Ciężkie i przepełnione emocjami to milczenie, zasysa mnie więc za tą maskę i wypluwa spowrotem, jako widza przed ekran monitora...
Myślę, że ta maska odrzuca jak przeszczepiony narząd swojego nosiciela.
I na odwrót. Oboje jednak bez siebie funkcjonować już nie potrafią, gdyż świat, dookoła niezbyt na to pozwala.
Moment przedstawiony w obrazie jest chwilową powtarzającą się jednak separacją, chwilę po zaś pojawia się syndrom odstawienny i żyją w symbiozie do następnego rozwarstwienia się jestestwa nosiciela. No właśnie, tylko kto jest nosicielem a kto lokatorem, kiedy "maska" ma tak wielką moc ? Tutaj ewidentnie jest nieco więcej niż jeden duchowy organizm...
Obserwujemy nijako rozdzielenie dwóch różnej gęstości cieczy, do dyfuzji materii pozaorganicznej dochodzi jednak jużna naszych oczach...
Maski w naszym życiu często są jak skafander dla astronauty... tak ciężko przetrwać nam w tak nieprzyjaznym środowisku, pośród tylu drapieżników.
Tyle jeżeli chodzi o mój odbiór... co do technikaliów nie widzę sensu jakiejkolwiek analizy, wszystko tutaj się klei i kompozycyjnie i w światłocieniu...
Dziękuję Ci pięknie za analizę zdjęcia... szczerze mówiąc wzruszyło mnie to że ktoś się pokusił i spojrzał trochę głębiej w fotografię... zwłaszcza że to zdjęcie ma dla mnie dużo emocjonalnego podłoża... jeszcze raz dziękuję
Interpretuję jako potrzebę bliskości, gdzie nawet przedmiot jakim jest maska tylko przypominająca drugiego człowieka może tą potrzebę choćby częściowo zaspokoić.
Staram się, kiedy Tylko mogę poświęcać więcej uwagi fotografiom "O czymś", nie zawsze daję znać o tym analizą, czy chociażby dłuższym komentarzem. Ale tych postojów jest tutaj całkiem sporo jak na te fotograficzne czasy.
Myślę, że ta maska odrzuca jak przeszczepiony narząd swojego nosiciela.
I na odwrót. Oboje jednak bez siebie funkcjonować już nie potrafią, gdyż świat, dookoła niezbyt na to pozwala.
Moment przedstawiony w obrazie jest chwilową powtarzającą się jednak separacją, chwilę po zaś pojawia się syndrom odstawienny i żyją w symbiozie do następnego rozwarstwienia się jestestwa nosiciela. No właśnie, tylko kto jest nosicielem a kto lokatorem, kiedy "maska" ma tak wielką moc ? Tutaj ewidentnie jest nieco więcej niż jeden duchowy organizm...
Obserwujemy nijako rozdzielenie dwóch różnej gęstości cieczy, do dyfuzji materii pozaorganicznej dochodzi jednak jużna naszych oczach...
Maski w naszym życiu często są jak skafander dla astronauty... tak ciężko przetrwać nam w tak nieprzyjaznym środowisku, pośród tylu drapieżników.
Tyle jeżeli chodzi o mój odbiór... co do technikaliów nie widzę sensu jakiejkolwiek analizy, wszystko tutaj się klei i kompozycyjnie i w światłocieniu...