Byłem na tak. Lepiej się ogląda niż część współczesnych zdjęć wystylizowanych dzieciaków. Można było w postprodukcji popracować nad pionową smugą z lewej - odciąga wzrok od twarzy modelki.
Marne to tłumaczenie :-) Nie ma nic złego w korektach analogów. Przez cyfryzacją takie babolce naprawiało się przysłaniając "drgającą dłonią" fragment kadru podczas naświetlania papieru pod powiększalnikiem.
tez bylem po prawej.