fotografowania. A przykladem takiego zagladania pod kamien jest to wlasnie zdjecie.


2018-06-19 22:55:20 przez andrzej08
Zagłosowałem na tak głównie z powodu rzucenia wyzwania technice, ale potem (na nieszczęście) przeczytałem Autorski komentarz przywołujący tytuł przedstawienia. I z całym szacunkiem dla obrazu, poza strojami z innej epoki, ja tego "zapachu czasu" nie widzę. Z pewnością jest to epoka przed nadaniem Kobietom praw wyborczych - taka interpretacja różnic wzrostu postaci. Czytając dalsze komentarze wypada zgodzić się tak z opinią @brownswille jak i @pawelpch. W tej technice granica błędu i świadomego działania jest i płynna, i trudna do uchwycenia. Wracając do zdjęcia. Duże zdjęcie w pionie sprawia trudność w spojrzeniu na całość obrazu, a przewijanie sprawia, że uciekają nam elementy kompozycji, a szczególnie ich wzajemne oddziaływanie. Piszę o tym ponieważ jej szukam. I nie znajduję spójności. Uciąłbym ten obraz na wysokości guzika od fraka i zbudował narrację na losie bohaterki ujęcia. Widzę też, że Autor miał podobne problemy z kontrastem jakie i ja miewam. Złapanie tego poziomu czerni żeby jeszcze była plastyczna, w tej technice, jest dużym wyzwaniem. Pozostaję z głosem na tak, ale tylko z powodu przywołanego na wstępie.


2018-06-08 15:38:01 przez pawelpch
Tym razem w tym miejscu chciałbym wyrazić swój zachwyt tą fotografią ,która mogłaby posłużyć jako wzór obrazu analogowego... Aranżacja i stylistyka obrazu genialnie kreuje nastrój,skojarzenie mam oczywiście z ,,Cyganerią''(subiektywnie),poza modelki tak nie wymuszona ,naturalna...klimat miejsca absolutnie współgra i nadaje majestat temu obrazowi.Technicznie bdb,ekspozycja jak i obróbka chemiczna materiału światłoczułego profesjonalna,osobiście ta fotografia jest dla mnie sztuką przez duże ,,S''i biada ,,lewokciukom'';)....pozdrawiam i gratuluję autorowi serdecznie.


2018-05-14 19:57:48 przez brownsville
Kiedy rozum śpi, budzą się upiory. A co dzieje się kiedy rozum już nie śpi i otwiera oczy? Jak stawić czoła lekom, strachom i upiorom które go atakują? Może właśnie tak jak to widzimy powyżej. Bez respektu, odważnie, nie patrząc na powykręcane trupio macki strachu ale na ich źródło. To tam jest najsłabszy punkt, to miękkie podbrzusze wszystkich ukrytych leków i fobii. To tam trzeba skierować ostrze i zadać cios. Nawet jeśli jedynym orężem jest wzrok. Kompozycja jest przemyślana, kadr jest podzielony na 2 części, niemal jak światy: dobry i zły. Wpatrując się, prawie czuć tocząca się walkę. Tekstura jest bardzo zasadna, wprowadza fantasmagoryczny wymiar, dodając dodatkowych znaczeń i interpretacji. Profesor Kępiński napisał w książce "Lęk", że "Człowiek więcej boi się tworów własnego umysłu niż konkretnej rzeczywistości" i tak właśnie odbieram ta prace. Gratuluje, bo to jedna z artystycznych perełek na FF.


2018-04-22 08:50:42 przez akrims
Fotografia o życiu prawdziwym. O człowieku w słusznym wieku, który nadal kocha swoją działkę, lubi patrzeć jak rośnie, nadal wydaje mu się, że ze wszystkim sobie radzi ale ... Zdjęcie pokazuje co po ale... ale trzeba odpocząć. Co do kadru można mieć wątpliwości bo z jednej strony mógłby być szerszy a z drugiej zamyka świat (Jej świat) w małym fragmencie ogrodu. Możemy się tylko domyślać czego jest fragmentem. Ładne światło, w powietrzu pachnie wiosną, po prostu codzienność. Mz zdjęcie zasługuje na uwagę.


2018-04-20 19:47:28 przez roob15
Być kompozytorem a nie być muzykiem to podobno wielka tragedia. Każdy w jakimś sensie jest kompozytorem swojego życia ukrytym za instrumentem który nie zawsze wygrywa nuty szczęścia. Dlaczego? Bo jesteśmy tylko kompozytorem a tak naprawdę niewiele wiemy o życiu...... próbujemy ale nie zawsze wychodzi stąd smutek i rozpacz.... Dlatego często stoimy na jednym brzegu widzimy dal ale nie jesteśmy w stanie dostrzec drugiego brzegu. Bo muzyka to kąpiel duszy. W przypadku tego zdjęcia duszy smutnej która nie chce być tylko kompozytorem.


2018-04-16 09:38:18 przez andrzej08
Piwnice mają swoje światło. Piwnice mają swój zapach. Piwnice są tajemnicze gdy jesteśmy dziećmi. Może dlatego je pamiętamy? Pójście do piwnicy w moim rodzinnym domu było wyzwaniem. Wówczas był najpierw długi korytarz, w którym zwykle nie było światła. Trzeba było mieć ze sobą świeczkę, której chybotliwe światło rysowało groźne czasami cienie. Po otwarciu kłódki trafiało się na beczkę z kapustą. I zapachy. Zimą soku z kapusty i ogórków, jabłek i otaczającego wszystko specyficznego kurzu. Długo myślałem o tym obrazie. Długo szukałem w sobie emocji. Tych właściwych. Tych mi najbliższych. I znalazłem tę starą piwnicę. Piękne szarości. Dominujące owale łagodzą formę. Oszczędność rekwizytów, oszczędność światła. Wszystkiego w sam raz. Dzięki Autorze za wywołanie wspomnień.


2018-04-15 22:22:39 przez andrzej08
Były takie czasy, że słuchało się Bułata Okudżawy. I przepraszam zwolenników ZAKOPOWER, ale to pierwsze skojarzenie muzyczne jest mi bliższe:). Wszystko tutaj jest przeszłe. O głównych bohaterach pamiętają już tylko pająki. Ale to dobry znak. Szczotka rozsypała się, a pasta wyschła. Jedna wielka przeszłość. Jedno wielkie zapomnienie. I podróż. Otwarte ciągle cholewy walczą z czasem jak nawiewniki. A wojskowe lewa, lewa zrezygnowało z marszu. i zostało tylko "V". Miłe oku szarości bez przesadnej ostrości - jak mawia poeta. Ale tam gdzie ma być tam jest. "Żegnaj - trudne słowo"? To mówmy: do widzenia. One jeszcze wrócą do łask. Publikuj


2018-04-15 21:42:18 przez andrzej08
Chyba najtrudniejsze do opisania zdjęcie. Tak jak w poprzednich historie pisały się same, tak w tym przypadku to nie historia staje się ważna. Jakość tego obrazu Autor zamknął formą. Czy można malować szarościami? Jak widać można. Nic dodać, nic ująć - prosto na ścianę. Diagonalna kompozycja ładnie prowadzi nas z jednostki w tłok. Uporządkowane aż do bólu. Ocieram się o masochizm - ten ból sprawia przyjemność. Przyjemność estetyczną. Gdy wyrwiesz się z ochrony (opieki liści) - wpadasz. Jeszcze będąc na górze wydaje ci się, że zdobyłeś szczyt, jesteś piękny i lubiany. Ale czas wtłoczy cię w otchłanie kompotu. Świeże osobniki na górze już cie nie wypuszczą. Ugrzęzniesz w niebycie. Publikuj


