A dla mnie czarnych czarności nigdy za wiele. Zakochałem się w stylu Tatsuo Suzukiego, Sobola, czy choćby "naszego" Kilimanjaro. Dla mnie czarnych czarności nigdy za wiele, stąd w mej lewej ręce często gości lampa. To jedno z moich ulubionych zdjęć, więc zawsze rad jestem, gdy znajduje uznanie. Pozdro!
Dobry materiał wyjściowy to podstawa.
Zgodnie z oceną, widzę te odsłonę w GW :)