avatar_4341 andrzej08


2018-04-16 22:54:05
Dobra. Ale to już ostatnia. A biorąc pod uwagę techniczne uwagi dotyczące kompozycji i polemiki z tymi uwagami - nie podejmuję się dyskusji na ten temat. Jak z pewnością zauważyliście moje "opowieści" pod zdjęciami konkursowymi celowo ograniczały się (w zdecydowanej swojej masie) do warstwy emocjonalnej. Nie było celem konkursu niesienie kaganka edukacji, uczenia kogokolwiek zasad kompozycji, budowania kadru, operowania światłem (i cieniem). Celem była przyjemna aktywność. Zabawa w otwarty temat. Ale do zdjęcia. Niektórzy może jeszcze pamiętają zespół "Trzy korony". "Kołysał nas zachodni wiatr, brzeg gdzieś za rufą został...." I tak to zdjęcie wywołuje we mnie skojarzenia marynistyczne. Nie masarnia, nie hangar lotniczy. Ale wybebeszony w doku kadłub. Metal jeszcze błyszczy - światłem odbitym. Śruba czeka na polerowanie. Wszystko zastygło w oczekiwaniu. "Nie daję łajbie żadnych szans..." Jedna uwaga: pominąłbym to sitko. W konwencji określonej tytułem ma ono swoje uzasadnienie narracyjne. Natomiast trudno się nie zgodzić ze zdaniem Osób podnoszących zamieszanie kompozycyjne. Pozdrawiam Autora i wszystkich Uczestników Zabawy martwą naturą


2018-04-16 09:38:18
Piwnice mają swoje światło. Piwnice mają swój zapach. Piwnice są tajemnicze gdy jesteśmy dziećmi. Może dlatego je pamiętamy? Pójście do piwnicy w moim rodzinnym domu było wyzwaniem. Wówczas był najpierw długi korytarz, w którym zwykle nie było światła. Trzeba było mieć ze sobą świeczkę, której chybotliwe światło rysowało groźne czasami cienie. Po otwarciu kłódki trafiało się na beczkę z kapustą. I zapachy. Zimą soku z kapusty i ogórków, jabłek i otaczającego wszystko specyficznego kurzu. Długo myślałem o tym obrazie. Długo szukałem w sobie emocji. Tych właściwych. Tych mi najbliższych. I znalazłem tę starą piwnicę. Piękne szarości. Dominujące owale łagodzą formę. Oszczędność rekwizytów, oszczędność światła. Wszystkiego w sam raz. Dzięki Autorze za wywołanie wspomnień.


2018-04-16 08:56:44
Jak widać poszukiwania formy i treści w martwej naturze mogą też stanowić nowe wyzwania przed Autorami. Tym bardziej ciekawa staje się zabawa gdy wyzwanie podejmuje Autor, który (jak pisze) woli fotografowanie w innej kategorii. Co prawda zabawa była "uproszczona". Nie zadaliśmy sobie tematu, ale taka zabawa w stylu "open" ma swoje niezaprzeczalne plusy. Pełna inwencja, pełna otwartość. Jak widać (na omawianym obrazie) Autor nie musiał długo szukać tematu. Takie i podobne tematy otaczają nas każdego dnia. Przechodzimy obok tych obrazów obojętnie. One były, są i będą. Dom bez kwiatów bywa smutny. Kwiaty, nie darowane okazyjnie bukiety, wnoszą ciepło, rozpraszają schematy szarości dnia. Są. Zwykle niezauważalne. Są i przemijają. Dobrane w obrazie światło podkreśla przemijanie. Resztki światła z odbicia okna też o tym przemijaniu opowiadają. Cienie podejmują trudna próbę łagodzenia surowości otoczenia. Ładnie jest w tym pionie. Martwa natura bywa przysadzista (poziomy) lub neutralnie podkreślająca temat (kwadraty). Tutaj Autor wspina się. I udało Mu się to. Publikuj


2018-04-15 23:14:14
Światło gaśnie. Zaczyna się impreza w piwnicy. Po cichutku wychodzimy z koszyka i oddajemy się w ręce scyzoryka. On skutecznie pozbawia nas wierzchniej odzieży. Korkociąg czeka na hasło: OTWIERAJ! Dynia pilnuje porządku. Ma masę, ma poważanie. Może już nie będę rozwijał tej historii. Co prawda minęła 23, ale napisane - zapamiętane. Podoba mi się światło, otwartość pomysłu. Powalczyłbym z czerniami w załomie muru i cieniach koszyka. I z tym dolnym lewym narożnikiem. Ale zabawa przednia. Publikuj


