To kolejna odsłona w moim ulubionym u Autorki cyklu. Jak w każdym spektaklu, tak i w tym odsłania przed nami przestrzeń, w której zacierają sie granice pomiędzy sztuką a życiem.
Teatralizacja codzienności, ale notabene w jakże osobliwym wydaniu. Konstrukcja widowiska jest bardzo prosta i czytelna. Brak rekwizytów i charakterystycznego makijażu, czy wreszcie brak maski, skutecznie rekompensują nam czyste emocje...
To one wyłaniają sie z mroku na sam środek sceny i grają tutaj główne skrzypce.
Ból to nieodłączna cześć życia, dlatego też nie brakuje go i w amfiteatrach...
"Tym mniej to widać"... ponieważ to ból sprawia, że stajemy sie silniejsi...
Gratuluję wyróżnienia i polecam ten zapadający w pamięć portret do Galerii Wysokiej.
Coś tu jest nie halo z GO... lepiej chyba, żeby ona powstawała w aparacie, aniżeli w programie komputerowym... no ale mogę się mylić...
Nie oceniam blachy gratulując. I urody rzecz jasna.
Mogło być przecież w użyciu szkło z tilt shiftem, albo na mieszku...
I czy to ważne czym i jak, gdy efekt wygląda na zamierzony, w dodatku nie przeszkadzając w odbiorze?
@therion, właśnie takiego szkła użyłam, to niby brzydkie rozmycie, to po prostu zaplątane włosy.
Przy okazji, dziękuję za analizę. Nie spodziewałam się, tym bardziej doceniam.
Ale z tym "nie przeszkadzając w odbiorze" to o swoim odbiorze rozumiem napisałeś? Bo mi przeszkadza w odbiorze. Źle to wygląda na szyi po lewej stronie. Tyle ode mnie. Pozdrawiam.
Dobrze zrozumiałeś, że napisałem o swoim odbiorze, bo ja w sumie zawsze tak, jak już.....Ale......Rozejrzałem się trochę, spojrzałem tu i tam i myślę, że jak teraz zrobisz to samo z szerzej otwartymi oczyma, to zgodzimy się, że jednak nie do końca tylko o swoim odbiorze pisałem...?
Co do Twojego "nie halo z GO", to już wiesz, jak mogło być.
Tyle ode mnie. Pozdrawiam również.
Każdy sposób jest dobry, byle skuteczny. :)
Poleciłeś widzę. Dziekuje i doceniam.
Brakuje mi tu tylko teraz złotego dukacika z Twojej sakiewki...
No sięgnij, nie bądź zgred. ;-))
Teatralizacja codzienności, ale notabene w jakże osobliwym wydaniu. Konstrukcja widowiska jest bardzo prosta i czytelna. Brak rekwizytów i charakterystycznego makijażu, czy wreszcie brak maski, skutecznie rekompensują nam czyste emocje...
To one wyłaniają sie z mroku na sam środek sceny i grają tutaj główne skrzypce.
Ból to nieodłączna cześć życia, dlatego też nie brakuje go i w amfiteatrach...
"Tym mniej to widać"... ponieważ to ból sprawia, że stajemy sie silniejsi...
Gratuluję wyróżnienia i polecam ten zapadający w pamięć portret do Galerii Wysokiej.