2018-04-15 21:18:29 przez andrzej08
Upływ czasu miewa różne oblicza. Pierwsze skojarzenie: nie tak dawno jeden z Użytkowników Fotoferii użył określenia "fala" w kontekście spadków do Ciemni niektórych zdjęć, szczególnie "młodszych" Użytkowników. I ta "fala" tak mi jakoś utkwiła. Ci, którzy byli w wojsku wiedzą w czym rzecz. Odblaski na butelce przyciągają wzrok w pierwszej kolejności, a reszta to już konsekwencje tego początku. Początkowo czas w tym naszym życiu płynie wolno. Zdawać się może, że zbyt wolno. Wspina się, ujawnia, wije. Aż w końcu trafia na nożyce losu. Jedni odpadają w rozproszeniu. Inni trafiają do akwarium. Czy ono jest dobre, oczekiwane? Dla niektórych tak. A reszta rozproszona, wolna, samodzielna. I przestają już odliczać. I ci w akwarium i ci rozproszeni. Ostateczność jest znana. I pewna. Ograniczona przestrzeń obrazu. Krótko i zwięźle. Publikuj


2018-04-15 20:56:46 przez andrzej08
I chyba o to chodziło: Autora inspiruje "konkurent", Autor angażuje Rodzinę do przedsięwzięcia. Serce rośnie. Gruszki górą chciałoby się rzec. Rodzina na wzburzonym morzu (groźny, deszczowy sztorm prawie) garnie się do siebie pod parasolem. Tak Titanikiem zapachniało; jedna łódź ratunkowa i to krucha, a rozbitkowie okazali. I z dzieckiem. Ale w cieniu już pokazują cie przebłyski słońca (mam nadzieję, że właściwie definiuję te cienie w tle). Ale to wszystko to nic. Dopiero obraz na ścianie, wspomnienie pisze inną historię. Poróżnieni w przeszłości, nadgryzieni (upływem czasu?) potrafią się zbliżyć. Czego to nie potrafi w życiu uczynić dobrego jak dziecko i wspólna troska. Publikuj


2018-04-15 20:38:31 przez andrzej08
Chyba jeden z najbardziej wyrazistych fotograficznie owoców - gruszka konferencja. Konferencja bardziej kojarzy się z przemawiającymi, ale w przypadku gruszek częściej wygląda to na dialog. Jedyna uwaga dotycząca ewentualnej korekty dotyczy linii podziału tła. Osobiście, gdybym potrafił, starałbym się o mniejsza wyrazistość odcieni. Tym bardziej, że linia ta ma wpływ na perspektywę w jakiej ogląda się obraz. To tylko uwaga, a nie czynnik ograniczający wrażenia z oglądania. Narracja oczywista. Nawet bez tytułu pachnie tutaj smutkiem. Zmartwieni krewni upadkiem bliskiego. Celowo pomijam słowo "śmierć" - bo jest ona taka ostateczna. A owoc niesie nadzieję. Jego upadek tworzy nowy byt. Gruszkowo odrodzi się. Już odradza się. Wkrótce zakwitną grusze i przyjdzie czas na kolejne "rekwizyty". Bez uwag techniczno kadrowych. Publikuj oczywista


2018-03-14 14:53:24 przez brownsville
Czy zycie to jest teatr, w którym jak śpiewał Stachura maski coraz inne, coraz mylne się zakłada? A może to tylko ucieczka przed własnym JA i strach przed pokazaniem prawdziwej twarzy? Może tak jest lepiej? Grac i udawac skoro to się podoba, jest wygodne i emocjonalnie bezpieczne. Czasem trzeba zdjąć maskę. Chociaż na chwile. Żeby złapać oddech albo żeby ja odrzucić i się wyzwolić. Czy to możliwe? Czyż nie jest tak, że gdy tylko odrzucimy jedną "gębę" już za plecami czai się kolejna? Może jednak nie ma ucieczki przed gębą jak tylko w inną gębę... Jeśli jednak tak jak w koncepcji theatrum mundi, świat i życie ludzkie jest wielkim przedstawieniem, to wypada brać udział tylko w takich spektaklach, które publiczność oklaskuje na stojąco. Świetna refleksyjna praca.


2018-02-13 12:32:45 przez brownsville
I znów autor utwierdza nas w przekonaniu, że szeroki kat w jego rekach tworzy "uliczne" perełki. Nie sam obiektyw rzecz jasna, bo siłą zdjęcia jest przede wszystkim dobre oko, odpowiednie miejsce i odpowiednia pora. Strona techniczna zdjęcia to niemal wykład na temat idealnego użycia takiego obiektywu. Tytułowy "Ufol" jest w mocnym punkcie kadru, a otaczający go wycinek miasta (tak charakterystyczny) prezentuje nam, jak w kropelce wody ciekawe spojrzenie na Warszawę. Dla mnie siłą zdjęcia jest również jego wartość dokumentalna. Cala historia z kadłubem samolotu pod Pałacem Kultury już weszła do kroniki miejskiej (chyba najbardziej jako miejski folklor) a "samolot" pojawił się niemal jak meteor i tak samo szybko (nomen omen) spłonął. I tak jak Stefan "Wiech" Wiechecki słowem opisywał folklor warszawski, tak tym zdjęciem Autor bardzo efektownie współczesny stołeczny folklor pokazał na fotografii.


2018-02-08 00:43:37 przez yossarian
Pawła już nie ma... Nie potrafię robić czegokolwiek. Co mogłem, przełożyłem "na kiedyś". Siedzę i myślę... Przeglądam "stare" zdjęcia. No i wtedy ryczę. Podobno umiem pisać - to piszę. Wtedy chociaż "coś robię", czymś łeb zajmuję. Paweł był dla mnie, przede wszystkim, cholernie bliskim Człowiekiem. Przyjacielem. Facetem, który kocha swoich bliskich. Dba o nich i są dla Niego (prawdziwie i faktycznie) najważniejsi na świecie. *** Paweł Kucharski z Opola był też Mistrzem Fotografii. Podobnie jak ja, szczególnie ukochał krajobraz ? dzieliliśmy tę pasję. Na całym świecie ludzie zachwycają się Jego wspaniałymi zdjęciami. Miałem ten zaszczyt, że czasem stałem obok... Kiedyś częściej. Teraz fotografuję głównie marsze, demonstracje i dzieciaki w szkołach... On dalej robił cuda. *** Każdy fotograf landszaftu czeka na kilka sekund absolutnej świetlnej doskonałości. Zazwyczaj czekaliśmy jedząc niezawodny pasztet "Profi", paląc dziesiątki Marlboro (rany jakie one były wtedy "dobre"!), czasem zamarzając, a czasem nie... No i gadaliśmy. O wszystkim - bo tajemnic przed sobą nie mieliśmy. Zawsze obaj czuliśmy, że się totalnie rozumiemy. I jesteśmy dokładnie tam, gdzie chcemy być. Potem zaczynała się bezkrwawa "walka" - głównie z czasem... Nie znam zbyt wielu ludzi, którzy "cierpią" na tzw. "fotoamok" (tak to nazywamy). Nic nie jest wtedy ważne. Jesteś ty i światło. Tylko sprzęt trochę przeszkadza. Bo zdjęcie nigdy nie odda tego, co masz przed oczami. Inna sprawa, że nie taka jego rola... Nawet takie "obrobione" (wywołane w cyfrowej ciemni) nie ma przedstawiać tego, "co oczy widziały". Chyba, że taka jest akurat idea jego autora (bo czasem rzeczywiście jest). Każdy z nas postrzega inaczej. I chce ?coś? wyrazić. To zawsze jest sprawa "pstrykacza". Jeśli jednak nie zrobisz dobrego i ostrego kadru - nie ustawiając przy tym właściwego czasu - to komputer (będący tą cyfrową ciemnią) w ogóle ci później w niczym nie pomoże. Szansa jest zazwyczaj jedna. Żeby w ogóle była, musisz tam wpierw dojść / dojechać / dolecieć. Paweł zawsze wykonywał wszystkie opisane wyżej kroki w sposób genialny. Mimo "fotoamoku". A właściwie, to dzięki niemu. Wtedy bowiem można ? nawet wbrew fizyce i pogodzie. Dlatego był najlepszy. Później siadał w swoim specjalnym "pokoju fotograficznym". A na samym końcu Go odwiedzałem... I mogłem tylko każdorazowo wypić świetną kawę, a następnie... pozbierać swoją szczękę z podłogi. Mistrz. I tyle. Paweł kochał robić zdjęcia. To "robienie" to nie tylko przyciśnięcie guzika na puszce aparatu (popularny "pstryk" to odgłos lustra w środku - lub jego imitacja). Paweł go PRZYCISKAŁ. Fotografowanie to całe wielomiesięczne "przed", megafanstastyczne "w trakcie" i żmudne "po" (u mnie to trzecie czasem potrafiło trwać tygodniami...). Wspaniała, piękna pasja! Plus wiedza. Głównie ścisła i techniczna. Obaj dużo czytaliśmy. Potem kupiliśmy lustrzanki i obiektywy - mniej więcej w tym samym czasie. Następnie się poznaliśmy - najpierw na internetowym forum. Patrzę, gość z Opola! To było 11 albo 10 lat temu... Od tego czasu zrobiliśmy razem dziesiątki tysięcy kilometrów. Brodziliśmy w kopnym śniegu pod górę, przedzieraliśmy się po ciemku przez jakieś gęste lasy, wspinaliśmy się, gubiliśmy się... Sporo niebezpiecznych głupot też było naszym udziałem. "Polowanie na światło?, brak snu, "nieludzkie" pory wschodów słońca. Wszystko to razem. Latami. I jeszcze "pomniejsze bóstwo pogody" musiało być łaskawe. Chmury bowiem "muszą być". Ale nie tam, gdzie jest słońce. Jak "kapie na łeb", to trudno. Jeśli niebo jest bezchmurne, to trudno. Jeśli jest totalnie mleczna mgła i ledwo sami siebie widzimy, to trudno... Bo i tak jest zajebiście! Jesteśmy. Zawsze jak Paweł dzwonił to wiedziałem od razu, że szykuje się coś świetnego. On nie telefonował ze "zwykłymi problemami". Miał je. Każdy ma. Gadaliśmy o tym. Tysiące wspólnych godzin mieliśmy. Niby sporo czasu. Nie nagadaliśmy się... Obiecałem Pawłowi kilka rzeczy. Nie wykonam - już nie ma szans... Ale będę żyć tak, żebym mógł mieć go z tyłu głowy ? uśmiechniętego. Takiego, jaki był. To ogromna rzecz, że mogłem Go mieć w swoim życiu. Doświadczyć wszystkich tych rzeczy. Nikt mi tego nie odbierze i zawsze będę mieć tego Gościa w pamięci. Ma w moim sercu swoje osobne, megaważne miejsce.


