Mój dawny maine coon przyniósł raz gawrona do domu, ukatrupionego, a potem dzień w dzień przynosił parówki (gdy wypuszczaliśmy go na zewnątrz) i do dziś jest to dla nas tajemnicą, skąd on te parówki brał (świeżutkie!) :D
(autentycznie, nie opowiadam mitów)
na stole smakołyki... bo inaczej
nie pozowałaby... :)
ptak niestety, nie...
kategoria... klasyk :)
Mój dawny maine coon przyniósł raz gawrona do domu, ukatrupionego, a potem dzień w dzień przynosił parówki (gdy wypuszczaliśmy go na zewnątrz) i do dziś jest to dla nas tajemnicą, skąd on te parówki brał (świeżutkie!) :D
(autentycznie, nie opowiadam mitów)
historia znakomita :)
Pozdrawiam :)