Jak kazdy, kto jest tu chocby miesiac, ja takze doskonale wiem, ze to Twoja praca. To oznacza tylko tyle, ze...masz swoj styl. To juz komplement. I scharakteryzowales go prosto i doskonale. A ja mam nieskrywana satysfakcje, ze doszedlem do tego samego dokladnie wniosku. Mam jednak problem...pod kazda Twa fotografia mamy wianuszek ludzi, teoretycznie znajacych sie na rzeczy, a bez zadnych watpliwosci akceptujacych wszystkie zabiegi, jakim poddajesz swe obrazy. Skoro Oni posiedli taka wiedze o Twej sztuce, ze wystarcza im jedno slowo "publikuj", ja takze chcialbym wiedziec wiecej (przeto pytam), poniewaz dla mnie wiele z tych pomyslow jest zwyczajnie kontrowersyjnych...i nie zawsze da sie bezkrytycznie do nich podejsc. Wewnetrzna potrzeba skopania jakiegos drobiazgu by jatrzyc - potrafie pojac taka potrzebe, ale czasem zwyczajnie sie wsciekam, kiedy psujesz mi fajna, pieknie snuta opowiesc tylko dlatego, ze...
Zakładając, że kolana miały wyjść korzystnie - to owszem, zgadzam się. Mam przygotowany kwadratowy crop z tego - dla modelki. Ale nie znalazł drogi do mojego serca. :]
Jakoś tak przesuwam sobie zdjęcie w przeglądarce i patrze gdzie by tu ciąć... no i nie bardzo jest jak. Kadr jest optymalny imo. Tzn mi najbardziej się podoba obecny.
Jesli kolana mialy wyjsc niekorzystnie, to wlasnie tak wyszly. I to wartosc pracy mi obniza, poniewaz ladnie mi ona opowiada o tym co przed chwila, lub co za chwile...a te nogi wszystko psuja. W polowie mojego opowiadania pojawia sie lekarz z wtretem o strasznych chorobach skory i naczyn krwionosnych.Nie rozumiem zabiegu czyniacego ten element obrazu najostrzejszym i pokazywania go w ten sposob (przeciez w rzeczywistosci z dziewczyna wszystko ok), nie rozumiem powodu, potrzeby...Gdyby nie to, byloby to dla mnie ciekawe, dobre zdjecie.
Piszę śmiertelnie poważnie. Aparat, którym zrobiono to zdjęcie, przeżył praktycznie śmiertelny wypadek ale jego leczenie jest poza moim zasięgiem finansowym. W odstępie kilku dni straciłem 3 z 5 aparatów które posiadam. Z czego sprawny jest Zenit 11, którego nie używałem porządnie od kilkunastu lat i jeden korpus cyfrowy, który był przeznaczony na sprzedaż... Dodatkowo - w zeszłym tygodniu - zdechł mi samochód.
W tym kontekście nieumiejętność robienia ładnych zdjęć, które łatwo się sprzedadzą i dadzą zarobić na naprawy, jest naprawdę moim dużym problemem.
W swietle powyzszego, uciesze sie jak dziecko ujrzawszy kiedys Twoje "ladne" zdjecie:)) Sam widzisz, ze i dla Ciebie i dla mnie mialoby to pozytywne skutki:))
A daj mi choćby i czarną gwiazdkę, wywinę salto z zadowolenia...
Ale to co piszesz: "ktoś inny musiałby" to mi wygląda na insynuacje. Ostatnio większość moich prac można oglądać w ciemni albo zaludniają kontrę. Więc z czym Ty tu wyskakujesz?
Ostatnio po moich słownych gierkach w komentarzach zrobiło się niemiło. Więc dałem sobie żółtą kartkę. Dziś będzie bez owijania w bawełnę.
Za każdym razem kiedy próbuję zrobić "ładne zdjęcie", a próbuję o dziwo dość często, jakiś diabelski głosik w mojej głowie mi szepcze:
**Czyś Ty chłopie oszalał? TY?!?! Ładne zdjęcie??? Nieee... Zrób coś, co ich wkurzy!**
Więc oddalam się o 15cm, obracam kasetkę do pionu i myślę sobie - te kolana to chyba dość, żeby spitolić taki śliczny kadr?
Nie wiem po co. Mam wewnętrzną potrzebę robienia wadliwych fotografii. Może jeszcze nie dorosłem do tego, żeby zrobić coś dobrze?