U mnie były przez trzy tygodnie i poleciały dalej. Obskoczyłam pobliskie stawy nasłuchując ich specyficznego pitolenia i nic. Gdzieś siedzą, ale przy tych hektarach trzcinowisk to jak szukanie igły w stogu siana.
Życzę powodzenia! :)
Bo one na dłużej zatrzymują się jedynie przy osobach, w których towarzystwie dobrze się czują ... no chemia musi być po prostu :-) :-) Takie są wyniki badań amerykańskich naukowców.
Z tym miałam wyjątkowa chemię;) Przylatywał z głębi trzcinowiska jak tylko schodziłam nad staw. Niestety nie było mnie tam jakiś czas. Widocznie zniechęciło go czekanie i poleciał mnie szukać. Taka moja teoria ;)
U mnie były przez trzy tygodnie i poleciały dalej. Obskoczyłam pobliskie stawy nasłuchując ich specyficznego pitolenia i nic. Gdzieś siedzą, ale przy tych hektarach trzcinowisk to jak szukanie igły w stogu siana.
Życzę powodzenia! :)
Wspaniały model, taki z parciem na szkło :)
Odnoszę wrażenie, że samiczko są bardziej wstydliwe. Zawsze chowają się głębiej w trzcinowisku.