wyw_chojer

Wywiady z Autorami

c h o j e r

Autor Fotografii Miesiąca (Marzec):

 Fotografia Miesiąca: Grudzień

Rychu


 

Jestem... 
Choć mam już na karku ponad 30 lat wciąż nie wiem, czym chciałbym zająć się w życiu na poważnie. Ogrom pasji sprawia, że za żadną nie jestem w stanie zabrać się z przytupem. Stąd w kilku dziedzinach (w tym w fotografii) jestem niezły, ale w żadnej nie jestem wybitny. Na co dzień jestem fizjoterapeutą (mam to szczęście, że moja praca jest moją pasją), przykładnym (chyba) mężem, amatorem dyscyplin sportowych wszelakiej maści oraz...włóczykijem, którego tułacza dusza nie pozwala na prowadzenie ustabilizowanego życia. Wewnętrzna potrzeba bycia w ruchu, zmieniania miejsca zamieszkania walczy we mnie z podyktowanym racjonalnymi przesłankami przymusem zakotwiczenia gdzieś na stałe.

Fotografia to dla mnie... 
...jedno z najlepszych narzędzi na pokazanie tego, jak widzę i czuję świat. To przygoda na całe życie. To pasja, która umożliwia mi poznanie niesamowitych ludzi. Dzięki fotografii dostrzegam aspekty życia, które były dla mnie niedostrzegalne w czasach, gdy nie fotografowałem. Dzięki fotografii otworzyłem się na sztukę w szerokim tego słowa znaczeniu. Bez możliwości fotografowania tego, co widzę poznawanie nowych kultur, miejsc i ludzi byłoby niepełne. Czy jest to sposób na życie? Póki co nie. Jest to natomiast ważny czynnik, dzięki któremu moje życie jest pełniejsze.

Nagrodzone zdjęcie powstało... 
...we Wrocławiu, na Dworcu Świebodzkim, zimą 2015 r. Kto zna to miejsce, ten wie, że z wyjątkiem niedziel, kiedy to w ciepłych miesiącach odbywa się tam targ, nie ma tam absolutnie nic. Ogromny, opuszczony plac, jakieś lokomotywy stojące tam najprawdopodobniej dla upamiętnienia dawnej, kolejowej świetności tego miejsca, opustoszałe budynki z czerwonej cegły...i żywego ducha. Jakież było moje zdziwienie, gdy już z daleka dostrzegłem na tym pustkowiu czarną sylwetkę w cylindrze i z powiewającą na wietrze siwą brodą. Podszedłem, rozpocząłem rozmowę, która przerodziła się w kilkunastominutowy dialog i zaproponowałem sportretowanie owego jegomościa. W kadrze chciałem pokazać zarówno tę kuriozalną postać, jak i nietuzinkową okolicę. To nie jest Rychu, a w tle nie widzimy jego baru. Ale takie zestawienie przywiodło mi na myśl jakąś scenę z Dzikiego Zachodu. Niezłych kadrów powstało tego dnia kilka, ale ta "westernowa" klatka przypadła mi najbardziej do gustu.

Nagrodzone zdjęcie jest, moim zdaniem... 
...niezłą fotografią. Niezłą, bo od jakiegoś czasu stawiam i sobie i innym bardzo wysoko poprzeczkę. Jest to jedno z moich ulubionych zdjęć, ale moim zdaniem nie najlepsze. Co w nim lubię? Klimat, na który składa się zarówno zawartość kadru, jak i konwersja do B&W, wyrazistą postać oraz wrażenia, jakie pozostały mi po spotkaniu ze sfotografowanym brodaczem. Cieszy mnie to, że zdjęcie nie powstało w wyniku przypadkowego, kilkudziesięciosekundowego spotkania na ulicy, lecz zostało poprzedzone solidną, szczerą rozmową.