2018-01-06 12:58:52 przez robin74r
...no coz aby pokazac taka fotografie trzeba miec po prostu j..a mnie nie byloby stac na popelnienie tejze reporterki z sali gdzie nadchodzi nowe,piekne,nieskazone... Jedynie co moge to pogratulowac autorowi po pierwsze odwagi by trzymac aparat ,dwa momentu ,trzy ojcostwa a cztery podziekowac ,ze sie podzieliles ta piekna chwila i pokazales jak mniemam w jak najlepszy sposob z mozliwych... jest tutaj polaczenie humorystycznej scenki z Kobieta ktora probuje wytlumaczyc ,zmobilizowac pacjentke do wspolpracy oraz powaga i chwila kiedy na swiat przyszlo piekno tego swiata... coz interpretacji moze byc wiele...tak przy kawie i Iron Maiden kilka slow uznania kieruje... GRATULACJE :-))) Ja bym chyba nie dal rady ;-)))


2018-01-06 10:20:50 przez brownsville
Na to zdjęcie patrzę jako fotograf-amator, ale również jako chemik-praktyk. Technika solarigrafii jest niezwykła zarówno od strony technicznej jak artystycznej i mimo iż dość niszowa to w kręgu osób interesujących się fotografia klasyczna (chociaż daleko jej do niej) jest dość popularna. I bardziej przyjazna dla tych, którzy nie lubią babrać się wywoływaczami i utrwalaczami. Podstawa jest własnej budowy "aparat" i światłoczuły białoczarny papier. Fascynujące jest to, ze uzyskany obraz jest barwny, a papier często jest przeterminowany co daje interesujące artystycznie efekty. Materiał światłoczuły w zależności od temperatury, wilgotności i pH zachowuje się w trudny do przewidzenia sposób (termodynamika reakcji fotochemicznych nie jest do końca poznana) ale dający jednocześnie ogromne możliwości artystycznych eksperymentów. Dodam, ze krawędzie zdjęcia, na których widać miejsca reakcji: światło-papier nadają pracy fotograficznej szlachetności. Autor umieścił "aparat" w bardzo dobrym miejscu - centrum miasta i baszta z wieżą tworzą idealny "szkielet" do pokazania jak wygląda ruch słońca przez pół roku (idealna lekcja o mechanice nieba ). Sporym wyzwaniem jest kompozycja w tej technice, poza dobrym skomponowaniem kadru, aparat trzeba umieścić tak aby nic ani nikt go nie zniszczył. W dobie cyfryzacji trzeba pokazywać takie prace. Pomimo, ze dla niektórych może nie są piękne i efektowne to jednak warto pamiętać, o tym ze fotografia to nie tylko piksele ale cos więcej. Ode mnie dla autora złoto i szczery podziw, za to ze pokazuje w swoich pracach, ze "źródło wciąż bije"


2018-01-04 12:34:43 przez brownsville
Zdjecie jest niezwykle interesujace technicznie i artystycznie. Nie jest latwo uzywajac lampy i majac przed soba szybe pokazac emocje w interesujacy sposob (przychodza mi na mysl zdjecia Bruce'a Gildena). Autorowi sie to udalo i zdjecie pod wzgledem kompozycji jest niezwykle zrownowazone. Mimo iz w kadrze jest duzo przedmiotow, ktore przykuwaja uwage balans jest zachowany. Ale to na bohaterze skupiamy uwage, na jego emocjach i na zdawaloby sie czytelnym i jasnym przekazie. Czy na pewno jasnym i jednoznaczym jak niektorzy mogli by sadzic? Ja ten gest odczytuje w szerszym kontekscie. Nie jest on skierowany do fotografa, raczej w strone wszystkich tych ciekawskich i wspolczujacych spojrzen. Bohater jakby mowil "Zajmijcie sie soba. Wara od mojego zycia". Napis w tle dodaje glebszego kontekstu do refleksji nad losem bohatera. Ale takiej refleksji, ktora uwzglednia tez jego samego i jego punkt widzenia (a moze ten jego swiat, tak obcy dla wielu, to wlasnie jego wybor?). dodam rowniez, ze nie uwazam pracy za etycznie dyskusyjna. Znany rezyser powiedzial kiedys: "Nieważne, gdzie stawia się kamerę, ważne jest ? po co? ". Mnie to zdjecie zmusilo do refleksji wiec moze wlasnie po to.


2017-11-13 06:01:43 przez bakulok
Każdy dla siebie na swój sposób może interpretować to co widzi. Zestawienie normalnego miasta z budynkami na trzecim planie, bliżej tłumy ludzi z ogniem palących się rac i na pierwszym planie budowy w powijakach, może sugerować co autor miał na myśli tworząc tą ciekawą przemyślaną jak sądzę pracę. MZ dobrze że zabrania się komentarzy politycznych, bo to jest forum fotograficzne z aspiracjami, a myśleć i interpretować dla siebie samego, to każdy może co chce, bo tego nie upublicznia i zabronić mu nie można. Praca wykonana od strony technicznej bardzo poprawnie. Ludzie świętują i demonstrują jednocześnie swoje poglądy, a ten widoczny wyrastający z tłumu wysoki samotny budynek, może sugerować że ideały ich jakie by one nie były, wspięły się na wyżyny.


