Dyskusja (pomijając wszystkie elementy emocjonalne) skłoniła mnie do napisania słów kilku.
Zdania są wybitnie podzielone: Autorka uważa, że kompozycja jest, uczestnicy dyskusji, że jej nie ma. Ciekawe, szczególnie pod względem umiejętności uczestników. Zamiast zastanawiać się jak Autorka zbudowała obraz (posługując się narzędziem jakim jest kompozycja), zastanawiamy się nad kwestią, która nie powinna być dyskutowana - czy obraz mieści się w kanonach kompozycji.
Podejmując się analizy obrazu zaczynam od bardzo prostego instrumentarium: z zapożyczonej metody Witolda Dederki opisywanej w "O kompozycji w fotografii". Otóż - naszkicujmy na obrazie linie złotego podziału i zobaczmy co otrzymamy:
Kółko dmuchane w mocnym punkcie.
Wobec takiej pobieżnej analizy zastanowić się można: i co dalej analizować? Jakie znaczenie ma rozkład walorów? Jakie znaczenie ma rozkład planów?
Elementy nie wiążą się kompozycyjnie, narracyjnie. Jedynie atmosfera błogiego lenistwa jest spójna.
Mam nadzieję, że mój wpis jest kulturalny. W formie przynajmniej
Pamiętam, jak zaczęłam przygodę z fotografią i na jednym z foto-portali dowiedziałam się o istnieniu złotego podziału i trójpodziału kadru i innych podstawowych zasadach. Dla mnie to było takie wielkie WOW, że (przyznam ze wstydem) później wręcz z linijką w ręku, przeglądałam zdjęcia, oceniając je pod tym kątem (była też tam taka zakładka, jak u nas INFERIA). Natychmiast dyskwalifikowałam prace, które nie mieściły się w ramach tej złotej zasady, ignorując pozostałą część obrazu.
Na dzień dzisiejszy, unikam tego, ponieważ zauważyłam, że zdjęcia, które nie podchodzą pod kanony, są dla mnie znacznie ciekawsze, intrygujące, działają na moją wyobraźnię i podświadomość. Czasem też drażnią i prowokują. Nie umniejszam oczywiście wartości stylu prac, które są piękne, estetyczne i popularyzowane.
W przypadku powyższej fotografii spodobał mi się nastrój błogości i lenistwa.
Siedząc na plaży i dumając nad lekkością tej chwili, naszła mnie intencja, że to tylko pozornie wyglądająca frywolność, pozorne szczęście. Widziałam w oddali ludzi korzystających z darów natury, cieszących się morskimi urokami...a na piasku leżącą kobietę w błogostanie, opalającą się na czerwonym kocyku. I właśnie ten czerwony materiał i leżąca "plackiem" dziewczyna, stały się podjudzaczem mojej wyobraźni, która posunęła się znacznie dalej. W edycji usunęłam twarz, stwarzając imaginację braku głowy i kałuży krwi. W oryginalnym kadrze postać leżała w anatomicznej całości. Chciałam tym zabiegiem podkreślić dramatyzm moich skojarzeń.
Sporadycznie, w prozaicznych momentach nawiedzają mnie czarne, niespokojne myśli, które często burzą mój sielankowy nastrój. Zdaję sobie sprawę z irracjonalności odbioru tego wydarzenia i z ryzyka, jakim jest ujawnianie tak negatywnych wyobrażeń, to jednak wybronię się stwierdzeniem, które powtarzają psycholodzy, że:
"nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani" ;)
Nawet nikt nie pochylił się nad tą pracą, choćby nie zwrócił uwagi na kompozycję, czy rozkład walorów barwnych...a szkoda, bo to nie jest złe foto i nie piszę tego, bo jest moje. Gdyby ktoś inny je wstawił, byłabym na tak. Pozdrawiam.
I proszę nie traktować tego wpisu, jako megalomańskiej
zaczepki ;)
Jako kumplowi...nie byłabym w stanie napisać Ci czegoś takiego, c wlaśnie poczyniłeś - aby nie psuć relacji. Nie mam złego dnia. Właśnie wybieram się na wycieczkę z rodzinka :)
MiLEGO DNIA!
Kolorki takie troszkę na styl barw polaroidu ;)
Są osoby, które zauważą kompozycję, tak jak ja ją widzę.
Linie między elementami prowadzą ukośnie od lewej do prawej w górę, tworząc otwartą kompozycję.
Ale uznacie to za brednie...więc nie będę już pisać na ten temat.
Miłego!