Moje fotograficzne inspiracje to...
Najbardziej cenię sobie fotografów, którzy bardziej skupiają się na treści, a nie na stronie formalnej. Takich, którzy przed rozpoczęciem fotografowania zgłębiają temat, który będą zamykali w kadrach. Lubię, gdy z ich zdjęć bije prawdziwość, a nie fałsz, widoczny chociażby na portretach ulicznych cykanych za kasę, czy ustawianych kadrach reporterskich czy streetowych. Cenię tych fotografów, których fotografiom towarzyszy jakaś widoczna myśl przewodnia, tych, którzy zasłużyli na miano własnego stylu. Lubię, gdy fotograf lubi przełamywać istniejące schematy, ale z umiarem, nie za wszelką cenę tylko po to, aby uniknąć zaszufladkowania.
A teraz czas na nazwiska:

- Henri Cartier – Bresson – legenda. Prekursor fotografii ulicznej i twórca określenia „decydujący moment”. Większość fotografów ulicznych zaczyna swą znajomość z fotografią od jego prac.
- Jacob Aue Sobol – za to, że przez długi czas nie rozumiałem jego prac, a mimo wszystko coś mnie do nich ciągnęło. To jeden z niewielu fotografów, którym udało się osiągnąć własny, rozpoznawalny styl – marzenie każdego fotografa.
- Sebastião Salgado – za perfekcję w kompozycji.
- Trent Parke – za mistrzostwo w pracy nad zdjęciem w postprocesie („obróbka” w ciemni i programach graficznych)
- Tomasz Tomaszewski – za wieloplanowość jego kadrów.
- Bruce Gilden – chyba pierwszy fotograf, który zaczął „naświetlać” przypadkowych przechodniów lampą błyskową. Genialna osobowość serwująca widzowi absurdalne, wypełnione ostrymi cieniami kadry.
- Boogie - za to, że udało mu się przeniknąć do hermetycznego środowiska czarnoskórych, amerykańskich gangsterów. Podobnie jak Gildena i Tomaszewskiego cenię za znakomite opanowanie relacji interpersonalnych, niezbędnych do przenikania do zamkniętych środowisk.

Moje największe osiągnięcia fotograficzne to...
...wygrana w konkursie National Geographic w kategorii Street Photo w 2015 r.

Moje największe fotograficzne marzenie...
...zrobienie dogłębnego, długofalowego reportażu, poprzedzonego wnikliwymi studiami fotografowanego tematu/środowiska/zagadnienia, przesiąkniętego przenikliwą analizą tematu oraz autentycznego do bólu. A co tam - niech to będzie reportaż, który zgarnie Grand Prix na World Press Photo oraz Nagrodę Pulitzera.
Skoro już jesteśmy przy marzeniach, to może pojadę jeszcze bardziej - chciałbym być członkiem Magnum, wypracować swój własny styl, wprowadzić nową jakość w fotografowaniu i dzięki tym osiągnięciom regularnie popijać Don Perignon w moim apartamencie na Manhattanie, którego butelkę otwierałbym przy okazji każdego nowego osiągnięcia fotograficznego.

Gdy robię zdjęcia, to zawsze...
...zastanawiam się, co zrobić, żeby po raz kolejny nie przynieść do domu gniotów. Często wyłączam się całkowicie i zaczynam postrzegać świat nie jako całość, lecz jako zlepek kadrów. Poszukując decydujących momentów oraz ciekawych charakterów czasem mam wrażenie, jakbym wyszedł na łowy w poszukiwaniu zwierzyny. Gdy na zdjęcia wychodzę sam, jest to czas na przemyślenia, nie tylko fotograficzne.

Gdy robię zdjęcia, to nigdy...
...nie dopuszczam do tego, aby moje fotografie były zafałszowane. Bardziej doświadczeni ode mnie fotografowie mawiają, że gdy raz przekroczy się cienką granicę fałszu, nie ma już odwrotu. Staram się więc z wszelkich sił jej nie przekroczyć.

Najśmieszniejsza / najstraszniejsza / najdziwniejsza historia, jaka przydarzyła mi się przy fotografowaniu...
Był taki okres, kiedy sporo bujałem się po Pirenejach. W trakcie jednej z wypraw przechodziłem wąskim grzbietem górskim pomiędzy dwoma szczytami. Zatrzymywałem się, gdy miałem na oku jakiś ciekawy kadr. Stoję, dumam nad kadrem, przykładam oko do wizjera...i nagle ląduję jakiś metr niżej. Miałem wrażenie, że ktoś mnie popchnął, a okazało się, że był to mega silny podmuch wiatru. Gdyby dmuchnęło z drugiej strony spadłbym nie jeden, a kilkaset metrów - zwiało mnie na łagodniejszą stronę grzbietu, którą wspiąłem się na niego. Po drugiej stronie kończył się on kilkusetmetrową przepaścią...