2017-11-11 23:44:03 przez fotoferia
Ponieważ komentarze Autora zostały usunięte, pozwolę sobie opublikować je ponownie w niniejszej formie, z wyłączeniem prywatnych deklaracji politycznych Autora (których składanie było niezgodne z regulaminem FF): _"Autor szanuje, nie neguje, jedynie jako człowiek zastanawiający się - uważny obserwator - zadaje pytanie o kierunek rozwoju tożsamości światopoglądowej społeczeństwa. Rodzaj refleksji po wysłuchaniu towarzyszących wydarzeniu przemów o Wielkiej Polsce, odwołań do nacjonalizmu, nastrojów antyunijnych, a wszystko pod znakiem biało-czerwonej flagi. Autor usłyszał z megafonów, w tłumie i zobaczył młodych ludzi z flagami, skandujących hasła przeciw tolerancji, unii europejskiej, Hannie Gronkiewicz Waltz, świadczące o czymś odmiennym niż solidarność. Usłyszał z megafonów hasła nacjonalistyczne, ksenofobiczne, odwołania do nastrojów antyimigranckich, sygnalizujące skrajne poglądy organizatorów i części uczestników."_ Autora przepraszam za zamieszanie, Was natomiast proszę o powstrzymanie się od poleceń i niepoleceń niniejszej analizy, gdyż nie jest to analiza, a mechaniczne wykorzystanie przeze mnie okienka analizy do celów wyjaśnionych powyżej.


2017-08-23 11:13:49 przez
Ile pytań do tego przedstawienia kołacze się po głowie: opuszczony ? czy w smutku pogrążony...a może "Gdzieś-Tam" uleciały "nieuczesane myśli" pozostawione ku pamięci Jego dla Nas ? Na pewno nie ma takiego kota co przejdzie obojętnie lub drzewa co nie zapamięta kapelusza upadłego na brukową kostkę, spod którego uleciały grzeszne lubi niegrzeszne podotyki ? A może muśnięcia Jej ust skrywa pąsowe od bezwstydu rondo ? Dobrze, że tutaj przyszedłem...


2017-07-15 13:44:15 przez andrzej08
Tak w ramach głosu w dyskusji, a bardziej jako materiał do przemyślenia w sprawie dyskusji o kategoriach i ocenianiu w ogóle, zachęcam gorąco do zapoznania się z fragmentem listu Sławomira Mrożka do Stanisława Lema z 29 czerwca 1966. Pozwalam sobie na umieszczenie tego tekstu w dziale analizy - zawsze jest szansa, że więcej kategoryzujących i oceniających to przeczyta: "Wybacz, ale nie będę teraz używał żadnych określeń "dobra", "zła". W ogóle i często wydają mi się takie sądy poniżej poziomu, na którym o coś istotniejszego chodzi. Pośród moich zmęczeń występuje też zmęczenie obowiązkowym w świecie szybkim wycenianiem dzieła, utworu, jak cielaka na targu. Wbijają nam też ten męczący obowiązek do głowy krytycy, którzy inaczej nie mogą, bo to jest ich racja bytu. Ogół krytyków, ich masa, bo przecież niektórych cenię. Ale czuję, że niewłaściwie się wyrażam. Chodzi mi raczej o tę ogólną atmosferę taksowania i natychmiastowego tym załatwiania sobie sprawy, i niechania jej z czystym sumieniem, skategoryzowania, i jazda dalej. Po to się męczy pisarz, żeby wyjść poza kategorie, w walce z kategoriami ukazać to jakieś powietrze, które one wypychają, jak masa statku wypycha wodę, żeby jak najszybciej wepchano go w kategorie, i to przeważnie podlejsze niż te, od których zaczął? Jakby ktoś trudził się, aby przetoczyć nieruchawy kamień w inne miejsce, żeby potem ten kamień toczyli z powrotem i tym większą chwałę czerpali, im dokładniej im się uda ten kamień w to samo miejsce odtoczyć. Jeżeli utwór ma być przeżyciem, to czy przeżycia sobie klasyfikujemy jako słuszne czy niesłuszne, dobre czy złe, jak dobry może być garnitur wełniany czy samochód? Czy przeżycie, jakie mnie spotyka, kiedy goni mnie zły pies, jest "lepsze czy gorsze" od przeżycia, jakie budzi we mnie widok pól ośnieżonych albo choroba bliskiej osoby? Doprawdy, może i trochę jest racji w teorii przypisującej powstanie krytyki rozwojowi kapitalizmu, czyli także handlu i reklamy. Ustalić wartość po to, żeby wiedzieć, jak sprzedać i jak kupić, taka jest prawda, a potem tylko się to rozwinęło w jakieś mity. Jestem tej książki czytelnikiem, czyli współautorem tego dziwnego tworu, jakim jest książka napisana - przeczytana. Nie tyle więc powinienem mówić, niewyłącznie, o Tobie - Autorze, ile, w połowie przynajmniej, o mnie czytelniku, i aż dziw, że krytycy tak uczciwie nie postępują, nie przyznają się jakoś do tego, że są także czytelnikami, czyli współodpowiedzialnymi za to, co przeczytali, tylko przypisują sobie obiektywność jakąś boską i jej usta najwyższe."


2017-07-09 18:07:17 przez bakulok
Na tak, bo bardzo czyściutko i poprawnie wykonane, tak zapozowały czy fotomontaż, takie pytanie samo się narzuca, bo prawdopodobieństwo takiego zapozowania jest bardzo małe, niemniej w różnych konfiguracjach z owadami czy zwierzętami często takie zdjęcia się pojawiają i należy liczyć wyłącznie że takie przypadki zostały by wyłapane przez tych, co się w tych tematach specjalizują. Moje niedowierzanie dalej jednak istnieje i gdyby nie kategoria natura, tego wpisu by nie było i też byłbym na tak.


2017-04-23 23:26:37 przez 111966
Dla mnie jest tutaj trafnie zastosowany wieloznaczny i fotograficzny środek wyrazu.Mam na myśli tzw."cielistość" .To określenie jest trudne do wyrażenia,więc posłużę się cytatem : "Cielistość- to próba ukazania rozmaitych stanów ludzkich emocji poprzez spojrzenie na ciało i przenikniecie poprzez nie do psychiki człowieka. Czymże jest "cielistość"? Barwą, powłoką kreującą nasz zewnętrzny wygląd, czy też barierą chroniącą nas przed nachalną rzeczywistością? A może właśnie nieomal magiczną warstwą dzięki której chłoniemy bodźce z otaczającego nas świata. Wieloznaczność "cielistości" pozwala dostrzegać w niej zarówno zewnętrzną formę, jak też jest odzwierciedleniem wewnętrznych dramatów człowieczeństwa." I tak bardziej brutalnie :bodżce zewnętrznego Świata (Ziemi)są wypisane na skórze modelki i tak to odbieram :)


2017-04-18 19:13:01 przez bakulok
Bardzo wymowne zdjęcie, silne w swym wyrazie, dobrze że wykonane w b/w co wzmacnia jego siłę. Stary człowiek stojąc, zbiera siły, aby pokonać kolejną w swoim życiu górkę. Zdjęcie bardzo na czasie, ponieważ wraz z wiekiem zdrowie zaczyna niedomagać, a o pomoc lekarską coraz trudniej, czeka się nie rzadko miesiącami, do tego emerytury czy renty dla większości ludzi wcześniej ciężko pracujących, to datki wyłącznie na przeżycie. Jest tych problemów ludzi starych coraz więcej, i tak górka za górką i to coraz wyższą, w dodatku jak widzimy jeszcze z zakrętami, aż będzie taka której się już nie pokona.