2018-04-15 22:22:39
Były takie czasy, że słuchało się Bułata Okudżawy. I przepraszam zwolenników ZAKOPOWER, ale to pierwsze skojarzenie muzyczne jest mi bliższe:). Wszystko tutaj jest przeszłe. O głównych bohaterach pamiętają już tylko pająki. Ale to dobry znak. Szczotka rozsypała się, a pasta wyschła. Jedna wielka przeszłość. Jedno wielkie zapomnienie. I podróż. Otwarte ciągle cholewy walczą z czasem jak nawiewniki. A wojskowe lewa, lewa zrezygnowało z marszu. i zostało tylko "V". Miłe oku szarości bez przesadnej ostrości - jak mawia poeta. Ale tam gdzie ma być tam jest. "Żegnaj - trudne słowo"? To mówmy: do widzenia. One jeszcze wrócą do łask. Publikuj


2018-04-15 21:42:18
Chyba najtrudniejsze do opisania zdjęcie. Tak jak w poprzednich historie pisały się same, tak w tym przypadku to nie historia staje się ważna. Jakość tego obrazu Autor zamknął formą. Czy można malować szarościami? Jak widać można. Nic dodać, nic ująć - prosto na ścianę. Diagonalna kompozycja ładnie prowadzi nas z jednostki w tłok. Uporządkowane aż do bólu. Ocieram się o masochizm - ten ból sprawia przyjemność. Przyjemność estetyczną. Gdy wyrwiesz się z ochrony (opieki liści) - wpadasz. Jeszcze będąc na górze wydaje ci się, że zdobyłeś szczyt, jesteś piękny i lubiany. Ale czas wtłoczy cię w otchłanie kompotu. Świeże osobniki na górze już cie nie wypuszczą. Ugrzęzniesz w niebycie. Publikuj


2018-04-15 21:18:29
Upływ czasu miewa różne oblicza. Pierwsze skojarzenie: nie tak dawno jeden z Użytkowników Fotoferii użył określenia "fala" w kontekście spadków do Ciemni niektórych zdjęć, szczególnie "młodszych" Użytkowników. I ta "fala" tak mi jakoś utkwiła. Ci, którzy byli w wojsku wiedzą w czym rzecz. Odblaski na butelce przyciągają wzrok w pierwszej kolejności, a reszta to już konsekwencje tego początku. Początkowo czas w tym naszym życiu płynie wolno. Zdawać się może, że zbyt wolno. Wspina się, ujawnia, wije. Aż w końcu trafia na nożyce losu. Jedni odpadają w rozproszeniu. Inni trafiają do akwarium. Czy ono jest dobre, oczekiwane? Dla niektórych tak. A reszta rozproszona, wolna, samodzielna. I przestają już odliczać. I ci w akwarium i ci rozproszeni. Ostateczność jest znana. I pewna. Ograniczona przestrzeń obrazu. Krótko i zwięźle. Publikuj


2018-04-15 20:56:46
I chyba o to chodziło: Autora inspiruje "konkurent", Autor angażuje Rodzinę do przedsięwzięcia. Serce rośnie. Gruszki górą chciałoby się rzec. Rodzina na wzburzonym morzu (groźny, deszczowy sztorm prawie) garnie się do siebie pod parasolem. Tak Titanikiem zapachniało; jedna łódź ratunkowa i to krucha, a rozbitkowie okazali. I z dzieckiem. Ale w cieniu już pokazują cie przebłyski słońca (mam nadzieję, że właściwie definiuję te cienie w tle). Ale to wszystko to nic. Dopiero obraz na ścianie, wspomnienie pisze inną historię. Poróżnieni w przeszłości, nadgryzieni (upływem czasu?) potrafią się zbliżyć. Czego to nie potrafi w życiu uczynić dobrego jak dziecko i wspólna troska. Publikuj


2018-04-15 20:38:31
Chyba jeden z najbardziej wyrazistych fotograficznie owoców - gruszka konferencja. Konferencja bardziej kojarzy się z przemawiającymi, ale w przypadku gruszek częściej wygląda to na dialog. Jedyna uwaga dotycząca ewentualnej korekty dotyczy linii podziału tła. Osobiście, gdybym potrafił, starałbym się o mniejsza wyrazistość odcieni. Tym bardziej, że linia ta ma wpływ na perspektywę w jakiej ogląda się obraz. To tylko uwaga, a nie czynnik ograniczający wrażenia z oglądania. Narracja oczywista. Nawet bez tytułu pachnie tutaj smutkiem. Zmartwieni krewni upadkiem bliskiego. Celowo pomijam słowo "śmierć" - bo jest ona taka ostateczna. A owoc niesie nadzieję. Jego upadek tworzy nowy byt. Gruszkowo odrodzi się. Już odradza się. Wkrótce zakwitną grusze i przyjdzie czas na kolejne "rekwizyty". Bez uwag techniczno kadrowych. Publikuj oczywista


