Przyszła pora na analizę...
Po pierwsze - traktuj ta analizę jako przemyślenia foto-amatora, bez żadnych pretensji do stawiania się w roli eksperta.
Dreptałem troche po ulicach i myślę, ze mam pakiet przemyśleń z którym można podyskutować:
1. Piszesz ze "Skadrowałam tak, bo chciałam pokazać nie tylko fajne nogi, ale też fajne plecy odkryte w fajnych sukienkach. Sukienkach akurat dobrych na upał." - A co kogo obchodzi rewia mody? Mnie interesuje dobre, chwytliwe ujecie, a nie przegląd Burdy czy innego modowego katalogu. Tutaj sukienki zupełnie nie wnoszą nic znaczącego do scenki.
2. Kwadrat to jest ostateczność w fotografii ulicznej - jak nie pasuje żaden inny format, to wtedy kwadrat może uratować ujecie. Ale nigdy jako wybór pierwszy (zaznaczam, ze sa odstepstwa :P).
Masz w kadrze: chlopinke w klubowej koszulce, kobitę trzymająca mężulka i dziadka z laska...Co to wnosi do kompozycji?
Obniż kadrowanie, jak zaproponowałem - zawężasz scenkę do berbeci na wózkach i do mamusiek, które są w ciekawej kontrze kompozycyjnej: wózki vs. postaci.
3. Pamiętaj, ze fotografia uliczna to kwestia dobrej obserwacji i zawsze można bronic swojego kadru. Ale trzeba to robić używając foto-argumentów (coś o kompozycji, coś o ujęciu, coś o perspektywie itp...), a nie tylko wyświechtanych sloganów "skadrowałam tak bo... ...to mną kierowało..."
Bylem na NIE głównie za brak spójności i nacisku na jakiś konkret. Kadrowanie lewej strony razi rowniez bardzo okrutnie.
Czemu strachliwie? że boję się ryzykować? Nie.
Skadrowałam tak, bo chciałam pokazać nie tylko fajne nogi, ale też fajne plecy odkryte w fajnych sukienkach. Sukienkach akurat dobrych na upał.
Twoje kadrowanie nie jest złe. Podoba się, ale moje co innego mówi - więcej. :)
Daj spokój. Nie uciekam z pola do dyskusji. Obrażasz się ? czy nie chce ci się dalej gadać? No co ty. :) Nie twierdzę, że moje kadrowanie jest najlepsze. Napisałam tylko co mną kierowało przy kadrowaniu. Napisałam też, że twoje kadrowanie mi się podoba.
Rozumiem, że - wg ciebie - fotce brak iskry czy też ikry. :) Myślę o tym, zastanawiam się, przyjmuję twój punkt widzenia i konfrontuję z moim. Mam bezkrytycznie przyjąć twój punkt widzenia? Tak chcesz?
Brownsville.
Dzięki za analizę, dzięki za poświęcenie fotce czasu.
Też dreptałam trochę po ulicach, oglądałam mnóstwo streetów mistrzów, czytałam porady i recenzje fachowców. Lubię ten rodzaj fotek najbardziej. Zapewne jeszcze nie łapię wszystkiego co trzeba.
Twoją analizę przyjmuję z uwagą.
Nie chodziło mi o rewię mody, a skonfrontowanie wyglądu mamuś (atrakcyjnego i seksi) z ich odwróceniem plecami do śpiących dzieciaczków. Dzieci są zupełnie z tyłu, jakby zapomniane, a mamy błyszczą oderwane od codziennej opieki. No, ale to też może nikogo nie obchodzić :) I zapewne jest wyświechtanym sloganem.
Przyjmuję na klatę, że nie jest to chwytliwe ujęcie.
Z lewej strony nie zdążyłam złapać całego wózka, wszystko toczyło się szybko, jak to na ulicy. Ok, błąd.
Autorko, piszesz: "Z lewej strony nie zdążyłam złapać całego wózka, wszystko toczyło się szybko, jak to na ulicy".
Oceniamy tutaj koncowy efekt Twojej pracy i szczerze mowiac to czy bylo szybko, w pospiechu itp. nie interesuje mnie jako widza...
Pomysl tylko czy kucharz powinien podac przesolone danie i tlumaczyc, ze pospiech, ze w kuchni ukrop i urwanie glowy itp...itd :)
Napisałeś: "Oceniamy tutaj koncowy efekt Twojej pracy i szczerze mowiac to czy bylo szybko, w pospiechu itp. nie interesuje mnie jako widza...
Pomysl tylko czy kucharz powinien podac przesolone danie i tlumaczyc, ze pospiech, ze w kuchni ukrop i urwanie glowy itp...itd :)"
To, że w pośpiechu to nie był mój argument na tak, ani też nie stanowiło to ukrytej prośby o łagodniejszą ocenę. Że tłumaczyłam się ? Po prostu zagadałam więcej o tym nad czym akurat myślałam.
Wiem, że ocenia się efekt końcowy. Nie trzeba mi tego tłumaczyć jak dziecku. Ale metafora kucharska fajna. :)
Z Tobą wymiana zdań, opinii jest trochę taka: tak - nie i nic poza tym. :) Ale spróbuję się dostosować. Się zobaczy :)
Po pierwsze - traktuj ta analizę jako przemyślenia foto-amatora, bez żadnych pretensji do stawiania się w roli eksperta.
Dreptałem troche po ulicach i myślę, ze mam pakiet przemyśleń z którym można podyskutować:
1. Piszesz ze "Skadrowałam tak, bo chciałam pokazać nie tylko fajne nogi, ale też fajne plecy odkryte w fajnych sukienkach. Sukienkach akurat dobrych na upał." - A co kogo obchodzi rewia mody? Mnie interesuje dobre, chwytliwe ujecie, a nie przegląd Burdy czy innego modowego katalogu. Tutaj sukienki zupełnie nie wnoszą nic znaczącego do scenki.
2. Kwadrat to jest ostateczność w fotografii ulicznej - jak nie pasuje żaden inny format, to wtedy kwadrat może uratować ujecie. Ale nigdy jako wybór pierwszy (zaznaczam, ze sa odstepstwa :P).
Masz w kadrze: chlopinke w klubowej koszulce, kobitę trzymająca mężulka i dziadka z laska...Co to wnosi do kompozycji?
Obniż kadrowanie, jak zaproponowałem - zawężasz scenkę do berbeci na wózkach i do mamusiek, które są w ciekawej kontrze kompozycyjnej: wózki vs. postaci.
3. Pamiętaj, ze fotografia uliczna to kwestia dobrej obserwacji i zawsze można bronic swojego kadru. Ale trzeba to robić używając foto-argumentów (coś o kompozycji, coś o ujęciu, coś o perspektywie itp...), a nie tylko wyświechtanych sloganów "skadrowałam tak bo... ...to mną kierowało..."
Bylem na NIE głównie za brak spójności i nacisku na jakiś konkret. Kadrowanie lewej strony razi rowniez bardzo okrutnie.