2017-04-14 16:13:27 przez wildwhisper
Uwaga Analiza !!! Uwaga Analiza !!! Uwaga Analiza !!! https://youtu.be/Vv8HCywl6ng Wiem, wiem... to jakaś nowość jeżeli chodzi o formę analizy prac na FF, ale czy nie daje ona większych możliwości ? Dziękuję za wysłuchanie ;-) Pozdrawiam


2017-03-25 10:18:16 przez wildwhisper
Pomyślałem sobie właśnie, że fajnie byłoby napisać analizę pod fotografią, którą śmiało FotoFeria mogłaby się chwalić na pierwszej stronie choć przez jakiś czas. Zatem zabieram się do pisania... Światło, kolor, kompozycja, moment, treść, a także jakość - pomimo aksamitnych szumnów - są tutaj na tyle smaczne, że praca taka, jak najbardziej nadaje się na wizytówkę Portalu, jaką zdecydowanie jest Strona Główna. Kompozycja i edycja tutaj mocno przypominają mi te z fotografii Magdaleny Berny i choć to porównanie być może niesprawiedliwe i mógłbym to sobie odpuścić, to jednak nie mogłem się powstrzymać... Ale to dobrze. Potrzeba tutaj tak schludnych prac w kontraście do wielu ponurych tematów, które sam często zasilam swoimi publikacjami. Kompozycja... spirale, podziały, cuda na patyku w mocnych punktach to jedno... Istnieje w kompozycji jednak również spore miejsce na kolor i tonacje... I to co mi się tutaj najbardziej w kompozycji podoba, to powtórzenie jednej barwy, silnie widocznej w tęczówkach oczu chłopca, na skrzydełkach jego małego przyjaciela oraz w tle... barwa ta jednak przenika każdy piksel, chłodzac tym samym cały obraz, co jest całkiem niezłym kontrastem dla rozebranej sylwetki głównego bohatera. Gdzieś pod inna pracą całkiem niedawno pisałem o mocy jaka tkwi w zbliżeniach na twarz w portretowaniu. Nie ma moim zdaniem nic piękniejszego w portrecie, jak zajrzeć komuś głeboko w oczy... być pierwszą osobą jako fotograf w tym konkretnym moemencie i perspektywie. Dalsze plany pokazują mowę ciała i ogólną mimikę... w oczach wszystkiego jest jednak x2, dlatego mam osobistą słabość do takich kadrów. Co do kompozycji, bardzo podoba mi się również powtórzenie linii, tj. konturów twarzy i konturów ramion oraz mostka, schodzą się one do środka w dół... Co do treści... Nasz główny bohater, to z całą pewnością młodzieniec o bystrym, silnym spojrzeniu...młody romantyk. Odważny o niewinnym i niespłoszonym spojrzeniu, śmiało patrzy przed siebie. O jego wrażliwości nie muszą tutaj opowiadać rozmaite rekwizyty. Wystarczy ten mały lotnik, ta mała duszyczka na jego ramieniu... On Mu ufa, więc i ja ufam w to, że mamy tutaj do czynienia z Chłopcem, z którego wyrośnie, silny i odważny człowiek, z szacunkiem do natury i samego siebie. W którego cieniu zawsze słabszy zbnajdzie schronienie i zainteresowanie. I w sumie, mógłbym jeszcze troszkę się rozpisać, bo czuję, że się nie wygadałem do końca. Ale czas na mnie... Serdecznie pozdrawiam :)


2017-03-23 20:56:32 przez pofcernacy
Pewnej nocy sierpniowej, siedząc na nadwątlonej ławki żerdzi, spytałem serdecznego Kolegi... - Po co? ...bo nie umiem namalować, narysować, inaczej pokazać, wyrazić... jak na fotografii.. Dla mnie najprościej... Z tym najprościej miałem zawsze duży problem - bo nie szło, mimo czasu, sprzętu... głowa miała pomysł, wykon nie mógł sprostać... Walka nie ustaje, trwa, :-) Periodycznie się spotykaliśmy na rzeczonej ławce i zawsze, na przenicowanym na wskroś znanym obrazie, po słusznym odstępie czasu, widziałem coś więcej... Zazdrośnie szukałem zaczepki, słabego ogniwa Gdzie tytuł? - Pytam Gdzie dopełnienie, kropka nad "i"? Nie umiem tytułować... odpowiedział ... Dzisiaj... Teraz patrzę i widzę FOTOGRAFIĘ - dojrzałą, przemyślaną, skończoną Ba - na złość rozpoznaję styl, operację światłem i kompozytora... Zazdroszczę... Gdzie tytuł?? Już nie oglądam... Gapię się łapczywie :-) ...Patrzę z zamkniętymi oczami, a tytuł słyszę w głowie.. Czytam w myślach, przewijam obrazy, jestem w jego szpiku... Czuję, słyszę, widzę... Kwintesencja i sens naszych tutaj spotkań Jeden obraz, za tysiąc komentarzy Otwarty, drapieżny, zapadający w pamięci Jak hologram wielopłaszczyznowy Każdy ma zwrotnicę w głowie Starczy lekko skinąć By być w swoim torze... Graty Bro


2017-03-23 17:48:39 przez noi
Pięknie dziękuję za analizę (poleciłam). Ze swej strony dodam jeszcze, że mamy tu również do czynienia z cenionym przez niektórych ciągiem fibonacciego - patrz twarz modelki i warkocz. Oto przykłady :https://www.google.pl/search?q=ci%C4%85g+fibonacciego+w+malarstwie&rlz=1C1AVNG_enPL728PL728&espv=2&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwi425GYh-3SAhUlIJoKHQOwCiUQ_AUIBigB&biw=1366&bih=662


2017-03-22 23:22:55 przez
Dobrze, że w kwadracie, powoduje skupienie na głównym celu. Podoba mi się niepokój w tym zdjęciu, w modelu. Odseparowanie chłopca od tła tylko potęguje fakt zwrócenia uwagi właśnie na nim.


2017-03-20 19:28:33 przez andrzej08
Jako jeden z kolorowych murzynków postanowiłem podjąć wyzwanie dedykowania złotych gwiazdek temu obrazowi. Nikt nie wzywał mnie do tablicy, ale wezwanie na forum padło. Odczekałem bezpiecznie 24 godziny czekając w kolejce na opinie wielkich tego świata ? ponieważ jeszcze pustka wieje ? moje spojrzenie na dzieło. Okazuje się, że zdecydowanie łatwiej wskazać powody dlaczego obraz jest kiepski, a nie dobry. Przed nami obraz siedzącej dziewczyny z warkoczem; bez wyszukanej stylizacji, bez wyszukanego makijażu, bez wyszukanego ułożenia włosów; dziewczyna z sąsiedztwa. Widoczne duże zaufanie do fotografa, a i sama Modelka nie przejawia niechęci do obiektywu. Tak na marginesie bardzo lubię warkocze, a raczej polubiłem. Złamana ręka żony skłoniła mnie w stronę sztuki fryzjerskiej z codziennym zaplataniem warkoczyka włącznie, ale nie tak okazałego jak na obrazku. Bardzo naturalna poza Modelki z odrobinę przewrotnym ułożeniem dłoni. Prawa dłoń schowana, wskazująca tajemnicę pod stołem, poza obrazem. I lewa, ułożona równie swobodnie, nie zaciśnięta na warkoczu, chociaż przed chwilą ten warkocz poprawiała. Linia ramion z zamykającą wierzchołek trójkąta głową tworzy wyrazistą kompozycję postaci. Twarz ozdobiona rembrandtowskim trójkątem w miękkim świetle wnosi dużo spokoju do całości obrazu. Wzrok kusi oglądającego, a delikatny uśmiech okraszony dołeczkami tę delikatną tajemnicę podkreśla. Przemyślane poprowadzenie linii. Boczna ściana, stół stanowiące ramy obrazu lub uchylonego okna, nie zamykające jednocześnie kompozycji pozostawiając pustą przestrzeń poza wzrokiem Modelki. Wspomniane wyżej linie ramion, głowa. Odrobinę szersze ułożenie łokci spowodowałoby równoległość linii ramion i przekątnych. Łuk linii warkocza, tuż po spotkaniu ze wzrokiem Modelki rzuca nam się w oczy. Kolor. Bardzo podoba mi się operowanie szarościami i łagodność tonacji cery. Tonacja stołu zamyka obraz od dołu. Jedyny jasny element. Nie kontrastujący. Podkreślający całość. Tło jednolite, bez własnej charakterystyki, nie wprowadzające zbędnego zamieszania. W warstwie emocjonalnej podkreślony spokój, ale poza Modelki bezpiecznie opartej daje do zrozumienia, że w każdej chwili może zerwać się do lotu. W każdej chwili to piękne spojrzenie może nabrać ostrości. Dziewczyna z sąsiedztwa z charakterem. Co stanowi o powodzeniu tego obrazu? Wszystkie elementy. I każdy z osobna. Gratuluję