2018-04-15 20:26:39
Wyjątkowej delikatności obraz. Można pokusić się o jeszcze inną formułę określenia barw: Biele & Szarości. Światło poprowadzone bezcieniowo. Ale to nie ogranicza wrażeń estetycznych. Wręcz przeciwnie. Proste krawędzie naczynia złamane delikatnościami zawiłych linii kwiatu. Wzrok zawiesza się na pręcikach kwiatu. I moment zastanowienia: spadł czy ma zamiar wpaść. Przed czy po. Jeszcze zawieszenie akcji, czy już po wszystkim. Co jest w naczyniu? Czy zapach kwiatu ma wpływ na smak i zapach potrawy? Historie się piszą. Zgrabny kwadrat z niezwykle ograniczoną ilością rekwizytów. Ale istotne jest wzajemne, narracyjne oddziaływanie na siebie. Publikuj


2018-04-15 20:16:49
Banalnie, niebanalnie. Przekładając na język sztuki można zastanawiać się: kicz czy dzieło. Autor skutecznie ucieka od banału. Tyle tytułem tytułu. Często wątpliwości budzą ramki. Czy stosować - czy nie. W przypadku omawianego obrazu ramka skutecznie wypełnia swoją kompozycyjna funkcję. Zamyka całość. Kropki nie uciekną, nie rozproszą się. Już czystszego B&W trudno sobie wyobrazić. Całość oparta o wyraziste barwy. Szarości tyle ile wymaga konwencja. Przyjemna perspektywa z rozsądnym podziałem tła. A narracja? Odwieczna walka dobra ze złem. I mimo, że zło jest nam bliższe, dobro jest w zdecydowanej ofensywie. Z przyjemnością - publikuj


2018-04-09 20:24:51
W obecnych portalowych czasach napisanie krytycznego zdania, polemiki, opinii, komentarza jest zabawą w sapera amatora - ta zabawa musi skończyć się tragicznie dla autora piszącego. Co z resztą widać po replice Autora zdjęcia. Zdarzało mi się apelować o kulturę dyskusji; i nie chodzi mi o wyrafinowaną technicznie rozmowę rzemieślników fotografii, o "kadzenie sobie" wzajemnie. Chodziło mi o jedno: pisząc komentarz i pisząc replikę do tego komentarza zostawiajmy otwartą przestrzeń do dalszej dyskusji. Przysłowiowe nazwanie swojego adwersarza/interlokutora durniem zamyka dyskusję. Możemy się dalej pienić - jeżeli ktoś lubi. Żeby była jasność: nie mówię o tej wymianie zdań - mówię ogólnie. Tyle tytułem wstępu. Zgadzam się z opinią @maniaka666. Może napisałbym to inaczej. Piękna Modelinka bardzo zgrabnie zagrała swoją rolę. W dzieciństwie dmuchałem w takie uschnięte kwiaty trzciny - jeżeli dobrze rozpoznaję rekwizyt. Z przyjemnością w dodatku. Lata toto lepiej niż z dmuchawca. Ale to piękno zostało zmarnowane. Szukałem ostrości i jej nie znalazłem. Nieprzyjemnie wyglądają te ciemne linie wokół ust. Spierzchnięte usta też uzyskały jakąś dziwną fakturę. Przyglądając się oprawkom okularów odnoszę wrażenie, że Autor podejmował próby ratowania ostrości. Bardzo statyczny to portrecik. Narracja zbudowana wokół ust. Szkoda mi tej jakości. Bardzo wdzięczny obrazek, który musiałem potraktować "nie publikuj". I teraz jako saper amator (syn autentycznego sapera) oczekuję na wybuch.