Zawsze mozna dorabiac koncepcje i teorie do istniejacego obrazu :)
A ucieta sylwetka tez ma jakies kompozycyjne uzsadnienie? Bo dla mnie to nic wiecej jak tylko "bycie w zgodzie" z RODO :)
Milego dnia ;)
Kumplowi zawsze powiem co nie tak. Nawet jak Go to moze zaboleć. tego samego oczekuję z drugiej strony. Jeśli koleżeństwo oznakę koleżeństwa-kumpelstwa uważasz lajki i fałszywe poklepywanki-to niewątpliwie sie tu różnimy. Relacje można popsuć fałszywym zachwytem. Jeśliś rozczarowana szczerością-trudno. Jakoś to przeżyję.
Te przemyślenia to z perspektywy czasu. Najbardziej rozczarowali pochlebcy. Najwięcej pomocy i wsparcia od tych co prawdę walili między oczy. Co okazywało się zazwyczaj sporo później...
I tak jak Tomek napisał-próba dorobienia czegoś do kompletnie przypadkowego pstryku. Jeżeli zakładasz ze uwierzę że przed wciśnieciem migawki starannie przemyślałaś i zaplanowałaś kadr no to sorry... Jeśli zaplanowałaś prowokację-ferment przeglądajac stare karty czy zawartość dysku-to tak. Tylko nie wiem kompletnie po co i w dodatku dlaczego w tak kiepskim stylu. Twoje PF mówi co innego. Kompletnie coś innego niz to co mamy wątpliwą przyjemność oglądać powyżej.
Zupełnie mnie nie zrozumiałeś. Nie o zachwyt mi chodzi nad powyższą pracą, ani o dezaprobatę.
Nie uważam Cię za matołka, ale inteligentną osobą...Toteż dysponujesz dużym zasobem słownictwa. Sposób w jaki ująłeś swoją wypowiedź (mając do dyspozycji wiele innych słów) pozostawia wiele do życzenia... Po prostu nie jest mile, kiedy ktoś o mnie pisze, że jestem żenująca w swoich przemyśleniach, z góry stawiając się za wyrocznię.
Nie pozwalasz mi się wypowiedzieć nawet o swojej pracy...tylko z góry zakładasz, że moja wypowiedz jest żałosna. Można komuś napisać co się myśli, nie pisząc że jest żałosny.
Nie fajne to było - NIEKUMPELSKIE.
Zajrzyj proszę do swoich komentarzy.
Czy byłaś równie delikatna w stosunku do wielu użytkowników jak sama tego teraz oczekujesz?
Proszę o nieco mniej relatywizmu.
Spojrz Autorko na ponizsza prace i na swoj komentarz do niej:
https://www.fotoferia.pl/photo/209527
Mysle, ze na tym mozna zakonczyc dyskusje o "zasobach slownictwa" i "ujeciu wypowiedzi"
Peace :)
Tak sobie patrzę na te dwa głosy "nie polecam" i tak sobie myślę: a z jakiego powodu? Szkoda, że istnieje podgląd oddających głosy "polecam", a na te drugie już nie.
Nie oczekuję sprostowania Twojego głosu. Nie ma takiej potrzeby.
Odezwałem się w formie analizy, ale okazało się to kompletnie zbędne.
W świecie ciszy jest mi jednak dużo lepiej.
Powodzenia. Pozdrowienia.
Świat ciszy jes super. Potrzeba ogromnego poczucia taktu i empatii, aby wiedzieć w ktorym momencie zrobić sobie po prostu przerwę od tej ciszy, jeśli ją tak kochamy. Może nie ten moment...ot i tyle. Nie zawsze wszystko przepływa harmonijnie.
Poziom tej dyskusji ze strony niektórych mogę ocenić jako żałosny. @maniak666 zamiast skupić się na aspektach technicznych kompozycji, o których notabene mówi instrukcja FF zrobił ostrą emocjonalną "przejażdzkę" po autorce. Co do zdjęcia to mnie również nie przekonuje, poza klimatem i barwami, nie widzę w niej nic porywającego. Ale na pewno nie użyję wobec autorki takich słów jak @maniak666. Regulamin FF ponoć zabrania "osobistych wycieczek". Co do obrony pracy przez autorkę, to ja bym odpuścił - "głową muru nie przebijesz" @izis. Mi też ostatnio sowa uszatka wylądowała w ciemni i trudno, choć widział je bardzo znany fotograf ptaków i uznał że to poprawne zdjęcie środowiskowe, to na FF stracone. Pozdrawiam autorkę, życząc jej dalszych sukcesów i uspokojenia wobec słownictwa @maniak666.
To miło, że się za mną wstawiłeś. Zazwyczaj tak się dzieje, że ludzie nie chcą się wtrącać w takich sytuacjach, bo nie chcą podpaść zazwyczaj lub z innych przyczyn. To też wymaga odwagi.