2017-02-25 12:30:31 przez kuroineko
Zdjęcie przedstawia uroczystości z 11 listopada. W zależności od potrzeb takie zdjęcia można robić z różnym wydźwiękiem. Można przedstawić demonstrantów jako tych agresywnych i w przeważającej ilości albo wręcz odwrotnie jako grupkę spokojnych osób przed agresywną przeważającą grupą policji. To zdjęcie jest bardzo ciekawie zrobione dlatego, że przedstawia jednego demonstranta na tle kordonu policji. Wydawało by się, że tu policja będzie dominowała i miała przewagę ale odnosi się wrażenie, że jedna osoba zastrasza cały kordon. Uczestnik demonstracji z czerwoną flarą , umieszczony w mocnym punkcie przyciąga uwagę oglądającego zdjęcie, dopiero później w tle widzimy wycofaną policję. Ułożenie tarcz i pałek nie kojarzy się z agresją a wręcz przeciwnie pokazuje postawę obronną. Dobre zdjęcie pokazujące jak jeden agresor potrafi zastraszyć całą grupę. Oczywiście publikuj.


2017-01-11 16:00:58 przez andrzej08
Samotność do potęgi drugiej. Ta pierwsza, z racji wieku, choroby. I ta druga, przysłonięta dłońmi, stanowiąca ucieczkę przed teraźniejszością. Ciepło pieca, ciepło pożywienia i chłód tego co za plecami. Tego co za nami. To co było, czasami niewarte jest pamięci. Nawet nie próbuję zakładać, że ten gest to ucieczka przed obiektywem. Zbyt dobrze znam takie miejsca, wygląd postaci. I tę szklaną barierę odcinającą kontakt.


2017-01-10 09:56:04 przez noi
Wyjątkowa fotografia. Trudno od niej wzrok oderwać. Co stanowi o jej wyjątkowości ? Zbiegło się tutaj kilka elementów. 1.Piękne BW 2.Naturalne światło 3.Wzrok bohatera wybiega poza kadr, ale równowadze przychodzi z pomocą skierowany w przeciwnym kierunku palec wskazujący. 4.Rytmy stworzone przez drzwiczki piecyka i wiszące nad głową czapki stanowią ramę, a tym samym pomagają skupić wzrok na bohaterze. 5.Wreszcie ilość czapek i naturalny gest pozwalają sądzić, że człowiek ten pracuje w zespole. Wszystko działa tutaj ze zdwojoną mocą, pomaga zobaczyć to, co poza kadrem i niemal usłyszeć toczącą się rozmowę. Symfonia o człowieku.


2016-12-27 12:46:07 przez andrzej08
Mimo sprowokowania przez @akua nie podejmę się rozwikłania intencji Autora. Nie dlatego, że obawiam się nietrafienia w owe intencje. Jestem odbiorcą. Istotne dla mnie są moje wrażenia i moje przemyślenia z tym związane. Wspomnianą "analizę techniczną: pozostawiam zwolennikom aptekarstwa. Zastosowane technikalia, znając umiejętności Autora, pomijam. Doskonale wie co robi. Ważny jest efekt. I ten efekt z głębin swojego spojrzenia chciałem opisać. Dół obrazu. Jestem w trakcie lektury "Doktora Faustusa". Jeden z fragmentów opisujących studia teologiczne bohatera, poświęcony został biblijnemu grzechowi pierworodnemu i konsekwencjom seksualności jako z tego grzechu wywodzącym się. I ten dolny fragment obrazu znakomicie obrazuje to podejście. Symbol seksualności, symbol grzesznego pożądania, ?smolistość? piekielna, itd. Ale tak poważniej. Ułożenie lewej dłoni, i kierującej wzrok, i sugerującej otwarcie. Wrażenie blizny cesarskiego cięcia. Przeżycia, emocje, wspomnienia. I niedopałki tych wrażeń w popielniczce. Pionowa konstrukcja bieli, dzięki strzałce (LG), ułożenie prawej ręki, unosi nas. I całe to historyczno histeryczne parcie, niechciane, ulatuje dymem. Złe schowano do szafy.


2016-12-07 10:22:50 przez andrzej08
A niech sobie leci w dowolną stronę Autorze. Czasami boli, czasami mniej, ale wpływu na to nie mamy. Kościelno - zamkowy obraz pełen ponurości, tajemniczości. Chrzcielnica; miejsce/symbol zmiany, zamiany, nadziei, późniejszych kolejnych zmian, rozczarowań, powrotów, oburzeń, ucieczek. Szczątkowa postać w mocnym punkcie, szczątkowa, ale kierująca wzrok w krużganki. I jej mroczne alter ego w prawej części obrazu. Dąży do zmiany lub od niej ucieka. Tak jak ucieka bohater opowieści. Technikalia dobrane do nastroju. Przyciągają.


2016-11-30 20:20:56 przez wildwhisper
Moim zdaniem tło niepotrzebnie "ostrzone", A gdyby tak tło pozostało po prostu tłem? Okej, jak na poczatek analizy, dość surowo. Obiecuję jednak, że teraz będzie już tylko z górki, bo moim zdaniem ta praca to PRZEPETARDA. Pierwsza mysl jaka mi się nasuwa, po krótkiej analizie tej pracy, to duma i sens... Oto stoi przed nami człowiek dumny z tego co robi w swoim życiu i jest przekonany, że to ma sens. Te dwa duma i sens, promieniście wylewają się z powyższej pracy... Powyższa praca to swoistego rodzaju podsumowanie życia na wypale. Jednak absolutnie nie chciałbym aby to zamkneło temat. Przepiękna kompozycja nieco centralna, ale kierunek, w którym patrzy nasz bohater oraz jego postawa -pewne siebie. Całokształt przepetarda!!!, że się powtórzę. Dla mnie to ZD i ZT,ZM ...z całą pewnością GW. Zabieram do ulubionych.