2018-04-07 09:41:15
I taki jeszcze krótki apel Uważałem, uważam i uważał będę kategorię street za jedną z najbardziej wyrafinowanych kategorii. Apeluję do Użytkowników (szczególnie tych z mniejszym doświadczeniem w funkcjonowaniu portalu), zastanówcie się zanim klikniecie w tę kategorię. Czy nie lepiej zaliczyć zdjęcie do kategorii ogólnej, fabularnej w końcu. Klepnięcie zdjęcia na ulicy nie czyni automatycznie tego zdjęcia streetem. A takie można odnieść wrażenie oglądając publikowane obrazy. Fotografia z kategorii street nie jest zwolniona z podstawowych zasad kompozycji, kadru i wszystkich innych. Amen


2018-04-03 15:36:37
Krajobrazu nie fotografuję i pewnie nie będę fotografował. W związku z tym nie nabyłem ani sposobu patrzenia na krajobraz Via obiektyw, ani tym bardziej maniery/stylu fotografowania tegoż. Ale jestem widzem. Jestem widzem dla którego Autor opublikował ten obraz. Jestem widzem obarczonym grzechem dyletanctwa - z pewnością tak jest. Ad rem. W tak zaprezentowanym obrazie główną rolę "gra" samotne drzewo w lewym górnym narożniku. I to drzewo (cały czas mówię o swoim patrzeniu) buduje lokalne napięcie/narrację współgrając z ukośnym wrażeniem drogi. Czystość spojrzenia na lewy górny narożnik burzy mi trójkąt różu, który niczego nie wnosi, a którego brak (mam wrażenie) poprawiłby grę walorów koloru: większość zieleni lewej strony przechodząca w róże na prawej. Drugim istotnym elementem są dwa cienie (na prawo od kępy drzew). Tutaj też pisze się jakaś historia (jeżeli są to zwierzęta). Jest przynajmniej jakieś wrażenie napięcia. Żółta kępa po lewej - jest. I nic z nią robić nie można. Jest dla mnie problemem. Jej brak buduje we mnie wrażenie pojawienia się kolejnego, istotnego elementu - kapliczki. I zamykamy ten trójkąt. I się dzieje. Brak w nim negatywnych przestrzeni, jest narracja, jest logika oglądania. Tło. Cała reszta jest tłem. I to tło budowałbym tak ażeby zbudowany narracyjny trójkąt znalazł się tam gdzie powinien, a falowanie tych wzgórz zamykało kompozycję rysunkiem i kolorem. Proszę traktować to wyłącznie jako moje widzenie tego obrazu. Nie sugeruję poprawek. Niczego nie sugeruję. Autor opublikował obraz, tzn. jest on kompletny i zgodny z Jego oczekiwaniami


2018-03-15 08:07:11
Stojąc w miejscu umierają drzewa Na suchej gałęzi nie siądzie ptak , nie zaśpiewa Nie zaszumią liście na wietrze podmuchu Nie usłyszysz szelestu ich w uchu Wyrwać korzenie z ziemi co daje oparcie i żywi Iść dalej niesionym tęsknotą, czy nie za bardzo leniwi Odwagi trzeba by żyć tak, odwagi by tak umierać Korzenie mocno wrosły, samotność zaczyna doskwierać Przesadzić swoje korzenie, w glebie co życie wyzwala Pozwolić wyrosnąć liściom, już zapach kwiatów zniewala Przywołać ptaki do siebie, muzyki ich słuchać trele Móc znowu rosnąć, rozkwitnąć , czy to tak bardzo za wiele To nie ja. To Marek Rymarz. Analizując to zdjęcie, tę fotografię, skupiałem się na budynkach/domach i snułem historie okien, tego co za oknami. Głównie to co było. Patrząc na tę fotografie po kilku dniach dostrzegam istotę tych starych drzew. To one grają główną role w tej opowieści. To ich los tworzy historię. Czy mieszkańcy domów je sadzili? Czy to one były świadkami powstawania domów. To one towarzyszyły narodzinom, młodości i starości. To one w końcu zostały same.


2018-03-14 20:54:59
Im dłużej na portalach jestem tym mniej wiem. Im więcej czytam podobnych komentarzy, tym bardziej zazdroszczę Koleżankom i Kolegom jasności spojrzenia, łatwości oceny dobre/złe. Ja mam z tym coraz większy problem. I nie jest to deklaracja w kategoriach żartu. "To co Fotografia powiela w nieskończoność, nastąpiło tylko jeden raz; powtarza więc mechanicznie to, co już nigdy nie będzie się mogło egzystencjalnie powtórzyć. Na fotografii zdarzenie nigdy nie wykracza poza siebie ku innej rzeczy; zawsze sprowadza ona zbiór, którego potrzebuję, do rzeczy, którą postrzegam. Fotografia jest Istnieniem Poszczególnym w sposób absolutny, najwyższą Przyległością i Przypadkowością, niewyróżniającą się i jakby głupią." Taki fragmencik przypomniał mi się z "Światło obrazu. Uwagi o fotografii" Rolanda Barthesa. Tyle Teoretyk. Zachęcam do lektury tej niewielkiej książeczki. Poznaję powoli twórczość Autorki. I nasuwa mi się taki wniosek, że wie co robi. Czy zdjęcie jest dobre czy też złe - nie podejmę się dyskusji. Za "cienki w uszach" jestem. Oceniamy pojedyńcze zdjęcia. Oceniamy zdjęcia w stanie anonimowości. Czasami jesteśmy w stanie rozpoznać autora po jego szczególnej kreacji, czasami nie. Jedno wiem: pojedyńcze zdjęcie, wyrwane z kontekstu całości lub większej części twórczości autora bywa banalne, ociera się o beznadziejność. Tak bywa. Proponuje Koleżankom i Kolegom zastanowić się nad tym obrazkiem; mimo zdecydowanych ocen Kolegów. Proponuję Kontrę


