Mieszkał u nas kot koleżanki przez czas jej wyjazdu. Stary kocur, lat siedemnaście, kochany pieszczoch, bardzo grzeczny i taktowny. Z jednym wyjątkiem - po tygodniu zaczął wysikiwać się na dywan w salonie. Był w tym chamstwie choć trochę porządny, bo sikał zawsze w to samo miejsce. Siuśki nie śmierdziały, bo kastrat. Pani po powrocie wytłumaczyła, w czym jest sprawa. Otóż w jej i kota domu nie ma dywanów, a u nas w salonie dywan puchaty. Puchatość dywanu właśnie kota podnieca i powoduje czasem potrzebę w ten puch siknięcia. Nauczyłem się trochę o psychice kota.
Gdy patrzę na to zdjęcie, chce mi się na wazonik wysikać.
(To jest komplement, choć pogmatwany.)
Publikuj.
Gdy patrzę na to zdjęcie, chce mi się na wazonik wysikać.
(To jest komplement, choć pogmatwany.)
Publikuj.
"Gdy patrzę na to zdjęcie, chce mi się na wazonik wysikać." - a na dywan próbowałeś? :)
Miękko i ulotnie. Jestem na tak.
Szkoda, że mnie nie było podczas wykonywania tej pracy :(
hahahahah
Odwiedzających proszę o paczenie, ale powstrzymanie się od dmuchania, dotykania, sikania i co tam jeszcze ;)
Ostrożnie i po dużemu cichu zaszeptuję
Gratuśki
Dziękuję :)
Bardzo mi miło. :)