2016-11-16 17:10:16 przez wildwhisper
Do napisania tej analizy zdeterminował mnie przede wszystkim temat, ale również ten wszechogólny zachwyt nijakością wyrazu w odbiorze wśród wielu widzów, a tutaj jest okazja potknąć się o naprawdę niezłą pracę, tak w sferze technicznej jak i merytorycznej. Po prostu wszystko się tutaj zgadza, praca wygląda jak garnitur dla widza uszyty na miarę, nie pije, nie uwiera, oddycha, bez dyskomfortu zatrzymuje w sobie na dłużej. Ale okej ... praca wcale o przyjemnościach, więc wracamy na ziemię... Oczywiście odnosząc się do całokształtu, sercem tej pracy jest treść, ale zanim przejdę do przedstawienia własnej interpretacji, z którą być może większość się zgodzi, a może nie..., chciałbym nieco zwrócić uwagę na aspekty techniczne, pięknie budujące klimat wokół tematu. Kompozycja/perspektywa... Nieprzypadkowo zestawiłem te dwie. One się tutaj mocno przenikają. Mocne punkty, o których za chwilę to jedno. Mnogość lini skońnych dynamizujących scenę, w końcu przecinających się gdzieś blisko środka kadru oraz pkt ciężkości w postaci wyrastających z dołu masywnych słupów oraz światło wyznaczające widzowi kierunek ( w tym kierunku podąża nasz Coghito), w tym kierunku czytamy tę pracę. Trzy najważniejsze pkt tej pracy, to platforma z głównym bohaterem z lewej strony ( tytułowy Ja, Ty, Autor, widz?, wejśćie/wyjście po drugiej stronie, przez które przeciska się silna wiązka światła, wejśćie do źródła/ wyjście z systemu oraz "oko-kamera-nadajnik?" rejestrujący tych, którzy poruszają się w tym systemie... Zastosowana symbolika jest dość jasna, a więć Bohater X jako marionetka to być może każdy zwykły człowiek, świetlisty otwór to przepustka do lepszego upragnionego miejsca oraz oko Wielkiego Brata, śledzącego każdy nasz ruch w przestrzeni wyznaczonej dla naszego "wyścigu szczurów". Symboliczna jest również drabina, przepaść i dystans pomiędzy wszystkimi, ale nie trzeba chyba dalej wyjaśniać jak wszystkie wzajemnie na siebie oddziałują, zależność jest bardzo czytelna i tak dobrze nam znana z wielu dzieł literatury i produkcji filmowych, dotykających tematu "Walki Jednostki z Systemem". Dążenie do celu, determinacja w wyścigu, rezygnacja tuż przed, zaślepienie w rządzy, siła i słabość, sterowalność marionetek, niepokorni przebudzeni z Matrixa... Zastanawiam się czy nie jest to ostatni dążący do obiawienia, wszakże dalej nie widać już żadnej platforny, żadnego bohartera, żadnego "źródła"... Czy wszyscy dążymy do tego samego miejsca, czy wszystkich czeka ten sam finał ? Czy takich drzwi ze światłem jest więcej? O tym ta praca nam nie mówi, ale pozostawia miejsce na domysły... Co zrobić zatem, aby przedostać się na drugą stronę? Rzucić się w przepaść? A jeżeli z miejsca upadku wystrzeli kolejny masywny słup...? Scenariuszy cała masa, sam mam jeszcze kilka, ale myślę, że każdy z tej pracy może wynieść własne wnioski, sam dopowiedzieć sobie resztę... Piękna, mądra, praca...


2016-10-17 16:20:21 przez robin74r
hmmm... ostatnio wstaje wczesnie i biegam po lasach,parkach itd...to co napisalem wczesniej nie do konca sie dzis z tym zgodze poniewaz czesto wracam z niczym czyli pusta karta to warunki nie takie ,to zwierzyny brak jak warunki dopisuja to popada deszcz ,to mgly brak to chmury zaslaniaja wschod slonca...zmoczony ,zmeczony ...paliwa wypalone ,czas "zmarnowany" no i co zrobic trzeba myslec o nastepnym poranku jak padac nie bedzie...w drodze powrotnej korki ,wiec i przeklinac zaczynam ... glodny wracam i zmoczony nawet zmeczony, czesto nie usmiechniety ale ... jedyne co mi sprawia przyjemnosc to jak po drodze na kawe wstapie goraca z mlekiem sojowym plus muffin blueberry :-))) taka fotografia wydawalo by sie latwa bo zwierzyna dostepna ???? BZDURA !!! cofam to co napisalem (brak doswiadczenia ) i przepraszam poniewaz sam doswiadczylem jaki to ciezki kawalek chleba.... Robert


2016-10-09 21:38:41 przez pofcernacy
Obraz jest jak impuls, iskra, przepięcie w sieci, które albo bezpiecznik spopieli, albo niezauważonym będąc odpłynie wzdłuż miedzianego.. stalowego.. Ukutego z bólu i rozpaczy przewodu okalającego ... Lager... Konzentrationslager... "Kochani rodzice! Nie martwcie się o mnie, może jakoś to wszystko przetrzymam, jakoś dam sobie radę. W sobotę na wschodnim złapali mnie, siedziałem na Pawiaku 24 godziny na głodnego, wszystko mnie zabrali. W niedzielę wieczorem dali 1/2 kg chleba, wsadzili nas w samochody, przywieźli na wschodni-towar i wsadzili nas w zimne towarowe wagony i wiozą nas na południowy wschód, jak daleko i dokąd - nie wiemy, bardzo mamy zimno i b. głodno. Piszę ten list spod Lublina, podobno wsadzą nas do obozu koncentracyjnego, czyli na wymarnowanie ludności i młodzieży polskiej. Do szczęśliwego zobaczenia, mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy (...). Całuję Was mocno kochający Was syn J... https://www.youtube.com/watch?v=qnJY-BrHOYs


2016-08-25 20:25:06 przez pofcernacy
Wszystkie mocne punkty obsadzone...? Wszystkie miejsca zajęte? Pasy zapięte? Nie? Nie szkodzi... Puszczamy kierownicę i jedziemy w dół zbocza... Downhill spontaniczny... Statyczny obraz z dynamiczną akcją... Encyklopedyczny oksymoron :-) Nikt nie kręci korbą, nikt nie wzywa do tablicy...Wewnątrz mielą żarna, ceramiczne, stalowe, z PCV, od chińczyka... Nieważne... Jak drążąca skałę natarczywa kropla wody, krążąca jak sęp nad padliną, najmniejsza refleksja wpuszczona w światłoczuły organ nieuchronnie powoduje, że zapadamy się w ruchomych piaskach własnych myśli, słabości, pożądliwie wyglądając konara dającego wolność... Obiegamy swoją klatkę... Miarowo rytmicznie, pulsometr wybija takt... Praca - dom - praca - dom - praca - dom... ale... Chcę przysiąść, odpocząć, oderwać się od zbocza, odlecieć... Nikt nie kręci korbą... a sypie się miał.. miękki, puszysty, słodki w oczach, jak krew lejąca się w ustach na przemian z żółcią... Myśli wirują w głowie.. Drążą, ścierają, kaleczą... Nie sypie się słodycz... Żarna się kręcą, stukają miarowo w zimne kostki bruku... kto wypłoszy gawrony żerujące w głowach gminu...? Nikt... Jesteśmy na wieki sami... Zamknięci w najciemniejszej komórce własnej głowy (...)


2016-07-27 10:43:07 przez pawelpch
Genialny przykład ,gdzie pięknie można pokazać banalny temat,gdzie tonacja idealnie oddaje fakturę modela i tła,a to gra ,gdzie model szczery w swej tak innej pozie,dotyka naszej wrażliwości i uwielbienia do największego przyjaciela czlowieka,a jego uśmiech to podziękowanie za wspólną przyjaźń...gratuluję zatrzymania tej chwili..:-) ))