2018-03-12 21:00:53
Do Królowej zaproszenia nie dostałem Bo za stary, bo za brzydki, bo tam coś Łzy otarłem, kilka słów wnet napisałem Z wazeliną, obojętnie lub na złość Część z nas siedzi, część z nas chodzi, wszyscy grzeczni Komponują się w kwadracie albo wzdłuż Na różowo, bez tekstury, żeby śmieszniej Zęby w banan, a za paskiem długi nóż A poważniej, żeby w życiu nie zwariować Łapię puszkę, łapię szkło jak każdy z Was By światełka, by momentu nie zmarnować I do rzeczy - te pięć minut to Nasz czas


2018-03-12 10:01:31
Jaka złośliwość? Ok. Wolno każdemu zatytułować zdjęcie dowolnie. Czapka z głowy. Wolno każdemu uważać tytuł za nietrafiony? Rozumiem, że nie wolno. Nie daj Boże napisać czegokolwiek przeciw. Albo uznane jest to za złośliwość, albo za napastliwość, albo inną -iwość. Ludzie opanujcie się odrobinę bo przyjdzie nam zwariować. I tak komentarzy jak na lekarstwo. Komentarzy merytorycznych - jeszcze mniej. Analiz - w okolicach zera. Zamknijmy wszyscy usta i klikajmy - najlepiej za publikacją.


2018-03-11 13:00:46
Dajmy szansę temu obrazowi. Dajmy szansę Autorowi. 1. Zaproponowany przez @kikul1974 kadr "poleruje" to zdjęcie, usuwa (z mojego punktu widzenia) słabszy punkt, który odrobinę odciąga uwagę. 2. Ładne zamknięcie zapłakanych oczu linią czapki, linią golfa i kosmykami jasnych włosów przechodzących naturalnie w ciemniejsze futerko kaptura. 3. Przyjemnie zbudowana plastyka twarzy ze spójnymi oczami i ustami. Ten smutek nie jest tragiczny, To nie rozpacz. Mimo, że to łzy bliżej nam do przytulenia bohaterki niż do zastanawiania się nad treścią tragedii. Szkoda obrazu w ciemni. Proponuję Kontrę


2018-03-05 18:48:09
Jako jeden z tych niedobrych: 1. Martwa natura ma tę zaletę, że nie ucieka, nie robi grymasów, pozwala precyzyjnie regulować światłem, nie poszukujemy decydującego momentu. Jednym słowem spełnia walory idealnego modela. 2. Nie używam (celowo) określenia kompozycja, bo każdy na portalu co innego ma na myśli lub kieruje się różnorakimi definicjami. Istotne dla mnie jest możliwość logicznego oglądania obrazu, kierowania spojrzenia z węzłowych elementów na kolejne w ciągu skojarzeniowym. W przypadku tego obrazu spojrzenie kieruje się centralnie, a potem poszukuje czegoś o co można "zaczepić" wzrok. 3. Narracja kłopotliwa. Mimo wyobraźni nie mogę doszukać się związku w połowie napełnionych naczyń z cytrynami. Osobiście wolałbym tutaj kawałek suchego chleba. 4. Szukam tej treści z powodu użytej głębi. Wszystko w polu ostrości. Nie ma tu poszukiwania form, ich ulokowania, przenikania. Linie trochę urwane, przez bliskość prawej i lewej krawędzi nie budują "geometrycznego napięcia". 5. Szkoda mi trochę braku serwetki na dole. Gdyby tak jeszcze załamywała się na krawędzi powodując "kontrę" dla górnego trójkąta kompozycji - dopełniałaby całość. 6. Tło mi się podoba. Mam nadzieję, że tych kilka słów w czymś pomoże. Z pozdrowieniami

1  2  3  4  5    >