| |
2025-11-29 22:41:25
Autor
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
ODSLONIC NIEWIDZIALNE.
Rozszczepilam sie na kolory, zeby przetrwac. Tak jak Vincent. Ludzie mowia, ze obsesyjnie gonil za kolorem i postradal przez to zmysly. Mysle, ze szalenstwo przyszlo o wiele wczesniej- tak jak przychodzi w kazdym z nas. Wszyscy jestesmy psychicznie zranieni, bo swiat w ktorym dojrzewamy sam jest zraniony. Dlaczego mam smialosc porownywac sie do van Gogha? Bo stygmatyzacja pali tak samo w kazdym stuleciu. Bo swiat nie mierzy naszych ran slawa. Bol jest demoktatyczny. Nie rozpadamy sie, jestesmy przearanzowywani. Przearanzowana trauma wraca, za kazdym razem uderzajac z innej strony, jakby bol uczyl sie wlasnej geometrii. Kazdy odlamek niesie wspomnienie czyjegos wpomnienia, ciszy, pytania zawieszonego w powietrzu. Konstelacja niewypowiedzianych prawd, rozszerzajacych sie poza kadr , odblokowujacych to co niewidzialne, z kazda kolejna warstwa tej obsesyjnej tesknoty za kolorem. Jestem szalona tak jak Vincent. Tak, jestem: oficjanie potwierdzona. Ale jestem tez jak on, bo obsesyjnie poszukuje piekna wszedzie. Nie dlatego, ze piekno jest "ladne", ale dlatego, ze nadaje sens, pozwala duszy poczuc wlasna glebie, a to uczucie jest najblizej wolnosci, a wolnosc jest bezcenna. Artysta ma jedno osobliwe blogoslawienstwo: nawet jesli cos go zniewala, siega po sztuke by przeszukiwac kolory, ksztalty, formy- szukajac kryjacego sie tam piekna, polujac tak naprawde na ta "niemozliwa" rzecz nazywana wolnoscia, a samo jego poszukiwanie staje sie juz wyzwoleniem. Poniewaz nigdy nie cel nas leczy, ale droga. Tak jak Vincent, i ja oddycham latwiej, gdy moja sciezka wypeniona jest kolorem. Bo coz na tym swiecie jest bardziej czule, bardziej wyrozumiale niz ... blekit nieba: czasem daje tecze, czasem szare chmury, ale zawsze ofiarywujacy samego siebie? " Jesli naprawde kochasz nature, znajdziesz piekno wszedzie." Vincent van Gogh |