2016-07-14 22:48:38 przez wildwhisper
Na samym wstępie analizowania Twojej pracy autorze, niestety muszę zacząć od tzw podstaw. W obliczu fotografii z GW, to brzmi jak parodia- a jednak! Muszę zacząć od fundamentów, które mają poważny wpływ na dobry efekt końcowy. Etap I - pozyskanie pliku ( moment pstryku - dobór ekspozycji) Z udostępnionego mi przez Ciebie autorze pliku wynika, że nie do końca pojmujesz jeszcze podstawowe zasady doboru ekspozycji... Przytoczę w tym miejscu exif: Ogniskowa- 85mm światłosiła - f 1.4 Czułość Iso - 640 czas otwarcia migawki - 1/4000s Pochwalam, dobór ogniskowej - znakomita do portretu, tymbardziej przy pełnej klatce. Światłosiła - względna jasność obiektywu przy danym otworze przysłony, ma to kilka podstawowych niesamowitych funkcji: *Pierwsza- możliwość fotografowania w ciężkich warunkach oświetleniowych bez przymusu używania wysokich czułości ISo, które powodują spadek rozdzielczości całkowitej, oraz uwydatnienie ziarna materiału filmowego (tu ziarna cyfrowego). *Druga- wyodrębnienie pośród kadru, takiego elementu, który będzie znajdował się w przestrzeni Głębi Ostrości, dając tym samym efekt zbliżony do postrzegania ludzkiego oka, zbliżony do efektu 3D *Trzecia- Bokeh. Taka światłosiła wraz z ogniskową i materiałem światłoczułym( tu matrycą cyfrową, pełnoklatkową), stanowią doskonałe zaplecze do tego aby dzięki bokeh zbudować finezyjny, być może impresjonistyczny, drugi plan, tzw tło dla planu pierwszego. Parametry ekspozycji zostały przez Ciebie autorze dobrane niepoważnie/fatalnie... Fotografując ludzi w tak statycznej scenie, z tak dobranym obiektywem do danego przetwornika, nawet bez stabilizacji matrycy jak i optyki, wystarczyło użyć czasów rzędu 1/100s - 1/300s , nawet gdyby modelka była w gestach niespokojna - Zapewniam (potwierdzam to w ilości odbytych sesji fotograficznych - sprawdziłem w praktyce). Dzięki temu zyskałbyś lepszą jakość, i drobne wręcz niewidoczne ziarno. Kwestią sporną jest tutaj również dobór światłosiły... Wybór f 1.4 nie był konieczny ze względu na skąpe światło jak i walory bokeh wybór f1.4, Śmiało można było tutaj użyć mniejszego otworu przyszłony i znów zyskać na jakości wyjściowej- większej rozdzielczości... Tutaj muszę znów podać liczby- po tym doborze ekspozycji niedoświtliłeś sobie fotografię o ok 1 EV- to sporo. Ludzie płacą tysiące za lepszy sprzęt tylko dlatego, że aparat jeden od drugiego radzi sobie lepiej w skąpym świetle o około 1Ev, za jasne obiektywy to samo... no ale to kwestia świadomości inwestycji- to już indywidualna sprawa. Kadrowanie... pozwolę sobie na zacytowanie Twojego kadru oryginalnego: https://lh3.googleusercontent.com/-pQWH35MZZ0o/V4fy-j4W4DI/AAAAAAAABzU/sHNkUamBcB4xIFZ1g628jTOZMaFCbHJdACCo/s800/Biaka%2Bocyu%2Borzginal.jpg, bo moim zdaniem nie ma co za dużo pisać, wszystko widać jak na dłoni. Kadr jest fatalny - kiepska wyjściowa kompozycja, ucięta dłoń... w tym kadrze pierwotnym widać również to, że jest bardzo przypadkowy i jednocześnie nie do końca trafiony moment, co jednak widać moim zdaniem też w dokadrowanej finalnej powyżej propozycji... Wykropowałeś kadr o "POŁOWĘ" https://picasaweb.google.com/101568626941193112334/6307276453702085601#6307276487563641026 - to spora manipulacja :) - ( edycja kreatywna ? - nie wiem). Światło... Osobiście uwielbiam światło zastane. Czuję się w nim w sumie bardzo dobrze, ale używam czasem ekranów doświetlających, ba nawet kilkakrotnie używałem lampy schowanej w skrzynce po kapuście, w skarpecie, za oknem, świeczek przy wannie, ogniska w lesie etc, by doświetlić sobie scenę- metod jest wiele. Tobie do sceny wtargnęło również światło odbite... hmmm, moim zdaniem niedobrze, ale z tym można poradzić sobie zmieniając pozę modelki, zmieniając odległości od ekranów doświetlających, używając dyfuzorów przed ekranami i lampami, jak i wreszcie edycji w postprocesie :) Reasumując- moment pozyskania pliku dość nieudany. Pominę kwestię tego jak wyszła modelina w momencie pstryku, nie pochwalę również za efekt końcowy... Ratowanie pracy w edycji... ( nie wiem czy kreatywnej-forum niech oceni) ... hmmm Praca finalnie została mocno wykadrowana, w edycji podbity został kontrast, czego wynikiem jest jeszcze większy dysonans pomiedzy białkiem oka lewego i oka prawego... Przy tak zaniedbanych podstawowych kwestiach naprawdę trzeba się później pogimnastykować w postprocesie ( zatem zaznaczenie ptaszka "edycja kreatywna, jest moim zdaniem bardzo na miejscu). Poniżej na potwierdzenie tego, że być może wiem o czym piszę podaję własnyprzykład tego jak można było potraktować tę pracę ratując ją: Aczkolwiek mimo wszystko jestem zwolennikiem prac świetnych od podstaw, które trafiają do GW, również wśród swoich prac. Bo mam jedne i drugie. Wszystko to co powyżej napisałem deklasuje tę pracę z grona GW... Na koniec dam swoją propozycję ratowania tej pracy: https://lh3.googleusercontent.com/-YqLjFEZ-W0c/V4fyzEoLd4I/AAAAAAAABzU/lf5cwqQuFdQFDzmQYD1X-YkpJAy7lFCPQCCo/s800/Bia%25C5%2582ka%2Boczu%2Bwhisper%2Bwersion.jpg Dróg jest wiele, ale chyba jednak proponuję wrócić do początku i zacząć unikać podstawowych błędów... Rok czasu edytujesz... ja ponad 5 lat. Warto zrobić jeden krok do tyłu aby później zrobić 3 naprzód. Kiedyś Maka mi pomagał w tym kroku taneczno fotograficznym - mam nadzieję, że nie zapomniał tego kroku bo jak zapomniał to czas wziąć się za niego i mu przypomnieć ;)))) pozdrawiam


2016-07-03 22:24:11 przez wildwhisper
Zacznę od technikaliów, bo w tym przypadku to zwykła formalność... Dobra kompozycja w przyjemnym kontrastowym B&W. Kompozycja nieoklepana, kadr z obu stron otwarty a mimo to jest prosto i czysto. Otwartość kadru z lewej determinują lecące w lewo ptaki, a z prawej przestrzeń, w kierunku której podąża spacerująca kobieta - femme fatale zeszłych czasów, pewna siebie, dzielnie dźwigająca bagaż doświadczeń ;) Bardzo podoba mi się również kompozycyjny dysonans obu twarzy, z lewej strony "muralowa", młoda piękność, z drugiej zaś jak wcześniej napisałem, kobieta w podeszłym wieku. Ten kompozycyjny wykres, spełnia tutaj bardzo ważną rolę, jest niczym linia czasu... Mural z lewej symbolizuje młodość i piękno, ptaki ulotność i nietrwałość obu, a kobieta z prawej siłę i odwagę opierania się tej ulotności i bezwzględności czasu, podkreśla to pewny krok i spojrzenie, oraz zwiewna sukienka, która niczym żagle statku łapie weń wiatr :)))) Zabieram do ulubionych.


2016-04-23 23:21:23 przez wildwhisper
Wielokrotnie spotkałem się z takim stwierdzeniem, że "osby w podeszłym wieku oraz dzieci to najlepszy/najłatwiejszy temat w portrecie". Czy aby na pewno? Powyższa fotografia jest interesująca z conajmniej kilku powodów. Jest przede wszystkim estetyczna. Poprawna technicznie fotografia dziecięca, z ciekawą kompozycją okiełznającą malca i jego bystre spojrzenie. Patrząc poraz pierwszy na tę pracę, od razu nasuwa się skojarzenie, że to fotografia o małym poszukiwaczu wielkich przygód, o ciekawości świata i odkrywaniu, choć w zasięgu ręki, to tego co nieznane jeszcze, aż w końcu o wyobraźni dziecka... Zatem to nie tylko fotografia, która cieszy oko widza ze względu na to, że przedstawia młodego człowieka poprawnie sfotografowanego. Stając oko w oko z dziecięcą wyobraźnią, my dorośli możemy się wiele nauczyć, czasem coś sobie przypomnieć jak to z nami było. "Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi" to dobry tytuł, idealnie oddający charakter tej fotografii. Mały człowiek i morze... Do ulubionych