Warsztatu uczyłem się...
Wstyd się przyznać, ale moją pierwszą książką o fotografii były "Sekrety mistrza fotografii cyfrowej" S. Kelby'ego... Ale co tam - podstaw mnie chłop nauczył. Oczywiście głównie w kwestiach sprzętowych, bo fotograf z niego żaden. Byłem też na jakichś, na których gość produkował się na temat przesłony, czasu naświetlania i ISO. Pierdoły, ale w sumie pomogły mi na rozpoczęcie w miarę świadomego fotografowania.
Później pojawiły się wymiany zdań z fotografami z Fotoferii - najpierw w sieci, a później w trakcie spotkać przy piwku. To właśnie z takich ustawek wynoszę najwięcej. Odpowiedzi na bardzo szczegółowe pytania staram się otrzymać rozmawiając ze specjalistami w danej dziedzinie. Jeśli to nie zadziała, w grę wchodzą oczywiście książki i internet.
Równie ważnym motorem napędowym mojego rozwoju jest przeglądanie prac cenionych przeze mnie fotografów. Sporo czasu spędziłem na stronie Magnum oraz na stronach fotografów, których uważam za autorytety (w tym wspomnianych już przeze mnie wcześniej).
2 sprawy na marginesie. Pierwsza - martwi mnie liczba osób, które organizują warsztaty fotograficzne. Żyjemy w takich ciekawych czasach, w których każdy jest w czymś dobry i koniecznie musi podzielić się tym ze światem. Koniec końców często warsztaty, nie tylko fotograficzne prowadzone są przez osobników, których co najwyżej można określić mianem średnio ogarniętych baranów.
Druga - gdy już sięgam po książkę "fotograficzną", często wybieram taką, która traktuje o fotografii, a nie tylko o jej aspektach technicznych.

Na Fotoferii najbardziej lubię...
To może zacznę od tego, czego nie lubię? Nie podoba mi się, że jest tu kilku takich ancymonów, którzy są specjalistami w każdej dziedzinie, nawet gdy w swym portfolio mają tylko górki, ptaszki, czy robaczki w skali makro. Tacy specjaliści często popuszczają wodze fantazji i wypuszczają się ze swymi mądrościami na obszary, które w ich mniemaniu są im znane, a o których nie mają bladego pojęcia. Przez takich gagatków Fotoferia straciła co najmniej kilku znamienitych fotografów. Nie podoba mi się również ilość złot, którymi ozłaca się prace. Mam wrażenie, że użytkownicy FF szastają nimi na lewo i prawo. Niebawem będziemy mieli tu inflację.
A teraz dla odmiany superlatywy. Jest to jedno z nielicznych miejsc w sieci, w którym występują nie tylko ochy i achy i wszechobecne lizanie tyłków. Jest tutaj również miejsce na rzeczową krytykę i sensowną rozmowę (nie licząc oczywiście tych wszechwiedzących). Podoba mi się, że jest pewna grupa starych, doświadczonych wyjadaczy, którzy służą dobrą radą młodszym stażem fotografom. I za to należy się szacuneczek.
Co jeszcze? A tak - wysoki poziom prac. Krajobrazy i portrety miażdżą system.

Poza fotografią najbardziej...
...lubię podróżować. Gdybym wygrał gruby hajs w totolotka podróżowałbym całe życie. Oczywiście omijałbym szerokim łukiem beznadziejnie nudne turystyczne miejsca. Mam tyle podróżniczych planów, że musiałbym być długowiecznym elfem, żeby je wszystkie zrealizować. 

Moje ulubione zdjęcia we własnym portfolio na Fotoferii
W fotografii lubię, gdy ktoś zaskoczy mnie pomysłem, perspektywą, cięciami. Lubię, gdy nie wszystko podane jest na tacy, gdy nad zdjęciem trzeba pochylić się choć przez chwilę. Tego szukam w pracach innych fotografów, staram się również, aby moje prace również takie były:
http://fotoferia.pl/photo/152526

http://fotoferia.pl/photo/159816
http://fotoferia.pl/photo/159632

Ulubione prace innych fotografów
W trakcie mojej kilkuletniej przygody z Fotoferią przewinęło się mnóstwo zdjęć, które podbiły moje serce. Nie pamiętam Autorów każdej z tych prac. Nie chcę pominąć któregoś z nich, nie podrzucę więc żadnego linka.