Dziękuję. Tym bardziej, że ja tu sama w męskim tłumie. Zostałam zaatakowana choć nic złego nie zrobiłam. Ot, dla zasady, skoro przepychanki były...to dalej trzeba je kontynuować ;)
Fajnie mieć adwokata :*
@kondzio-trochę się z Kasią już znamy i to nie pierwsze przepychanki. Zapewniam Cię że adwokat jej niepotrzebny. A co do regulaminu , na który sie powołujesz, chyba gdzieś wspomina o nie komentowaniu komentarzy innych userów. Ja tę regułę złamałem w pierwszym poście. Ale po co Ty-skoro na ów regulamin się powołujesz, a stosujesz raczej wybiórczo... Kasie prosiłem , Ciebie również-nie relatywizujmy....
No replay.
Komentarze sprawiają że zdjęcie jest tym sposobem reklamowane, to działa bo zaczyna się mnie nawet podobać, wzbudza wspomnienie lata, szkoda że głowa osoby z lewej obcięta.
@andrzej08
Andrzeju..ja tak od serca... napisałam jednak swoje uzasadnienie mojego głosu na "nie polecam" Twojej analizy...żeby też nie było, że zrobiłam to bezmyślnie, czy odwetowo.
1. Prace kontrowersyjne, to znaczy takie, które nie uzyskały znaczącej przewagi głosów, ani na "TAK", ani na "NIE", w szczególności:
- nie są pozbawione wartości, jednak z powodu błędów, których nie można było skorygować w postprodukcji trafiają do Ciemni
- wzbudzają kontrowersje tematem lub podejściem do tematu, które są na pograniczu Ciemni i GN, a które warto zachować
- z tych czy innych powodów odbiegają od "standardów", a z takich czy innych powodów warte są zachowania
**2. Prace, pod którymi wywiązała się dyskusja o widocznych walorach edukacyjnych, niezależnie od wartości samego zdjęcia i stosunku głosów na "TAK" i na "NIE"**
Zdania są wybitnie podzielone: Autorka uważa, że kompozycja jest, uczestnicy dyskusji, że jej nie ma. Ciekawe, szczególnie pod względem umiejętności uczestników. Zamiast zastanawiać się jak Autorka zbudowała obraz (posługując się narzędziem jakim jest kompozycja), zastanawiamy się nad kwestią, która nie powinna być dyskutowana - czy obraz mieści się w kanonach kompozycji.
Podejmując się analizy obrazu zaczynam od bardzo prostego instrumentarium: z zapożyczonej metody Witolda Dederki opisywanej w "O kompozycji w fotografii". Otóż - naszkicujmy na obrazie linie złotego podziału i zobaczmy co otrzymamy:
Kółko dmuchane w mocnym punkcie.
Wobec takiej pobieżnej analizy zastanowić się można: i co dalej analizować? Jakie znaczenie ma rozkład walorów? Jakie znaczenie ma rozkład planów?
Elementy nie wiążą się kompozycyjnie, narracyjnie. Jedynie atmosfera błogiego lenistwa jest spójna.
Mam nadzieję, że mój wpis jest kulturalny. W formie przynajmniej
Na dzień dzisiejszy, unikam tego, ponieważ zauważyłam, że zdjęcia, które nie podchodzą pod kanony, są dla mnie znacznie ciekawsze, intrygujące, działają na moją wyobraźnię i podświadomość. Czasem też drażnią i prowokują. Nie umniejszam oczywiście wartości stylu prac, które są piękne, estetyczne i popularyzowane.
W przypadku powyższej fotografii spodobał mi się nastrój błogości i lenistwa.
Siedząc na plaży i dumając nad lekkością tej chwili, naszła mnie intencja, że to tylko pozornie wyglądająca frywolność, pozorne szczęście. Widziałam w oddali ludzi korzystających z darów natury, cieszących się morskimi urokami...a na piasku leżącą kobietę w błogostanie, opalającą się na czerwonym kocyku. I właśnie ten czerwony materiał i leżąca "plackiem" dziewczyna, stały się podjudzaczem mojej wyobraźni, która posunęła się znacznie dalej. W edycji usunęłam twarz, stwarzając imaginację braku głowy i kałuży krwi. W oryginalnym kadrze postać leżała w anatomicznej całości. Chciałam tym zabiegiem podkreślić dramatyzm moich skojarzeń.
Sporadycznie, w prozaicznych momentach nawiedzają mnie czarne, niespokojne myśli, które często burzą mój sielankowy nastrój. Zdaję sobie sprawę z irracjonalności odbioru tego wydarzenia i z ryzyka, jakim jest ujawnianie tak negatywnych wyobrażeń, to jednak wybronię się stwierdzeniem, które powtarzają psycholodzy, że:
"nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani" ;)